Skocz do zawartości
eChirurgia.pl
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Marcin

Cała prawda o tym jak jest po usunięciu pęcherzyka żółciowego

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Matuidi
W dniu 16.06.2020 o 16:17, Gość angel napisał:

Ja pier... koles pije 7 piw na raz, idzie na silke, wpierdziela najgorsze tłuszczowe niezdrowe gówno z mcdonalsa, potem znow je tłuszcze czyli olej, i on sie dziwi ze ma problemy zdrowotne...

 

wez sie czlowieku puknij w łeb. ZERO ALKOHOLU, ZERO FASTFOODOW. ZERO forsowania na siłowni - zapomnij o tym.

dieta niskotłuszczowa i sport REKREACYJNIE.

wszystko bedzie dobrze.

Zero to ty masz zamiast mozgu trollu internetowy , przeczytaj sobie jaka jest dieta po usunieciu pecherzyka ,zapomnisz zaraz jak bana na ty forum ,dostaniesz za takie odzywki kultury troche to nie obora.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość dorota
W dniu 16.01.2014 o 21:02, Gość ela napisał:

Czytam i nie wiem co mam robić czy usuwać woreczek czy nie usuwać???? Miałam żółtaczkę mechaniczną i ostre zapalenie trzustki, mam iść na zabieg wycięcia woreczka ale teraz nie wiem co robić dodam że ataki mam co jakiś czas ale nie często......w usg wyszło że mam liczne złogi o średnicy 6mm

usuwac!!!!!!!!! jak najszybciej

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Dorota

Jestem już kilka miesięcy po usunieciu woreczka zolciowego, czasami po zjedzeniu kabanosów pobolewa mnie w prawym boku. Ogólnie czuje się dobrze, przytyłam 6kg.Ale zauważyłam, że od trzech tygodni bolą mnie stawy. Bardzo bolą mnie palce u rąk, nóg, kolana i kostki. Nie wiem czy to jest związane z usunięciem woreczka. Stosuje dietę,raz  w miesiącu zjem  jednego kabanosa, i tylko wtedy czuje bol. Czy kogoś bolą stawy po usunieciu woreczka i jak sobie pomóc? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Waldek

Witam wszystkich.

A ja wam opowiem swoją historię a raczej mojej mamy. Moja mama miała kamienie w woreczku zolciowym,  które nie dawały żadnego objawu że są, podczas badania USG w opisie je dopiero ujawniono. I tak sobie mama żyła z tymi kamieniami, podczas wizyty u lekarza który  powiedział jej że skoro Ją  nie boli woreczek ani nie ma ataków  to niech ich nie usuwa tylko z nimi żyje, czas pokaże co będzie dalej. Aż w pewnym momencie bez wyraźnej przyczyny woreczek z kamieniami mojej mamie pękł, ledwo Ją  odratowali w szpitalu we Wrocławiu na Brochowie trafiła od razu na stół operacyjny gdzie musieli jej czyścić wszystkie jelita i wnętrzności z powodu rozlania się żółci. Operowala   moją  mamę jeszcze starej daty chirurg całkiem inny lekarz od tych jakich teraz mamy w szpitalach i pamiętam jak powiedziała mojej mamie  podczas wizyty że Bóg nad nią czuwał że z tego wyszła. Po pęknięciu woreczka żółciowego mojej mamie zaraz pojawiło się zapalenie trzustki po czym dostała cukrzycy typu 2 którą  miała już do końca życia i która  zniszczyła  jej zdrowie i narządy , jednym z powikłań  było  między innymi stopa cukrzycowa grożąca odjeciem Jej  nogi.

To taka informacja dla tych drogich moich użytkowników tego forum którzy się zastanawiają czy operować kamienie w woreczku czy z nimi żyć.

Lub jak tu niektórzy piszą że sami lekarze polecają aby z nimi dalej żyli.

Moja mama też miała najlepsza koleżankę która w wieku 50 lat  zmarła na raka woreczka żółciowego z powodu długotrwałego posiadania w nim kamieni. Ta odmiana raka jest w ogóle nieuleczalna.

