Skocz do zawartości
eChirurgia.pl
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Aga z Łodzi

Rokowania po martwiczo-krwotocznym OZT

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Jacek B.
Witam serdecznie jak na razie minął rok jest dobrze z trzustką,ale znaleźli u mnie po badaniu gastroskopii żylaki przełyku oraz dna żołądka podobno powikłanie po ostrym martwiczym zapaleniu trzustki.Zrobiło się jakieś oboczne krążenie krwi i przez to się tak stało.Mam stosować dietę jak do tej pory to będzie dobrze bez żadnych skutków ubocznych krwawień itp.Muszę się pilnować aby nie pękły żylaki.No cóż tak to jest,ale ważne że jestem,pracuję żyję dniem dzisiejszym.Pozdrawiam wszystkich czytających i zdrówka życzę powodzenia.J.B

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Maciek
Do Jacek Przeczytałem Pana historię choroby,to tak jakbym czytał swoją.U mnie było podobnie.Ostre martwicze zapalenie trzustki.Stwierdzono olbrzymi ropień przestrzeni zaotrzewnowej.Dokonano nacięcia i drenażu ropnia z otwarciem przestrzeni zaotrzewnowej,Wykonano hemikolektomię lewostronną tamponadę loży po usuniętym jelicie i jamy ropnia.Stan mój był bardzo ciężki.Trafiłem na OIOM na 4 tygodnie i w ogóle nie byłem usypiany.Na to wszystko odeszły przy mnie 2 osoby,tylko czekać kiedy przyjdzie moja kolej.Stan po operacji Hartmana.Z powodu krwawienia z jamy ropnia miałem 12 tamponad chustami wszystkie pod narkozą całkowitą.Żywienie pozajelitowe i kilkadziesiąt przetoczeń krwi oraz punkcji jamy opłucnej.W pewną noc straciłem przytomność....byłem jak w głębokim śnie,tylko że było tam bardzo ciemno i wróciłem.Mój pobyt w szpitalu ogólnie trwał 93 dni,przez ten czas 2 razy uczyłem się jak się je posiłki,2 razy uczyłem się chodzić (rehabilitacje,chodzik).Przez 9 miesięcy żyłem ze stomią,która została pomyślnie zamknięta.Na obecną chwilę pozostała mi olbrzymia przepuklina brzuszna i operacja nie wiadomo jeszcze kiedy.Na koniec chciałbym bardzo podziękować żonie,która nie odstępowała mnie na krok i była od rana do wieczora i dzieciom,które mnie wspierały w tych ciężkich chwilach.Lekarzom i personelowi,którzy walczyli o moje dzisiaj. PS. Jeżeli kiedykolwiek znajdziecie się w podobnej sytuacji,nie traćcie nadziei i myślcie pozytywnie to jest 70% powodzenia.Pozdrawiam wszystkich,którzy piszą na tym blogu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Monika
Witam Serdecznie wszystkich na tym blogu, Panie Jacku- tak czytam Pana historię, bo przechodze to samo z mim Tatą, dokładnie to samo co Pan. Od 21 grudnia lezy w szpitalu, 4 stycznia po operacji znalazł sie na OIOMie, z martwiczo krwotocznym zapaleniu trzustki, niewydolnośc oddechowa i moczowa, przy okazji jeszcze żółtaczka i Bóg wie co jeszcze. Od wczoraj czyli 12.01.2012 dostaje mniejsze środki nasenne i otwiera oczy, szuka pomocy wzrokiem, meczy sie , widać że cierpi i chce cos powiedzieć ale ma respirator, i w dodatku sonda w nosie, kroplówki i drenaże, zreszta sam Pan wie...ŁZY SIE W OKU KRĘCĄ, SERCE SIE KRAJE, NIE MOGE NIC POMÓC.Modle się codziennie, lekarze za duzo nie mówią, cały czas mówią o najgorszym, Od operacji minelo juz 9 dni, dzis nie była podłaczona dializa krwi i nerek, powiedzieli ze przerwe zrobili, Tata zwija sie z bólu, tak mi sie wydaje bo widze po jego minie, czasem myslę ze lepiej było mu w spiaczce , przynajmniej nie czuł bólu, Modlę się za niego, Pana posty mnie podniosły na duchu:) Zycze wszystkim chorującym zdrowia jak Pan Jacek,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jacek Białek :)
