Skocz do zawartości
eChirurgia.pl
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Aga z Łodzi

Rokowania po martwiczo-krwotocznym OZT

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Aga z Łodzi
9.01.2008, z pracy zabrało mnie pogotowie Objawy - myślałam, że mam zawał, opasujący przygniatający ból w okolicach mostka, problemy z oddychaniem, splątanie, nagle bardzo spadło mi ciśnienie. Wcześniej żadnych tego typu dolegliwości. Diagnoza - ostre martwiczo-krwotoczne zapalenie trzustki. Po tygodniu szpitalnych "tortur" i czekania na to, że sonda do żołądka i karmienie dożylne wystarczą - 16 stycznia operacja, usuwanie ropni, powikłanie - przetoka trzustkowa. Potem OIOM - niewydolność oddechowa. Zmiana szpitala i po 21.01 zaczęło się "poprawiać". 31 stycznia kolejne pogorszenie, wysoka temperatura, nudności, wymioty. Morfologia spadła "na łeb na szyję", dostałam krew. Tomografia - tworzący sie ropień/martwiak. Od nowa głodówka, potem dieta. Wyszłam do domu 14.02, z dziurą i drenem w brzuchu. Tuż przed świętami dren mi usunięto. Nie ustalono przyczyny mojej choroby, wykluczono alkohol i kamicę żółciową. Gastolog powiedział, że to prawdopodobnie złe odżywianie, stres i papierosy (dużo paliłam). Możliwe że to tabletki hormonalne w połączeniu z podwyższonymi triglicerydami. Wszystko to tylko MOŻLIWE... Biorę Kreon 25000 3xdziennie i 2xdziennie No-spę a mimo to męczą mnie ciągłe biegunki (jakościowo a nie ilościowo) i mam zawroty głowy. Jestem na diecie niskotłuszczowej (w zasadzie beztłuszczowej). Nie palę. Nie piję alkoholu, kawy, herbatę w małych ilościach. Jem 4-5 posiłków dziennie, wszystko gotowane, nic spoza listy dozwolonych produktów. Właściwie jem ciągle to samo i jednego dnia mi nie szkodzi a drugiego biegunka i bóle (kłucia i rżnięcia) nadbrzusza i jelit. Od trzech tygodni pracuję (wypisano mnie do pracy, bo siedząca i mało stresująca !!! - jestem informatykiem) i zaczęły się bóle trzustki. Pobolewania pojawiają się zazwyczaj po trzecim posiłku, bez względu na to co zjadlam (w zasadzie i tak jem ciągle to samo) i przechodzą po ok pół godziny, czasem powtarzają się wieczorem. Brzuch mam wtedy wzdęty i twardy z lewej strony, jakbym połknęła piłkę. Od 1,5 tygodnia ustały biegunki a zaczęły się zaparcia. Wczoraj w pozycju stojącej palpacyjnie można było wyczuć "coś" o średnicy 4-5 cm tuż nad blizną po drenie (ten dren sięgał do nacieku na głowie trzustki), gdy siadałam brzuch miękł i "coś" nie było już wyczuwalne. Czy to mogła być powiększona trzustka ? Tomografia z zeszłego tygodnia: Głowa trzustki 31-30mm, trzon i ogon w normie. Nie wiem, czy jeżeli na poprzednich wynikach USG (trzy razy) po wyjściu ze szpitala pisali że trzustka w normie a teraz głowa ciut przekracza normę a właściwie jest na jej granicy, to znaczy, że znowu coś się zaczyna dziać ? Jak długo może jeszcze potrwać moja rekonwalescencja ? Co mówią statystyki co do kolejnych ataków i zagrożenia rakiem trzustki ? Czy OZT często przechodzi w PZT ? Chciałabym wiedzieć na czym stoję... Wizyta u gastrologa dopiero 24 lipca. Pozdrawiam serdecznie Aga

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość stapler