Teraz Ja leżę na sali operacyjnej po usunięciu woreczka żółciowego z powodu kamieni. Pewnie jest to dziedziczne po mojej mamie, też  zwlekalem z operacją  dopóki na początku miesiąca maja 2020 nie dostałem ostrego zapalenia trzustki i cały tydzień leżałem pod kroplowka nie mogąc wcale przez ten okres ani spać ani nic jeść  , przez jeden tydzień schudłem 10 kilogramów chyba z przebytego bólu. Żadne  lekarstwa ani kroplowki  przeciwbólowe jakie wtenczas na okrągło  mi podawali nie pomogły, ból nie do opisania. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ancymonka

Cześć Wszystkim, 

Byłam wielokrotną bywalczynią tego forum. Czytałam i analizowałam. Nie wiedziałam co mam zrobić. Poddać się operacji czy tez nie. Jeszcze ta pandemia. Malutkie dziecko w domu. I powiem jedno. Usunąć to jak najszybciej. Nie miałam objawów. Znajomy chirurg od razu pomógł mi załatwić miejsce w szpitalu. Po zabiegu płakałam, że na 100% juz po moim życiu. Jestem juz kilka miesięcy po i to była najlepsza decyzja. Są produkty, których juz nie mogę jesc: jagody, awokado, jajka na twardo, za duża ilość laktozy, nie pijam alkoholu bo jestem od razu na pijana. Ale nie mam już biegunek, wzdęć ani uporczywego odbijania. Polecam to każdemu. Po zabiegu lekarze mowili mi tylko, że to był najwyższy czas. Bolało kilka dni. Wstawanie to była masakra ale już jest po i będzie dobrze. Znam wiele osób po tym zabiegu i żyją normalnie. Pamiętajcie, że osoby,które już są po i nic im nie jest nie wchodzą na takie fora bo po prostu normalnie żyją. Odwagi dla wszystkich 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Nina

Szanowni Państwo ja jestem po laparoskopowym usunięciu woreczka od 1997r. Wszystko było okej do 2018r. gdzieś w maju 2018 roku rozpoczęło się pieczenie w żołądku uczucie goryczy w ustach ból po prawej stronie. Poszłam do lekarza (prywatnie), skierowano mnie do szpitala. Tam zrobiono mi KT, gastroskopię, USG jamy brzusznej itp. Stwierdzono żółciowe zapalenie żołądka i przełyku, pobrano dwa wycinki z nadżerek w żołądku ( nic złego nie stwierdzono)  Dano i controloc i wypisano do domu. Przez  miesiąc było dobrze, potem wszystko zaczęło się na nowo te same dolegliwości, z którymi walczę do dzisiaj . Praktycznie nic mi nie pomaga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Tony

Cześć, to i ja opowiem Wam swoją historię.
Przez 2 lata lekarze leczyli mnie na żołądek,gdyż bóle były powyżej żołądka i nagle po usg okazało się ,że to kamień w woreczku ok. 1,2cm.
W czasie pandemii trudna decyzja co zrobić w takiej sytuacji. Ataki kolki stały się tak nieznośne ,że nie pomagała już nospa i inne leki przeciwbólowe. W końcu pewnego dnia dostałem ataku, który trwał 12h. Dostałem żółtaczki , a mocz zmienił barwę na marchewkowy (znaczy się bilirubina) więc nie było odwrotu.  Kamień przytkał drogi moczowe. Jakimś cudem przeszło, ale wolałem nie ryzykować.
Operację przeprowadziłem w prywatnym szpitalu i udało się laparoskopowo chociaż lekarze obawiali się czy nie zmienią na cięcie klasyczne. Po 2 dniach wypis do domu. Pierwszy tydzień maskara, ale powoli do przodu. 

Minęło pół roku i jest na prawdę rewe. Żałuję, że czekałem tak długo,albo inaczej , że ktoś mnie wcześniej lepiej nie zdiagnozował.

Oczywiście nie na wszystko mogę sobie pozwolić jak kiedyś . np. fasola, jajka, zbyt tłuste mięso, ale uczucie ,że mogę przespać spokojnie noc wynagradza pewne obostrzenia. Przez ataki schudłem 10 kg ze strachu przed zjedzeniem czegokolwiek. Teraz trzeba się pilnować, bo faktycznie waga szybko idzie do góry. 
Życzę wszystkim dużo zdrowia 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Katarzyna

Jestem 8 lat po usunięciu pęcherzyka.Wydawało mi się, że atak był tak okropny i już po pierwszym przystałam na operację. Po operacji zagoiło się szybko i równie szybko okazało się, że mam nowe objawy, które według lekarzy miały z czasem zaniknąć. Tak się nie stało. Ujście dróg żółciowych nie zwęziło do tej pory. Od 8 lat walczę z mikrozapaleniem jelit - pierwszy posiłek w dzień powoduje ból brzucha i taki wyrzut żółci, że muszę biec do toalety. Najpierw przez rok żyłam na lekach przeciwbiegunkowych. Potem przepisano mi leki przecizapalne i spowalniające pracę jelit - niby jest ok, ale nadal zdarzają się biegunki, wzdęcia, bóle podbrzusza. Przez braniem leków przeciwzapalnych siadają mi stawy. 