Witam wszystkich czytających powiem szczerze że jestem w szoku że chociaż trochę mogłem Państwu w jakimś stopniu pomóc,opowiedzieć to co przeżyłem ja i moja rodzina.Nie myślałem że moja historia z tą ciężką chorobą kogoś zainteresuję,a tym bardziej w jakimś stopniu chociaż trochę pozwoli wierzyć w to że z tego można wyjść.Jak czytam Państwa wpisy to okazuję się że schemat przechodzenia tej strasznej wyczerpującej dla organizmu choroby jest identyczny lub bardzo podobny.W tej ciężkiej chorobie pozostaje nam tylko wierzyć,że organizm sam sobie poradzi przy pomocy lekarzy oni wiedzą co robić i przezwycięży chorobę.Niestety przychodzi moment w tej chorobie że tylko czas i silny organizm może z martwiczo-krwotocznym zapaleniem trzustki walczyć.Wiem to dobrze bo moja żona mi to mówiła że lekarze kazali czekać ,że już nic więcej nie można zrobić od strony medycznej,że ja(czyli mój organizm) sam muszę sobie z tym poradzić mnie się udało jakoś-wyszedłem.Jestem i mogę pisać tu z Państwem.Jeszcze raz życzę rodziną chorych osób nadziej i wiary.Wierzyć trzeba do końca tu wszystko zmienia się z godziny na godzinę.A wszystkim chorym zdrówka nie załamywania się początkiem wychodzenia z choroby powolutku wrócicie do formy sprzed choroby-z tym później da się żyć :) Pozdrawiam Jacek B.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Monika
Bardzo Pan pomógł, teraz moge uwierzyć że Tata ma szansę....chociaz dzis znów był troszke uspiony i przywiazali mu ręce do łózka bo wczoraj pewnie za mocno sie ruszał. Ciągle goraczkuje, ale zauważyłam że opuchlizna rąk jest mniejsza, nogi jeszcze opuchniete..... Dzis mija 10 dzień od operacji, mam nadzieje ze bedzie jak u Pana Jacka....coraz lepiej...........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość EWA
Witam!17 stycznia minął rok jak nie ma mojego męża,nadal nie mogę pogodzić się z jego śmiercią i nadal nie mogę zrozumiec dlaczego nie poradził sobie z ozt martwiczo-krwotocznym,miał silny organizm i chęci do życia oraz tyle planów.A w tej chorobie organizm musi sam walczyć.Lekarz mówili,że mój mąż walczy z choroba sama tez to widziałam.Najstraszniejszym momentem dla mnie było,gdy usłyszałam od lekarzy ,że mąż już nie walczy,że pracuja za niego aparatury,jednak dawali nadzieje że w tej chorobie wszystko jest mozliweże dziś jest krytycznie a jutro będzie lepiej niestety *jutro*mój mąz zmarł.Dzięki panu Jackowi staram się zrozumiec ta straszna chorobę,a w szczególności jej przebieg,oraz bycie w śpiączce.Często tutaj zaglądam i wiem co czują rodziny chorych,jednak do końca nie wolno tracić nadziei.Mój mąż odszedł,ale Pan Jacek jest dowodem na to *cuda*istnieją,bo wyjście z tej choroby -myślę,że mozna tak nazwać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Anetta
Witam Pani Ewo. Mój maż także to przeszedł,codziennie gdy przychodziłam do niego słyszałam na OJOM mówili mi to samo że mam przygotować się na najgorsze że z tego mało kto wychodzi.Jednak bardzo wierzyłam że jemu się uda. No i udało się. Przykro mi że Twojemu mężowi się nie udało wiem co czujesz, mało brakowało abym była w takiej sytuacji jak Ty. Co dzień co przychodziłam to słyszałam że jest coraz gorzej* niewydolność nerek, niewydolność oddechowo-krążeniowa itp Byłam załamana. Myślę,że jakoś sobie radzisz życzę Ci to z całego serca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość EWA
