Skocz do zawartości
eChirurgia.pl
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Jarosław  z Wrocławi

Ból w bliźnie pooperacyjnej i okolicy po cholecystektomii klasycznej

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Jarosław  z Wrocławia
Jestem już ok. 3 miesiące po operacji usunięcia pęcherzyka żółciowego metodą tradycyjną (poprzez cięcie, cholecystektomia w trybie nagłym). Mam niską wagę i była to moja pierwsza operacja w życiu. Wszystko odbyło się dość błyskawicznie, nawet nie było czasu na dywagowanie, *dłuższe przemyśliwanie* decyzji i przestrach. Operację poprzedziło sporo badań i przygotowań, z dużym zaangażowaniem lekarzy - w pełni zaangażowanych od momentu przyjęcia mnie do szpitala - po ataku bólu w domu (ostry atak kamicy żółciowej) operacja została wykonana tego samego dnia, w porze nocnej. Wszystko przebiegło bardzo sprawnie, bez powikłań i rano obudziłem się z *dziwnym bólem*, czując się nawet nieźle. W szpitalu była dobra opieka, czułem się coraz lepiej, wręcz wesoło - i po trzech dniach wyszedłem do domu. Stosowałem bardzo rygorystyczną i konsekwentną dietę, uważałem także na ruchy, wysiłek, tak postępowałem jakbym trzymał nitroglicerynę. Pomimo mojej (zapewne) wrażliwości bólowej w tym zakresie, nasilenie bólu uważałem za umiarkowane, uzbroiłem się w cierpliwość, wytrwałość i konsekwencję. Aktualnie mijają TRZY miesiące, a stan jakby niewiele się poprawił - względem stanu (bólowego, dotyczącego dolegliwości itp.) z okresu pierwszych 2-3 tygodni. Było już nieźle, dolegliwości były rzadsze, nawet wykonanie badania USG jamy brzusznej (kontrolnego), kilka dni temu, nie nastręczało żadnych trudności, problemów, a nawet nie czułem żadnego bólu, dyskomfortu w trakcie jego wykonywania. A aktualnie, ten towarzyszący mi często, dotychczas, ból nasilił się nieco, występuje on wprawdzie prawie stale, ale w ostatnim tygodniu był już *nikły* - teraz jest gorzej - i mam rozterki, czy przeniesienie *ciężaru* 8 kg (delikatnie, *wszystko pod kontrolą* i nie miałem w trakcie wykonywania tej czynności jakiegokolwiek bólu, odczucia wysiłku itp. zwłaszcza, że już nosiłem delikatnie i krotko ciężary 5-8 kg) - mogło coś spowodować, *gdzieś tam wewnątrz *tak z pewnym opóźnieniem*. Wcześniej, trzy tygodnie temu, byłem jeszcze na drugiej wizycie lekarskiej - *konsultacji chirurgicznej* (na pierwszej - w dniu ściągania szwów, 10 dni po operacji). Wszystko zawsze pięknie wyglądało, nigdy nie było żadnych stanów niepożądanych, typu ropienia, zaczerwienienia itp. Przy tej ostatnej wizycie chirurg (ten zresztą, który wykonywał mi operację, bardzo zaangażowany i serdeczny), stwierdził tylko *zbliznowacenie* oraz przedstawił mi aspekt, że moje warunki fizyczne ułatwiały, dawały dobry *przyczynek* do przygotowania, wykonania operacji, a także gojenia, zwłaszcza w tym okresie początkowym, ale teraz następuje rekonwalescencja - i okres ten może być wydłużony. A ból i dolegliwości, TE, które mi towarzyszyły, a które teraz nasiliły się *jakoś*, zwłaszcza w porównaniu do stanu sprzed kilku dni, wyglądają następująco: gniecenie, ucisk, czasami kłucia, *ściągania* - wszystko są to bóle *dość tępe*, o raczej średnim nasileniu (ale sporej uciążliwości i świadomości, że jeszcze kilka dni temu było lepiej, a teraz tak *dość nagle* pogorszyło się, pomimo mojej NADAL wszelkiej ostrożności, a ja nie wiem, skąd taka zmiana - i to pogorszenie stanu - nastąpily. Żadnych leków przeciwbólowych nie biorę - nie ma takiej potrzeby - tylko w pierwszym tygodniu po operacji brałem Ketonal. TE ww. rodzaje bólu i dolegliwości występują *tak jakby* wewnątrz, POD szwem pooperacyjnym, w moim odczuciu *płytko*, tak jakby coś gniotło, ściskało, uciskało (tuż) *pod *powłoką* brzuszną*. Niekiedy, rzadko, sporadycznie, występował pewien ból z prawej strony: w prawym boku. Aktualnie nie występuje, już w ogóle nie występuje, ale *w zamian* ta przykra, zaskakująca i deprymująca ww. *niespodzianka*. Najgorsza pozycja dla mnie - i zawsze tak było - a teraz szczególnie to: 1) siedzenie, 2) stanie, 3) leżenie 4) chodzenie (w kolejności od pozycji najgorszej, tj., najbardziej negatywnie wpływającej na mój stan *bólowy i dolegliwościowy). Nie wiem też, czy to, że raczej unikałem małego wysiłku, czy większej ilości ruchu, miało jakiś negatywny wpływ na przebieg rekonwalescencji (?) A AKTUALNIE zakres różnorodności bólowych, dolegliwościowych jeszcze zwiększył się następująco: *doszedł* ból występujący przy lekkim nawet, delikatnym dotykaniu skóry w okolicy szwu - blizny i ODCZUCIE takiej jakby *martwicy*, drętwoty, *innego czucia* ciała (skóry) w tych miejscach - pod dotykiem, *zewnętrznie*. Zdeprymowany, zdesperowany, zrealizowalem pewna sugestię lekarki (tzn. lekarza pierwszego kontaktu, w przychodni) wykupiłem, zacząłem stosować *Cepan* (od dzisiaj, 10.04.), przy delikatnym smarowaniu jednak czułem specyficzny *ból, *stan*, dużą wrażliwość przy dotyku, a także lekką, tę ww.