Czy jest tu ktoś z podobną historią i udało mu się jakoś opanować te wylewy żółci?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Paweł

Mam to samo.Rano ten sam scenariusz co u Ciebie,bóle brzucha od czasu do czasu ale niezbyt uporczywe.Z tym zwężaniem przewodów to jakieś bzdury wymyślone przez lekarzy że niby przewód wspólny przejmuje rolę pęcherzyka-niby jakim cudem?-w nocy nic nie jemy i wtedy żółć leje się do jelit bo niema już gdzie się zbierać-śniadanie powoduje uruchomienie układu pokarmowego,skurcze jelit czasem bolesne zwiastują wizytę w toalecie.Nie znalazłem rozwiązania,pozdrawiam 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Aalicja

Mi pęcherzyk został usunięty w 2008r, a od 2017r stwierdzono u  mnie refluks żółciowy. Żółć zalewa mi żołądek, przewlekły ból mimo stosowania diety, leków... i nic, żadnej poprawy. Ból brzucha, pieczenie klatki piersiowej, pleców, gardła, dosłownie czuję jak żółć wyżera mi wnętrzności. Koszmar. W ciągu tych 3 lat, była u 15-tu gastrologów, żaden z nich nie potrafi pomóc, a praktykę mają długoletnią i szpitalną (Warszawa). Od tego ciągłego bólu (nawet po łyku wody) to powoli psychika mi siada. Więc jeśli nie musicie to nie wycinajcie, róbcie wszystko, żeby kamienie rozpuścić, bo co będzie po usunięciu pęcherzyka tego nikt nie wie, aby nie ten koszmar który przezywam ja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Aalicja

Oprócz bólu 24/24, oczywiście przewlekłe zapalenie żołądka, nadżerki, żółć tapetuje ścianki żołądka, jeziorko żółciowe, poszarpana linia Z przełyku, zapalenie przełyku, gorycz i pieczenie języka, nie wspominając o oddech jak u "smoka" przy stosowaniu max dawek leków (IPP, proursan, venter, kinetyki, cholestyramina)  i miksowanej diecie "nic" (typu kleiki ryżowe i warzywa przecierane). Żadnej nocy nie przespałam od 3 lat. Życie dosłowne zrujnowane. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Tony

 

 

Spróbujcie pić codziennie dużo wody oraz brać cynk+karozyna na ochronę żołądka. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Emmeritus

Jestem emerytowanym dyrektorem szpitala (z zawodu inżynierem), przeczytałem wypowiedzi uczestników forum, bo ktoś bliski z mojej rodziny też poddał się ciężkiej operacji usunięcia pęcherzyka żółciowego, bo rzekomo nie było wyjścia. Gdybym wiedział, że osoba ta ma poddać się tej operacji, to zrobiłbym wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Poziom medycyny oceniam bardzo nisko. Sprowadza się on do tego, żeby klasa lekarzy dobrze zarobiła na pacjencie - stosowane są tu trzy strategie - zatrucie, wycięcie, wypalenie, czyli łapy i kieszenie wypisywaczy tabletek, wycinaczy chirurgów i wypalaczy radiologów. Kiedyś kryterium udanej operacji był okres 5-letni, po operacji, gdy istota cierpienia wynikającego z choroby, czy schorzenia, a nie tzw. objawy chorobowe, były trwale usunięte. Usunięcie organu odpowiedzialnego za regulację żółci w organizmie, nie rozwiązuje problemu, tylko na jakiś czas wyłącza jego skutki, które prędzej, czy później muszą wystąpić, co zresztą dobrze opisują niektórzy uczestnicy tego forum. Gdybym miał uporać się z tym problemem, to raczej sięgnąłbym do metod medycyny niekonwencjonalnej. Istnieją takie metody, ale nie będę o nich pisał, gdyż wymagają one dobrego przewodnika w samoleczeniu. Większość uczestników forum podaje swój młody wiek, a przy tym podaje swoje upodobania kulinarne, które - przepraszam za określenie- wskazują na spożywanie tzw. jedzenia śmieciowego. Nikt z forumowiczów nie wnika skąd się wziął ich problem, zapewne żaden z 'lekarzy specjalistów' konsumentów dużych pieniędzy z NFZ nic o tym im nie mówił, bo nie dostałby kasy pacjenta. I tu jest główny problem. Lekarz powinien zastanowić się, jak doszło do powstania schorzenie, czyli co było jego przyczyną, jak wstrzymać proces jego rozwoju i jak leczyć pacjenta, czyli jak przywrócić mu zdrowie ( mówimy o skutkach), a nie straszyć, że jak nie podda się "wycince", to dostanie raka. Osoba  z mojej rodziny, operowana pół roku wcześniej, mimo dyscypliny, zaczyna coraz bardziej skarżyć się na różne bóle, mówi mi, że planuje zrobić sobie badania, na moje pytanie, jakiemu konowałowi ma te badania przedstawić, obraża się na mnie.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość gość123
W dniu 22.02.2021 o 23:23, Gość Emmeritus napisał:

Jestem emerytowanym dyrektorem szpitala (z zawodu inżynierem), przeczytałem wypowiedzi uczestników forum, bo ktoś bliski z mojej rodziny też poddał się ciężkiej operacji usunięcia pęcherzyka żółciowego, bo rzekomo nie było wyjścia. Gdybym wiedział, że osoba ta ma poddać się tej operacji, to zrobiłbym wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Poziom medycyny oceniam bardzo nisko. Sprowadza się on do tego, żeby klasa lekarzy dobrze zarobiła na pacjencie - stosowane są tu trzy strategie - zatrucie, wycięcie, wypalenie, czyli łapy i kieszenie wypisywaczy tabletek, wycinaczy chirurgów i wypalaczy radiologów. Kiedyś kryterium udanej operacji był okres 5-letni, po operacji, gdy istota cierpienia wynikającego z choroby, czy schorzenia, a nie tzw. objawy chorobowe, były trwale usunięte. Usunięcie organu odpowiedzialnego za regulację żółci w organizmie, nie rozwiązuje problemu, tylko na jakiś czas wyłącza jego skutki, które prędzej, czy później muszą wystąpić, co zresztą dobrze opisują niektórzy uczestnicy tego forum. Gdybym miał uporać się z tym problemem, to raczej sięgnąłbym do metod medycyny niekonwencjonalnej. Istnieją takie metody, ale nie będę o nich pisał, gdyż wymagają one dobrego przewodnika w samoleczeniu. Większość uczestników forum podaje swój młody wiek, a przy tym podaje swoje upodobania kulinarne, które - przepraszam za określenie- wskazują na spożywanie tzw. jedzenia śmieciowego. Nikt z forumowiczów nie wnika skąd się wziął ich problem, zapewne żaden z 'lekarzy specjalistów' konsumentów dużych pieniędzy z NFZ nic o tym im nie mówił, bo nie dostałby kasy pacjenta. I tu jest główny problem. Lekarz powinien zastanowić się, jak doszło do powstania schorzenie, czyli co było jego przyczyną, jak wstrzymać proces jego rozwoju i jak leczyć pacjenta, czyli jak przywrócić mu zdrowie ( mówimy o skutkach), a nie straszyć, że jak nie podda się "wycince", to dostanie raka. Osoba  z mojej rodziny, operowana pół roku wcześniej, mimo dyscypliny, zaczyna coraz bardziej skarżyć się na różne bóle, mówi mi, że planuje zrobić sobie badania, na moje pytanie, jakiemu konowałowi ma te badania przedstawić, obraża się na mnie.

 

I nawet jak pójdzie do lekarza to ten rozłoży ręce i powie, że dla niego żadnego leczenia nie ma. Ma czekać w bólu na raka żołądka od zarzucanej żółci.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Galapagos

Witam wszystkich. Jestem po laparoskopowym usunięciu woreczka żółciowego. Zabieg mialam wykonany wczoraj, tj. 12 marca około godz. 11. Po zabiegu przez dobę mialam kroplówki przeciwbolowe wiec przespałam niemal całą dobę. Teraz niestety boli mnie pod prawym żebrem a szczególnie przy głębszym wdechu. Mam też wzdęty brzuch. Czy ten bol i wzdęcia są normalne? Czy inni też tak mieli? Będę wdzięczna za informację.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość  Krysia

Dzień dobry

zastanawiam się co ze zdrowiem Pani Ani? Dawno nie widziałam wpisów. Czy coś się poprawiło? Cieszę się, że trafiłam na to forum ponieważ nie zdawałam sobie z takich konsekwencji. Na pewno zgłoszę się jeszcze po poradę do gastroenterologa . A sam zabieg odsunę. Może nie uda mi się go uniknać ale chcę zrobić wszystko co w mojej mocy by uniknąć takich problemów.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość  Krysia

Dzień dobry, czy w Polsce są jakieś instytucje ( klinika, szpital) które mogą usunać kamienie zostawiając pęcherzyk jeżeli nie ma on żadnych zmian?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Anka

Po usunięciu pęcherzyka w wyniku refluksu żółciowego można też nabawić przewlekłe zapalenie trzustki-krótkie życie w koszmarnych bólach. WIĘC CZY NA PWENO USUWAĆ .........????????????????????????????????