Do Anetty.Czy sobie radzę?muszę jakoś żyć....Jest mi bardzo ciężko,od Jacka śmierci korzystam z pomocy psychologa,miał tylko 44 lata i był zawsze zdrowy nigdy na nic nie narzekał.Wiem co przeszłaś podczas swojego męża choroby.Ja rownierz bardzo wierzyłam że sobie poradzi tym bardziej że jestem osobą wierząca(chociarz powiem szczerze,że po smierci męza moja wiara bardzo sie zalamala)tak bardzo wierzyłam w to że Pan Bóg mi go jeszcze nie zabierze,nie teraz,że za wczesnie.A jednak....odszedł,reanimowali go trzy godziny...Szczerze powiem,że nigdy nie pogodzę się z jego śmiercia,minął rok a ja nadal tęsknie,myślę i nadal kocham.Chciałabym wiedzieć jak radzi sobie twój mąz?jak się czuje?czy rownierz był w spiaczce?Jest wiele pytań dotyczących tej choroby na które chcialabym znac odp.Wszystkim chorym i rodzinom chorych zyczę bardzo dużo cierpliwości,nadziei i wiary,a przedewszystkim zdrowia bo ono jest bezcenne......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Monika
Niestety ale mój Tata nie wygral z chorobą..... Walczył tak długo....,lekarze mieli racje że trzustka to bardzo wredna choroba, Po długiej walce z choroba mój Tata odszedł....:( Dla na s to szok.....Tęsknimy:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Małgorzata
Witam Pani Moniko .Bardzo mi przykro że Pani odszedł Pani Tato -bardzo dobrze znam to uczucie straty - rozpaczy .Moja mama odeszła na tą wstrętną chorobę we wrześniu 2010 roku w wieku 67 lat.Do dzisiaj rozpaczam - miałam taką nadzieję że Bóg jej mi n ie odbierze.Stało się inaczej.....Pozdrawiam i życzę dużo siły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Monika
Pani Malgsiu, dziekuję za mile slowa. Najgorsze jest właśnie to ze czlowiek nie może pomóc, jest bezradny, chociaż cały czas byla nadzieja.... Lecz stało się inaczej, Tyle chorób tata nalapał podczas pobytu w szpitalu,ale caly czas mieliśmy nadzieje że wyzdrowieje, Mial tylko 56 lat.... Pozdrawiam i życze Pani zdrówka, bo jest bezcenne.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jacek B :)
Witam Serdecznie wszystkich dziś kontrola u gastrologa żadnych problemów,nie ma potrzeby na razie żadnych badań.Nie odczuwam żadnych dolegliwości od strony trzustki jedynie ta cukrzyca daję znać wysokie cukry jak się przeholuję staram się utrzymywać dietę trzustkową powiązaną z dietą dla cukrzyków i tu jest problem bo się nie pokrywają w żaden sposób.Pozdrawiam wszystkich czytających Jacek B.Życzę zdrówka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jacek B :)
Witam dziś niestety przeholowałem z jedzeniem przy obiedzie za dużo na raz i poczułem trzustkę mocny ucisk w mostku przez dłuższy czas,specyficzny ból dla trzustki jako ktoś miał to wie o czym mówię ,odbijało mi się do wymiotów czułem się ciężko,cały brzuch nadęty.Poszła w ruch nos-pa,Kreon 25 tys.i po 3 godz. pomogło z biegiem czasu coraz lepiej.Cukier wskoczył na 420 bardzo kiepsko,więc insulina .Wydawało mnie się że jak prawie od roku bez takich objawów to jest dobrze ,niestety myliłem się trzeba być uważnym cały czas.Piszę to dla wszystkich jako przestroga,aby wiedzieli że jednak z tym nie ma żartów.Pozdrawiam Jacek B.Już jest dobrze czuję się ok.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Sławek