*drętwość*, *dziwne czucie* skóry. Przeanalizowałem też, *konsultowałem* użycie *Contractubeksu* - wybrałem jednak to, co powyżej i poniżej. Przeczytałem, jeszcze wczoraj, w internecie, a dzisiaj w ulotce, że *Cepan* użyty ODPOWIEDNIO WCZEŚNIE zapobiega POWSTAWANIU blizn. CZY nie za późno odważyłem się na jego użycie, nie za późno pomyślałem, tj. z(a)decydowałem o tym (czyli: o jego uzyciu, używaniu – systematycznym stosowaniu)? I czy będzie miał on wpływ pozytywny w moim przypadku, bez negatywnych skutków ubocznych - albo skutku właściwego, ale zbyt silnego (np. zbyt mocnego *rozmiękczenia* szwu?). Jak mam rozpoznać, czy w moim przypadku myśleć *o bliznowcu*? I CO MAM czynić w kontekście tego mojego stanu, specyficznego bólu i tych dolegliwości - i sporych, znacznych uciążliwości, zwłaszcza przy braku wiedzy, doświadczenia czy *praktyki* (jako pacjent) CO jest prawidłowe, a co nie (lub *nie za bardzo* (lub: *nie za bardzo*, ALE dopuszczalne, np. zależne od organizmu danego pacjenta, właściwości, regeneracji itp.) ITD. Nie zależy mi bardzo na czasie, raczej już NA (większym) ZAKRESIE informacji, porad, takiej profesjonalnej konsultacji - ja, niestety, tutaj już nic *więcej nie wymyślę* - im więcej staram się poznać, tym mniej jest wiadomo (o tym, co jest). A jestem perfekcjonistą, staram się zawsze poznać to, co *nowe* (i szczególnie *nieznane*). ALE MEDYCYNA jest *bardzo, bardzo rozległa*, a wcześniej nawet nie miałem *możliwości* (tu: potrzeby, okoliczności - wskutek zdarzeń, sytuacji) poznania *arkanów sztuki* (medycznej).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość stappler
W Pana przypadku zabieg był wykonywany w trybie pilnym, w czasie ostrego stanu zapalnego i do tego metodą klasyczną. Rana po takim zabiegu jest duża dlatego powierzchnia uszkodzona wewnątrz jamy brzusznej także ma sporą powierzchnię. Z uwagi na stan zapalny jaki był w jamie brzusznej z pewnością powstały zrosty (sieci z raną, jelita z raną lub między sobą). Takie zrosty mogą wywoływać przewlekłe bóle. Niestety skutecznego leczenia zrostów w jamie brzusznej nie ma. Nawet jeśli otwarło by się jamę brzuszną i uwolniło zrosty doprowadziłoby to tylko do powstania jeszcze większej ilości zrostów. Można ewentualnie zastosować leki normujące pracę jelit (jak w zespole jelita drażliwego) np. Duspatalin, Debridat, Tribux, które czasami przynoszą ulgę. Czasami bóle mogą być związane z użyciem szwów wewnętrznych o długim okresie wchłaniania (6-9 miesięcy). W czasie zszywania rany można przypadkowo podszyć drobne nerwy podskórne (oprócz bólu drętwienie, mrowienie, zaburzenia czucia, brak czucia). Dopiero po wchłonięciu się szwów bóle i zaburzenia czucia powoli wycofują się. Po każdej ranie powstaje blizna. Blizna może być prawidłowa, przerosła lub czasami wytwarza się po ranie bliznowiec. Wzmożona synteza kolagenu w czasie gojenia rany trwa co najmniej 4-5 tygodni po zranieniu. Normalnie cienki warstwy kolagenu, układające się podobnie do wyplatanej wikliny, z biegiem czasu ulegają pogrubieniu i układają się wzdłuż linii napięcia rany. Po tygodniu blizna posiada 3% mocy skóry niezranionej, po 3 tyg. 20%, a po 3 miesiącach 80%. Przebudowa blizny jest procesem ciągłym, trwającym do roku po zranieniu. Włókna kolagenowe w obrębie blizny nigdy nie są tak samo ułożone jak w skórze nieuszkodzonej. Tak tworzy się normalna blizna. Blizny przyrosłe i bliznowce charakteryzują się nadmiernym odkładaniem kolagenu w skórze i tkance podskórnej. Blizny przerosłe są wyniosłe, najczęściej o charakterze pęczków i bardzo często ustępują samoistnie. Bliznowce są wyniosłe nad powierzchnie skóry, przekraczają powierzchnie zranienia, wykazują aktywny wzrost i nie ustępują samoistnie. Mogą być dziedziczne. Leczenie: - doogniskowe wstrzykiwanie kortykosteroidów połączone często z terapią uciskową, - plastry lub żele silikonowe - laser - leczenie chirurgiczne - naświetlanie promieniami jonizującymi. Niestety stosowanie takich środków jak Cepan lub Contractubex ma raczej słabe działanie przeciwbliznowcowe. Ja raczej polecam o udowodnionym działaniu klinicznym żele silikonowe (np. Veraderm czy Dermatix). Żele takie lub plastry można najwcześniej stosować tydzień po usunięciu szwów z rany. Oczywiście później także można je stosować (na stare blizny). Nie ma obawy przed tym, że taki żel rozpuści strukturę całej blizny. Żele takie powodują zmiękczenie blizny, uelastycznienie i rozjaśnienie działając kosmetycznie. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×