Skocz do zawartości
eChirurgia.pl
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość ernest

Guz Klatskina (guz wnęki wątroby)

Rekomendowane odpowiedzi

Gość ernest
Proszę o informację na temat rokowania w przypadku zdiagnozowania guza Klatskina w przewodach żółciowych. W internecie znalazłem, że tylko 10% pacjentów udaje się wyleczyć, czy faktycznie tylko tak niewiele?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość haemophilus
Ze względu na lokalizację guz sprawia trudności w leczeniu. Najlepiej konsultować się bezpośrednio z onkologami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Pozdrawiam Ania
Guz Klatskina to guz wnęki wątroby.Najczęsciej rozpoznany jest w stadium nieoperacyjnym,chyba ,ze zostanie rozpoznany przypadkowo przy innej operacji.Guz nieoperacyjny-moja mama zmarla 3 mies. po wystapieniu objawow choroby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość K
Moja babcia miała taką diagnozę 2 lata temu w kwietniu. Zmarła 8 lipca 2007. Czyli po 3 miesiącach od diagnozy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość A...
Mój Tato zmarł po 6 miesiącach od pierwszych objawów a 4 miesiące po diagnozie...............

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość jaaa
Mój tata przeszedł już 3 krotnie operacje, od wykrycia choroby minęło prawie 3 lata i wciąż żyje, choć stan się pogarasza...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ula
moj mąż choruje od trzech lat stan zaczyna się teraz pogarszac . ?Boję się tego co nas czeka ,proszę napiszcie czy w ostatnie fazie choroby chory cierpi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość A...
Nie cierpi... mój Tata był pod opieką Hospicjum Domowego, podawane są silne leki przeciwbólowe....Dużo sił Ula...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ania
Mój tata zmarł po 8 miesiącach od momentu pokazania sie pierwszych objawów. Nie cierpiał, do końca nic go nie bolało. Po prostu słabł i znikal. Przeszłam wszystko co było zwiążane z tą chorobą . Straszne jest to ,że tak szybko postępowała!!! Zmarł miesiąc temu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość DOROTA
u mojej mamy padła diagnoza rak wnęki wątroby - nikt nie chce nam pomóc nawet na Banacha, Mama jest w dobrej formie, apetyt po operacji (odbarczenie) wraca, krząta się po domu, gotuje.. CO ROBIĆ , U KOGO SZUKAĆ POMOCY?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Dorota
Mój mąż zmarł 7 miesięcy po poerwszych objawach, to było 2 tyg temu. Do końca nic go nie bolało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość anula
Mój tata od września 2010 została zdiagnozowana zółtaczka mechaniczna ,dwie operacje gdzie w drugiej( marzec 2011 )stwierdzono guza Klatskina.Objawy żółta skóra,bóle brzucha ,drgawki skoki temperatur....długa drodga do prawidłowego zdiagnozowania o potwierdzeniu guza .Na chwilę obecną zastosowana zostanie chemioterapia.....CI ludzie z tym problemem męczą się .Rodzina bezsilna w szukaniu pomocy ,jedak dobrze, że istnieją dobrzy ludzie, którzy również pomogli...Tata jeszcze żyje zrobimy wszystko aby jak najdłużej ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Marzena
u mojej mamy zdiagnozowali tego guza ma silny ból brzucha jakie leki mozna jej podawac zeby tak nie cierpiala?? bo jestem bez radna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ania
anula prosze odezwij sie, chce z kims o tym pogadac. Mam ojaca chorego, ktory nie chce sie leczyc. Jestem zalamana:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ANIA
Moj ojciec ma zoltaczke mechaniczna, dzisiaj mial taki objaw jak goraczka 39.5, bol brzucha i lekkie drgawki. Prosze niech mi ktos odpisze, nie wiem czy ma guza klatskina. A najgorsze to ze nie zabardzo sie tym przejmuje, bo jest zalamany inna.... sytuacja rodzinna. Jestem bezsilna:(((((((((((((((((