Na pewno musisz udać się na kontrolę do chirurga celem zbdania okolicy blizny po drenie, gdyż w tym miejscu mogła powstać przepuklina. Wszystkie badania świdczą o wycofaniu się ostrego stanu zapalnego trzustki. Powiększenie głowy trzustki jest nieznaczne i nie ma znaczenia klinicznego. Z objawów jakie opisujesz wynika, że niestety masz już stan przewlekłego zapalenia trzustki przejawiający się jej niewydolnością (zmiany w obrazie trzustki mogą być nieuchwytne). W chwili obecnej odpowiedni dobór leków i tryb życia może zapobiec tym objawom. Wystapienie kolejnych ataków jest prawdopodobne. Jednak jeśli zachowasz należytą ostrożność może w ogóle taki atak już nie wystąpić. Oczywiście jest zwiększona zapadalność na raka w przypadku trzustki pozapalnej, ale nie jest to takie częste. Najczęściej właśnie OZT przechodzi w PZT (około 20-30%). A rekonwalescencja będzie bardzo długa i trudna (raczej liczona latami).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Aga z Łodzi
Witam ponownie, niestety 10 września miałam kolejny (drugi) atak. 9 dni w szpitalu. Na wypisie napisano - ostre nawracające zapalenie trzustki. Trzustka (tym razem ogon) znowu *przeciekła* do otrzewnej i opłucnej :( Przyczyna w dalszym ciągu nieustalona. Na szczęście po tygodniu ostry stan zapalny ustąpił. Niepokoją mnie zapisy w badaniach dotyczące węzłów chłonnych: USG z 11.09 - *węzły chłonne okołoaortalne niepowiększone* CT z 16.09 - *pojedyncze węzły chłonne zaotrzewnowe i krezkowe do 10x6 mm* Wyczytałam w sieci, że: *węzły znajdujące się głęboko wewnątrz organizmu nie powinny być widoczne w badaniach obrazowych*. Czy to prawda ? Na RTG z 17.09 - *zgrubienia opłucnowe u podstawy płuca lewego* poza płynem w lewej jamie opłucnowej. Czy powinnam zrobić jakieś dodatkowe badania, które ustalą czy wszystko po OZT wraca do normy (np. płuca) ? Nie jestem hipochondrykiem, ale po tegorocznych *przejściach* wolałabym niczego nie zaniedbać. Pozdrawiam serdecznie Aga

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość stapler
Najlepiej za około 3 miesiące wykonać kontrolne TK jamy brzusznej oraz klatki piersiowej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość robert k. z warszawy
Jestem po martwiczo-krwotocznym zapaleniu trzustki.Usunięto mi torbiel i zostawiono otwartego.Lekarz nie jest w stanie stwierdzić procentowo ile jej zostało.Mam pytanie czy np.po 4-5 latach może się zregenerować i czy choroba powróci gdy nie będę trzymał rygorystycznej diety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Tomek
Cześć ja miałem to samo co ty odstawiłem tabletki.Kreon 2500 nie mówiąc tego lekarzowi po którejś wizycie u lekarza powiedział abym zmniejszył dawkę tabletek powedziałem mu że nie biorę ich o 2 miesięcy ,bardzo go to zdziwiło bo po 1 lepiej się czułem i zaczełem jeść prawie wszystko już 6 lat i wszystko ok tylko nienadurzywać alkocholu .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Beata
Cześć to dobrze że Wam się udało,życzę dużo zdrowia i wytrwałości.Mój kochany mąż nie miał tyle szczęścia zmarł w wieku 35 lat,lekarzom nie udało się Go uratować zostawił mnie z dwójką małych dzieci.Strasznie cierpiał!!! Pozdrawiam serdecznie i powodzenia życzę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Tomasz
Hej...ja,również przeszedłem ostre -martwiczo-krwotoczne zapalenie trzustki...teraz,zrobił ,mi się torbiel na trzonie trzustki...miałem wykonaną biopsje chirurgiczną i drenaż zew. torbieli trzustki...choruje już 7 miesiecy...zrobiła,mi się przetoka trzustkowa...mam ,pytanie ile czasu potrzeba mniej wiecęj do tego aby ta przetoka się zamknęła?...gdyż lekarz straszy mnie kolejną operacją...zespolenie torbiela z przewodem pokarmowym....pozdrawiam Serdecznie-Tomasz z Łodzi 34 lata

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ewa
Mój przyjaciel zmarł 01.01.11 na ostre martwiczo-krowtocznoe zapelenie trzustki. Miał 31 lat :( W jego przypadku 3 mies. pobolewał go brzuch, stracił apetyt, schudł 10 kg w ciągu ostatniego miesiąca. Bagatelizował to. W niedzielę poczuł się źle, zwijał się z bólu. Trafił do szpitala, wyniki tragiczne, nastąpił krwotok, zatrzymanie akcji serca. Nie odratowali go :(((