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość  Krysia

tak naprawdę wycięcie/zostawienie pęrzerzyka  to wybór " mniejsze zło". Albo rak woreczka i zapalenie trzustki lub rak żołądka i zapalenie trzustki. Po prostu super 😞

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Paweł

W Polsce nie ma opcji czyszczenia pęcherzyka z kamieni.Kiedyś robiono takie operacje ale kamienie pojawiały się ponownie.Polecam próbować niekonwencjonalnych metod przez jakiś czas ale trzymanie woreczka z kamieniami zagraża życiu-wiem to z własnego przykładu niestety.Najgorsze co możecie zrobić to nic nie robić a będzie tylko gorzej z atakami bólowymi który każdy dobrze zna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Edyta

Witam 

Jestem 2 lata po usunięciu woreczka,wczoraj dostałam atak po ataku taki sam jak przed usunięciem co to może być?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość PytającInaczej
W dniu 22.02.2021 o 23:23, Gość Emmeritus napisał:

Jestem emerytowanym dyrektorem szpitala (z zawodu inżynierem), przeczytałem wypowiedzi uczestników forum, bo ktoś bliski z mojej rodziny też poddał się ciężkiej operacji usunięcia pęcherzyka żółciowego, bo rzekomo nie było wyjścia. Gdybym wiedział, że osoba ta ma poddać się tej operacji, to zrobiłbym wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Poziom medycyny oceniam bardzo nisko. Sprowadza się on do tego, żeby klasa lekarzy dobrze zarobiła na pacjencie - stosowane są tu trzy strategie - zatrucie, wycięcie, wypalenie, czyli łapy i kieszenie wypisywaczy tabletek, wycinaczy chirurgów i wypalaczy radiologów. Kiedyś kryterium udanej operacji był okres 5-letni, po operacji, gdy istota cierpienia wynikającego z choroby, czy schorzenia, a nie tzw. objawy chorobowe, były trwale usunięte. Usunięcie organu odpowiedzialnego za regulację żółci w organizmie, nie rozwiązuje problemu, tylko na jakiś czas wyłącza jego skutki, które prędzej, czy później muszą wystąpić, co zresztą dobrze opisują niektórzy uczestnicy tego forum. Gdybym miał uporać się z tym problemem, to raczej sięgnąłbym do metod medycyny niekonwencjonalnej. Istnieją takie metody, ale nie będę o nich pisał, gdyż wymagają one dobrego przewodnika w samoleczeniu. Większość uczestników forum podaje swój młody wiek, a przy tym podaje swoje upodobania kulinarne, które - przepraszam za określenie- wskazują na spożywanie tzw. jedzenia śmieciowego. Nikt z forumowiczów nie wnika skąd się wziął ich problem, zapewne żaden z 'lekarzy specjalistów' konsumentów dużych pieniędzy z NFZ nic o tym im nie mówił, bo nie dostałby kasy pacjenta. I tu jest główny problem. Lekarz powinien zastanowić się, jak doszło do powstania schorzenie, czyli co było jego przyczyną, jak wstrzymać proces jego rozwoju i jak leczyć pacjenta, czyli jak przywrócić mu zdrowie ( mówimy o skutkach), a nie straszyć, że jak nie podda się "wycince", to dostanie raka. Osoba  z mojej rodziny, operowana pół roku wcześniej, mimo dyscypliny, zaczyna coraz bardziej skarżyć się na różne bóle, mówi mi, że planuje zrobić sobie badania, na moje pytanie, jakiemu konowałowi ma te badania przedstawić, obraża się na mnie.

 

 

 

Jak ze wszystkim, otworzysz raz zatoki już masz z głowy, pójdziesz z jednym zębem za chwilę lecą kolejne ...

Decyzja należy do Was ani nie zachęcam ani nie zniechęcam. Są jak widać ryzyka jak zostawisz woreczek który daje objawy, podkreślam który daje mocne objawy i masz na badaniach obrazowych to potwierdzone a tym bardziej jak masz potwierdzone w laboratoryjnych - natomiast jak widać po forach po operacji za jakiś czas wychodzą różne dziwne powikłania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×