Mój tata niestety zmarł w wieku 60 lat na OZT. Przebywał w szpitalu niecałe 2 dni :( Wcześniej nawet nie wiedział, że choruje na trzustkę :( Dlaczego ten świat jest tak okrutny...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ewelina
Witam, moja mama leży z OZT na OIOMie już prawie trzy miesiące. Przeszliśmy już wiele. Pojawiły się chyba wszystkie powikłania jakie są opisywane. Niewydolność wielonarządowa, krwawienie z przewodu pokarmowego i z jamy brzusznej, ropnie itd. Nasila się u niej również psychoza, która objawiła się po pierwszym miesiącu przebywania w szpitalu. Z mamą nie ma kontaktu. Nie reaguje, kiedy otwiera oczy, patrzy w jeden punkt. Dostaje leki psychotyczne, od dzisiaj trzykrotnie większe dawki i teraz czekamy na poprawę. Dwa dni temu przeszła już trzecią operacje. Tym razem wskazaniem nie był ropień (tomografia tego nie wykazała), utrzymywała się jednak bardzo wysoka temperatura i postanowiono ją znowu otworzyć. Okazało się, że w brzuchu nagromadziło się dużo martwych tkanek. Lekarze mówią, że ogromny bałagan ma w brzuchu, że to co się tam dzieje to coś strasznego. Dwa tygodnie przed ostatnią operacją stan mamy znacznie sie poprawił, nerki podjęły pracę, zaczęła samodzielnie oddychać, była energiczna i wesoła. Lekarze mysleli o przeniesieniu jej na oddział hirurgiczny. Wszyscy bylismy dobrej mysli,. Wszystko zaczęło się psuć jakoś tak przed wigilią. Mama zaczęła słabnąć, nie radziła sobie z oddychaniem. Zrobiono tomografię i tak jak napisałam wcześniej mimo braku istotnych zmian, utrzymująca się wysoka temperatura i pogorszenie jej stanu zmusiło lekarzy do podjęcia decyzji o operacji. Dzisiaj mama na powrót jest podłączona do hemodializatora. Nikt mi nie potrafi powiedzieć jak długo to wszystko jeszcze potrwa i czy mama ma jakies szanse na wyjście z tego stanu. Nadmienię jeszcze, że lekarze powtarzają, ze jest to najcięższa mozliwa postać OZT i gdyby to przytrafiło się z pięć lat temu mama nie miałaby żadnych szans. Czy kogoś z Was spotkało coś podobnego. Proszę o radę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Magda
Dzień Dobry! Moja bratowa zmarła we czwartek przez tą straszną chorobę.Miała tylko 31 lat,5 miesięcy po ślubie.Choroba ją pokonała w 5 dni chociaż tak bardzo walczyła.Bardzo za nią tęsknimy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ewelina
Magda wyrazy współczucia!!! Moja mama dzisiaj będzie już po raz czwarty operowana. Za kilka dni minie 3 miesiąc jej pobytu na OIOMie. Lekarze mówią, że z dnia na dzień jej szanse maleją. Boję się, że nie przeżyje dzisiejszej interwencji chirurgicznej. Szpital zamknięty ze względu na epidemię grypy, a ja muszę zadowolić się zdawkowymi informacjami przekazywanymi przez telefon. Wierzę w wiedzę i starania lekarzy. Mama ma tylko 46 lat. Musi żyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Marta
od tygodnia czuje ucisk w mostku jakby ktoś ściskał mi wątrobę pojawiają sie bóle z lewej strony, nudności, zawroty głowy, bulgotanie w brzuchu i robi mi sie słabo. Zrobiono mi badania krwi i moczu wraz z enzymami trzustkowymi, usg jamy brzusznej i rtg brzucha - nic nie wyszło wszystkie badania ok. Na 4 lutego mam wyznaczone badania gasto i kolonoskopia. Strasznie sie boje czy to nie trzustka. Wszystkie moje objawy na to wskazują, ale lekarze mówią że nie wiedzą co to jest i badania są dobre.. Nudności odczuwam już od roku z różnym nasileniem czasami przez miesiąc bywało ok. Mam 35 lat i wspaniałą 5 lenią córeczkę którą bardzo kocham. Prosze o poradę co robić. Życzę wszystkim dużo zdrówka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Marta