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Weronika
Moja mama zmarła tydzień temu na ostre martwiczo-krwotoczne zapalenie trzustki. Miała 2 lata tamu pierwszy atak i powtórzyło się. Niestety tym razem było gorzej, mimoże wszystko wskazywało na poprawę. Wszyscy wierzyliśmy, że będzie tak jak ostatnio - organ się zregeneruje...Trzeba trzymać należną dietę, kontrolować się...chociaż i to czasami nie wystarcza..:( Miała 45 lat...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Basia
Mój mąż leży na OiOMIE z ostrym martwiczo krwotocznym zapaleniem trzustki leży pod respiratorem jest dializowany nerki nie pracują stracił wydolność oddechową. Choroba trwa prawie miesiąc nie ma poprawy.Martwi mnie że chirurdzy mówią ,że jest w porządku i zainterweniują dopiero gdy dojdzie do krwotoku lub innego powikłania.Do tej pory miał założone dreny i płukanie trzustki przez kroplówkę.Brzuch jest obolały i wzdęty,nie wiadomo co sie dzieje w środku.Mam nadzieje że tomografia coś wyjaśni.Proszę jeśli ktoś zna dobrego specjalistę od chorób trzustki który mu pomógł proszę o namiary lub kontakt. Będę ogromnie wdzięczna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ewa
Mój mąż zmarł 17.01.2011 na ozt martwiczo krwotoczne był dializowany miał lekka niewydolnosc oddechową przeszedł operacje póżniej płukania .Wczesniej był zdrowym silmym mężczyzną lekarze mówili ze powinien sobie poradzić niestety nie dał rady a widzialam jak walczy z tą straszna chorobą dzisiaj juz wiem że z martwiczo krwotocznego ozt raczej się nie wychodzi ,miał 44 lata.Jestem zrospaczona wraz z 14-letnią córką Jeszcze do Basi,jeśli chodzi o specjalistę od trzustki trzeba zaufac lekarzom z OIOMU ,gdyż medycyna również jest bezradna trzeba czekać na pewno robią wszystko żeby mąż przezył każde wyjścię z tej choroby to dla lekarzy jest wielkim sukcesem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ewa
Mój mąz miał rowniez martwiczo krwotoczne zapalenie trzustki powiklania tj niewydolnośc nerek i oddechowa po czterech dniach operacja żył jeszcze tydzień zmarł 17.01.2011r wcześniej był zdrowym silnym męzczyzną miał 44 lata .Jestem załamana

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość tomasz
Jest,wielu Dobrych specjalistów...ja leczyłem się u profesora Jana Strzelczyka z Łodzi...przyjmuje w szpitalu im. Barlickiego,przyjeżdzają do Niego ludzie z całego regionu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Daria
co to za choroba to ostre zapalenie trzustki martwiczo-krwotoczne i jak się ustrzec.....?z tego co czytam to nie wszyscy mają wcześniej jakieś typowe dolegliwości,które skłoniłyby do pójscia do lekarza,a jest to choroba zagrażająca życiu!To straszne...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Maria
Mojego męża zabrała karetka z przystanku autobusowego.Ból brzucha. W szpitalu leżał 3 dni niczego się nie dopatrzono (10 lat wcześniej miał usunięty pęcherzyk żółciowy) ale zasugerowano, że może mieć złogi w kanalikach żółciowych. Lekarz doradził żeby poddał się EPCW póki nic się nie dzieje.Kilkakrotne USG nic nie wykazało. Mąż długo się wahał aż w końcu zdecydował się po miesiącu. Po badaniu stwierdzono że jakieś złogi były i zrobiono nacięcie. Po wybudzeniu mąż zwijał się z bólu brzucha, wymiotował.Podano silne leki przeciwbólowe.Usłyszałam, że zabieg się udał. Następnego dnia powtórzyli EPCW założono protezę i wszystko miało być dobrze.Dziś już jest 3-ci tydzień w szpitalu ma perforację (nie wiemy czego) ropnie w brzuchu wczoraj przecięli brzuch założyli dreny, ma martwicze krwotoczne zapalenie trzustki.Wcześniej odżywiany był pozajelitowo, lekarze mówili stan stabilny. Dziś nie wiem czy przeżyje.Takiej myśli nie dopuszczam do siebie. Poszedł zdrowy do szpitala. Jestem załamana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość EWA