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość aDam
Wychodzi na to, że każdego tutaj co się wypowiedział ktoś bliski zmarł lub nieuchronnie zbliża się do śmierci. Mój ojciec 2lata po zdiagnozowaniu również umarł. Ciężko jest, kiedy ogląda się cierpienia bliskiej osoby. Wieczny ból, leki przeciwbólowe pomagają tylko na początku, później organizm przyzwyczaja się i praktycznie niewiele już pomagają. Tylko współczuć. Słyszałem, że jedynym ratunkiem może być przeszczep wątroby. Ile w tym prawdy - nie wiem. Mój ojciec tego nie dożył. Pozdrawiam wszystkich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość mr
mój ojciec przeżył 14 miesięcy od diagnozy i 16 miesiecy od pierwszych objawów. Najgorsze jest to ze tak długo go siagnozowano, bo pewnie żyłby z rok dłuzej. Guz w 2 miesiące bardzo sie potrafi rozwinąć i z operacyjnego zrobić się nieoperacyjny. To własnie w Polsce jest najgorsze. A ja jako prawie laik rozpoznałbym teraz takiego guza u pacjenta prawie od razu - a przynajniej wiedziałbym ze jest taka możliwośc że jest chory. Podobno można to także trochę chemią przytrzymać ale pewnie nie na długo - mozna ponoć do Niemiec pojechać się leczyć bo tam jest jakas chemia, która u nas nie jest zarejestrowana - nazwa kończy sie jakos na *-zab* ale nie pamiętam - nitrozab czy coś w tym stylu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Anula
Odpowiedz do Ani -musisz ojca zmotywować do jakiegoś skorzystania z pomocy .Mój tato też był przeciwny lekarzom do momentu kiedy naprawdę żle sie poczuł .Tato męczy się dalej posiada swądy, które najbardziej go męcza lecz jakoś daje rade jest pod kontrola lekarzy, którzy starają się jakoś przedłużyć życie -bo jednak na to leczenia chemioterapią nie ma .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość iwa
Czy wniosek na rezonansie magnetycznym wątroby * obraz budzi podejrzenie guza klatkinsa/ to juz jest pewne? przeciez to dokladne badanie... mam powiekszana sledzione przekroczone wyniki gtp i fosfatarzy alkaicznej alat aspat w normie jest jakas szansa ze to sie nie potwierdzi.. mam 25 lat...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość kasia
słuchajcie, a co robic jeżeli okaże się, że guz jest nieoperacyjny? Gdzie się zgłosić? Możecie kogoś polecić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość m
Mój Tato właśnie dowiedział się o nieoperacyjnym guzie Klatskina. To dla nas wielki cios, to młody człowiek, szczery i dobry. Nie wiemy co robić, podobno medycyna jest bezsilna. Od lat leczono go na jakieś bzdury, przepukliny itp. Proszę o pomoc, jakąś radę. Co robić? gdzie się udać? Czy naprawdę nie ma jakiś leków hamujących rozrost tego guza?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Karol
Witam Was ! Czytałem to forum jak pierwszy raz usłyszałem Guz Klatskina lekarze nazywają częściej guz wnęki wątroby. Moja mama trafiła do szpitala 7 czerwca 2011roku z żółtaczką do szpitala. Okazało się , że to mechaniczna ucisk dróg żółciowych prawdopodonie rak. Nie stwierdzali jednoznacznie asekuracja. Nie miałem pojęcia że to wyrok wtedy!!!! Po Bożym Ciele trafiła do Konina , mieli tam udrożnić drogi żółciowe i umieścić endoproteze. Nie udało się im tam dostać. Tak trafiliśmy do Warszawy na Brzeską 4 lipca. Tam to zrobili przez skórę i udało się .Komfort życia poprawił się na miesiąc aż do 5 sierpnia. Potem było coraz gorzej . Zaparcia , puchnące stopy . Najgorsze jest to , że trzeba myśleć o hospicjum jak najprędzej , bo czasu ucieka a proces nowotworowy jest w toku. W sierpniu w nocy 28 na 29 sierpnia przeżyliśmy koszmar. Mama cierpiała a lekarz z pogotowia nie chciał nawet przyjechać i złagodzić czymś ból. Dzwoniłem dwukrotnie nad ranem usłyszałem lekarz rodzinny przyjmuje z 2h. Pobiegłem po skierowanie do rodzinnego na oddział opieki paliatywnej =hospicjum. Własnym środkiem transportu wiozłem mamę tam. Walczyłem z gorączką z którą nie miałem szans wewnętrzna zapalenie otrzewnej. Podałem Pylarginę ale organizm mamy już miał wstrząs. Pamiętam jej słowa Karolku pomóż mi bo ja nie dam rady ! To nie pomaga. W hospicjum dali jej morfinę i może na koniec chociaż przestało boleć. Wymiotowała żółcią . Zmarła tego dnia 29 sierpnia 2011o godz.14:25 . Trzeba wcześnie myśleć już o pomocy hospicjum najlepiej domowe. Mama miała 58lat. Płaczę jak to piszę , ale może Wam to pomoże! Od diagnozy do śmierci mineły niecałe 3miesiące. Nie da się zatrzymać tego cholerstwa i hocpicjum nie traktujcie jako umieralni . Oni jedyni pomagają tym chorym umrzeć godnie i bez bólu !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ewa
pzezyłam i ja ten dramat..człowiek,którego kochałam nad zycie,wrócił dla mnie z wieliletniego pobytu za granica...lekarz z zawodu.Miesiąc po powrocie wystapiły pierwsze objawy tzn. zóltaczka z dnia na dzień skóra stawała sie bardziej zółta,wystapił swiąd skóry a to za sprawa wysokiego poziomu bilirubiny.Poczatkowo odmawiał pobytu w szpitalu,wierz ac a właściwie wmawiając mi ze to zwykła żółtaczka pokarmowa ale po kilku tygodniach udało mi sie doprowadzić do wizyty u lekarza i pobytu w radomskim szpitalu gdzie padła diagnoza...Przeszukałam internet w poszukiwaniu informacji,nawiazałam trzy kontakty w swiecie onkologów ,Belgia,USAi Kanada.niestety nigdzie nie dawano cienia szansy na wyleczenie.Nie jest prawda ze jedyny ratunek to przeszczep-tu ratunku nie ma.chorzy poddani przeszczepowi zyli od kilku tygodni do kilku miesiecy.Osrodki onkologiczne na swiecie nie prowadza badan nad metodami leczenia tej choroby z uwagi na mała ilosc zachorowan i szybki proces rozwoju choroby co oznacza ze jeszcze długo ludzie beda umierali na ten typ nowotwora.Moj partner zmarł dokładnie w 4 miesiące po pierwszych objawach,czyli po zazółceniu skóry...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość KAROL
PISZĘ DO kAROLA , ta choroba to cholerstwo nie do powstrzymania,miałam chorego męża,dobrze miałam ,bo już niestety nie żyje.Ja chorobę rozpoznał szybko ,ale i tak było już za późno. Leczyliśmy się w Warszawie i tam przedłużyli mu życie 1 rok, z tego 8 miesięcy w normalnego życia. Miał 49 lat, brakuje mi go bardzo, juz płaczę pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Karol
Witam Was ponownie! Dzisiaj przypadkowo trafiłem na taki link. Jakoś trudno mi się pogodzić ze śmiercią mamy. Może pomoże to innym , pytajcie lekarzy o to http://www.youtube.com/watch?v=tR2DP3vlM_o

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×