Panie Jacku proszę napisać jak sie Pan czuje, czy wszystko jest ok ?? bo ostatni wpis jest ponad pól roku temu..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ewelina
Marto, Pan Jacek, w którymś z wpisów podał do siebie adres e-mail. Spróbuj bezpośrednio napisać do niego. Trzustkę podobno ciężko zdiagnozować, ale skoro enzymy i reszta badań jest ok, to tej strasznej choroby nie powinnaś się obawiać. Moja mama nie miała żadnych objawów przed atakiem, no może prócz nudności. Dalej walczy o życie. To już prawie 4 miesiące. Przechodzi kolejną sepsę, bardzo wysoko gorączkuje, nie utrzymuje samodzielnie ciśnienia. Dzisiaj miała kolejny zabieg czyszczenia ognisk ropnych w brzuchu. Stan jest fatalny. Jest wyniszczona i fizycznie i psychicznie. ja ciągle wierzę, że uda jej się to wszystko przezwyciężyć. Tobie życzę, żeby lekarze Cię dobrze zdiagnozowali i żeby nie spadło na Ciebie nieszczęście zwane OZT. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Marta
Droga Ewelino życzę Ci dużo sił a mamie dużo zdrowia jak i również sił w zwycięzeniu tej choroby, trzeba mieć zawsze nadzieję.. ja czytałam duzo opisów tej strasznej choroby i wielu pisało że zwyciężyło z OZT mimo tego że ich stan był bardzo ciężki, zawsze trzeba mieć nadzieję. Zyczę aby mama wyzdrowiała z całego serca...... Ja w niedzielę tj. 3-lutego idę do szpitala na badania i mama nadzieję że powiedzą mi co to jest, dziś czuję sie trochę lepiej ale rano po przebudzeniu miałam znów mdłości.. Nie moge normalnie funkcjonować bo mam strasznie głowę nabitą lękami przed chorobą trzustki. Z wcześniejszych badań wyszły mi troche podwyższone enzymy wątrobowe ale jak to lekarze nazywają że *są tylko muśniętę* trzustkowe ok, sami nie wiedzą co to może być, zastanawiam się czy to mogą być wrzody?? Proszę o info...Życzę jeszcze raz wszystkim dużo zdrówka .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ewelina
Marta jak się czujesz? Co badania wykazały? Z moją mamą odrobinę lepiej :) jest nadzieja!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Marta
Witaj Ewelino bardzo sie cieszę Twoją mamą.. oby tak dalej.. ja byłam wczoraj w szpitalu zrobili mi gastroskopie wyszło rumieniowe zapalenie błony sluzowej żołądka, kolonoskopie nie wykonano mi do końca tylko w 3/4 bo ból był nie do wytrzymania a nie chcieli mi podawać narkozy. Zrobili podstawowe badania krwi i są ok. Jeszcze pobrano mi krew na przeciwciała na cały panel wątrobowy i mam czekac ok tygodnia, sugeruja abym za ms zgłosiła sie ponownie do szpitala w celu wykonania kolonoskopii pod narkozą-ale nie wiem czy sie zdecyduję..... zobaczę jakie wyniki wątrobowe wyjdą.. ale nadal zdażają mi sie zawroty głowy, mdłości i ucisk na wysokości wątroby promieniujacy pod lewe żebra i robi mi sie słabo... sama juz nie wiem co o tym wszystkim myśleć, a jeszcze pomyśleć że ok 6-ms temu wszystko było w miarę ok... Ewelinko trzymaj sie cieplutko, a z mamą powoli bedzie coraz lepiej zobaczysz, tylko czasu trzeba żeby po tym wszystkim doszła co siebie. Jeszcze raz dużo zdrówka. Napisz jeszcze co tam u mamy i jakie są postepy *-)) Marta

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×