moj maż mial jeden atak ,w szpitalu diagnoza martwiczo krwotoczne zapalenie trzustki lekarze dawali nadzieje ale jednocześnie mówili że ta choroba zagraza życiu.....zmarł na powikłania jakie są w tej chorobie .....odszedł tydzień temu....jestem załamana!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Katarzyna W-wa
Mario nie przejmuj się Twój mąż był zdrowy i cały czas jest pod opieką lekarzy. Przypadki śmiertelne najczęściej zdarzają się wtedy kiedy osoba jest nieświadoma choroby, nagle ląduje w szpitalu i bardzo często okauję się ze jest już za poźno, życze dużo zdrowia. pozdrawiam,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Maria
Kasiu dziękuje za wsparcie. Mąż miał 5 drenów, dwa już zostały wyjęte. Z pozostałych ciągle coś spływa. Wczoraj podano mu krew ponieważ miał anemię, leży nie wolno mu siadać bo z drenów płynęła krew. Niby jest coraz lepiej, odżywiany jest pozajelitowo już 4 tydzień (z przerwami na głodówki). Męczą go biegunki. Lekarze mówią, że stan stabilny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ewa
Mario napewo z twoim mężem będzie wszystko dobrze ,jest przytomny i nie ma niewydolności wielonarządowej,która przy tej chorobie jest najczęstrzą przyczyną śmierci,mój mąz nie miał tyle szczęścia.życzę dużo zdrowia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Maria
Już drugi miesiąc i kolejna operacja ponieważ bardzo dużo ropnej wydzieliny (o b.nieprzyjemnym zapachu) spływa (jednym drenem i dwoma otworami w brzuchu po drenach ) TK wykazała, że utworzyły się zbiorniki z płynem. Jutro ma mieć otwierany brzuch po raz kolejny i ma być płukanie. Jak to się skończy i kiedy. Cały czas antybiotyki. Gorączki nie ma.Schudł 15 kg.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jacek
W lipcu 2010r.na wczasach z rodziną dostałem bardzo silnych bóli na wysokości mostka przeszywających do pleców.Zgięło mnie w pól.Wylądowałem w szpitalu w Kołobrzegu.Okazało się że dostałem Ostrego Krwotocznego Zapalenia Trzustki.Przyjęli mnie na oddział,nie zdawaliśmy sobie z rodziną jaka to poważna choroba myśleliśmy 2-3 dni i wyjdę jak świeżo narodzony,a niestety pobyt w Kołobrzeskim szpitalu przedłużył mi się.Od razu dostałem jakieś kroplówki,leki przeciw bólowe,ale niestety nic nie pomagało ból był niesamowity spuchłem brzuch twardy,okazało się że zbiera mi się woda w płucach co przeszkadza mi w oddychaniu i coraz gorzej mi się rozmawiało .Ogólnie bardzo ciężko i najgorsze było to,że lato gorąco w całym szpitalu i pic nie wolno było tylko lekkie zwilżanie ust.Mój stan z dnia na dzień był coraz gorszy 6-tego dnia pobytu w szpitalu decyzja zabieg,operacja(drenaż) chyba tak to się nazywa.No i zaczęło się.Pamiętam już tylko jak mnie usypiali na bloku operacyjnym.Zdążyłem tylko zadzwonić do żony ze dziś będę miał operację,żeby potem się kontaktowała z lekarzami.No i niestety zaczęło się(13 dni utrzymywany w śpiączce farmakologicznej na OIOMie) tak jak inni piszą niewydolność wielonarządowa,wysoka temp.utrzymująca się bardzo długo,stan krytyczny.Płuca nie mogły podjąć pracy więc pracowała za mnie aparatura.Każdego dnia coś się działo wysiadały mi pokoleji jakieś narządy,przechodziłem jakieś podobno zakażenie bakterią z Oiomu podobno standart wszyscy to przechodzą po 4-5 dniach pobytu na oddziale,lekarze mówili mojej żonie ze jak przeżyje 10 dni to będzie coraz lepiej.Dziesiątego dnia jak mi opowiadała żona mój organizm jakby zaczął na nowo się odradzać.badanie komputerowe pokazało że zostało mi 50%trzustki(jestem teraz cukrzykiem przyjmuje insulinę,schudłem 16 kg.) miałem założone 3 albo 4 dreny jak się obudziłem zostały 2,a na koniec pobyt już został wyjęty ostatni i jak wychodziłem ze szpitala.Po 13 dniach zostałem wybudzony i powolutku małymi kroczkami do przodu przy bardzo dużej pomocy lekarzy i sióstr(kroplówki,worki żywieniowe których już miałem dość)ale niestety potrzebne aby organizm wrócił do normalnego funkcjonowania.26 dni leżenia w łóżku nie ruchomo jeżeli się nie mylę.Zacząłem się uczyć na nowo chodzić dzięki rehabilitacji w szpitalu Kołobrzeskim muszę powiedzieć że z taką opieką nie spotkałem się nigdzie od strony lekarzy i sióstr z Oiomu i chirurgii za co jestem bardzo wdzięczny jednym słowem uratowali mi życie.Wyszedłem z tego cały no może nie do końca zostawiłem na pamiątkę w szpitalu swoje 50% trzustki ale żyję,przebywałem tam 50 dni.Jestem już 8 miesięcy po operacji czuję się bardzo dobrze,pracuję wróciłem do żywych nie miałem ponownego zabiegu.Na razie nie ma potrzeby nic się nie dzieję.Mówili mi jeszcze w szpitalu w Kołobrzegu że niestety raczej będę miał w Łodzi jeszcze czyszczenie,ale odpukać jak na razie jest ok.Żadnych ropni,torbieli itp.nie mam.Oczywiście dieta,zero alkoholu.Jestem pod stałą opieka lekarska w Łodzi w Barlickim(badania krwi,usg,no i teraz komputer itd.).Nigdy wcześniej nie chorowałem.Trzeba być zawsze dobrej myśli i nie podawać się,tak z reszta zawsze siostry mnie podbudowywały .Życzę wszystkim powrotu do zdrowia,a rodziną wiary że będzie ok.Jeszcze raz dziękuję Lekarzom i siostrom z Oiomu i oddziału chirurgii w szpitalu Kołobrzeskim i życzę wszystkim chorym takiej opieki,bardzo życzliwego profesjonalnego podejścia do pacjenta jaką ja dostałem od nich i tak wyposażonych szpitali.Jacek B.Łódź

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość anetta
Mój mąż także zachorował na tą straszną chorobę, 2 tygodnie leżał na OIOMie. Wtedy też były różne komplikacje tj niewydolność oddechowo-krążeniowa,niewydolność nerek.W szpitalu leżał 2 miesiące. W tej chwili jest 6 miesięcy po operacji, czuje się dobrze.Jeśli ma ktoś do mnie jakieś pytania to proszę napisać anetta3551@onet.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość dariusz
Witajcie, mam pytanie do Pana Jacka, Jak długo wracał Pan do siebie po wyjściu ze szpitala? Czy miał Pan siłę chodzić? czy nie doskwierał Panu brak apetytu? Moja żona przeszła mniej więcej to samo co Pan, z tym że w szpitalu przeleżała 1,5 miesiąca na Oiomie 3 tygodnie, bardzo schudła - tak że nie ma siły chodzić. Od tygodnia jest już w domu ale ciągle leży w łóżku,czasami wstaje do łazienki ale ciągle jest słaba, je bardzo malutko , a z perspektywy czasu, więcej niż na początku. Zastanawiam się ile czasu potrwa kiedy zacznie normalnie funkcjonować?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość maria
Jeszcze raz Maria, mąż miał już trzecią operację tym razem leży na OIOMie i jest leczony metodą *otwartego brzucha* codziennie płukanie aż do skutku, myślę że dopiero teraz zajęto się nim właściwie. Nie wiem jak to się skończy ale wiem napewno, że podczas nacinania brodawki Vatera przecięto mu dwunastnicę stąd to OZT. Jest już prawie 3 miesiące w szpitalu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×