Skocz do zawartości
eChirurgia.pl
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Marcin

Cała prawda o tym jak jest po usunięciu pęcherzyka żółciowego

Rekomendowane odpowiedzi

Poniewaz nie spie kolejna noc uzupelnie Info, OP miala miejsce na wiosne tego roku metoda laparoskopie,  lekarze do ktorych poszedlem lub zostalem skierowany twierdza ze wyniki mam super i juz znaczy zdrowy jestem , radosci Ty moja tylko dlaczego albo po co boli.  Nie chce te droga nikogo odwodzic od poddania sie OP jedynie opisuje moje osobiste zalosne doswiadczenia w temacje.

Edytowane przez Coda
Blad

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, jestem 2 lata po wycięciu pęcherzyka. Mam problemy od poczatku. USG,badania krwi nic nie pokazują jedynie gastroskopia pokazała lekkie zapalenie dwunastnicy. Mam okresy kiedy mnie nie boli ale jak złapie to potrafi trzymać długo, ucisk i lekki ból w prawym boku obok żeber w strone dołka, przelewanie w jelitach,zasysanie, bóle głodowe, dostałam ursofalk okazało się że nie mogę go brać bo mam po nim żółte biegunki, po lekach na kwas żoładkowy wcale nie jest lepiej, biorę no-spe,piję rumianek,mięte,zioła na trawienie i Kreon czasem po obiedzie, jestem na diecie ale czasem jak mam lepszy okres to sobię pozwole na coś smaczniejszego czasem mi się uda to strawić a czasem nie 😞 myslałam że po OP bedzie lepiej, zwlekałam z operacją i na stół trafiłam z zablokowanym kamieniem w przewodzie i żółtaczką, cały pęcherzyk był wypełniony małymi kamieniami, miało być laparoskopowo a skonczyło się klasycznie 😞 są chwile że mam dość 😞 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Coda

Czesc strasznie top nie mile, przez dwa lata lekarz w polsce leczyl mnie na wrzody,. Masakra leki i nadzieja ze bedzie lepiej. Dopiero po badaniach specjalistycznych wyszlo ze to woreczek. Nadzieja znowu i teraz Katastrophe, juz nie spie kolejna noc glupie mysli w glowie, 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Coda

Tak seriös to JUZ nie wiem gdzie pomocy szukac, zmiany lekarzy kolejne szpitale badania.

Zona nie wie Co sie ze mna dzieje a ja wczoraj wypilem pol litra Wodka i przez kilka godz nie czulem nic ale teraz bedzie jazda bol wraca a ja musze do pracy.   Nie wiem tak seriös Co dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Magda
W dniu 23.11.2012 o 15:49, Gość Ania napisał:

Hej. Miałam usunięty pęcherzyk żółciowy rok temu. Po 4 miesiącach zaczęłam bardzo źle się czuć, bóle rozpierające w klatce piersiowej, dziwny posmak w ustach, przelewanie w żołądku. Miałam w marcu wykonaną gastroskopię okazało się, że mam zarzucanie żółci z dwunastnicy do żołądka , zapalenie żołądka i przełyku z nadżerką oraz przepuklinę rozworu przełykowego przepony. To, co teraz przechodzę, to jest koszmar. Mam codziennie palący ból w żołądku, mdłości, tłusty, ostry posmak w ustach. Piecze mnie przełyk, język, dziąsła, wargi, a nawet jama nosowa. Od marca zażywam ciągle PPI, Ursofalk 500mg, Zirid 3Xdz, Sucralfate 4Xdz. I nic nie pomaga, jest coraz gorzej. Codziennie z bólu płacze i nic nie można zrobić. Mam dopiero 33 lata, marzę o posiadaniu dziecka, moje wszystkie plany legły w gruzach z chwilą wycięcia pęcherzyka. Z zawodu jestem fizjoterapeutą i musiałam zawiesić działalność, bo nie jestem w stanie pracować. Co za lekarz pisze takie bzdury, że przewód żółciowy wspólny przejmuje rolę usuniętego pęcherzyka, a niby jakim cudem? Ductus choledochus może się nieznacznie tylko poszerzyć, jego zadaniem nie jest magazynowanie żółci. Wątroba dobowo wytwarza ok. 1l żółci, prawie jej połowa była magazynowana i zagęszczana w pęcherzyku. A teraz gdy został on usunięty, trafia ona bezpośrednio do dwunastnicy. Jest jej tak dużo, że jelito nie jest w stanie jej szybko przemieścić w dalsze odcinki ukł. pokarmowego i dochodzi do jej wstecznego zarzucania do żołądka. Zwracam się do osób, które mają poddać się operacji usunięcia pęcherzyka żółciowego, zastanówcie się, czy jest taka konieczność. Jeśli nie występują u Was często dolegliwości bólowe, w USG, TK, czy MRI nie stwierdza się pogrubienia ścianek pęcherzyka, wyniki morfologii nie świadczą o cechach zastoju żółci (próby wątrobowe: alat, aspat, ggtp, bilirubina, fofataza zasadowa oraz crp jest ok), to na waszym miejscu nie poddawałabym się zabiegowi. Warto zastosować dietę oraz zażywać kwas ursodeoksycholowy (np. Ursocam, Ursofalk itp) na rozpuszczenie złogów. A jeśli ktoś z lekarzy straszy Was, że jak nie usuniecie pęcherzyka, to czeka Was ostre zapalenie trzustki, rozwój raka itp. To wiedzcie, że po operacji nadal jest takie ryzyko . Ale nie tylko grozi zapalenie trzustki, ale też żołądka i przełyku, gardła oraz jamy ustnej, a dalsze konsekwencje to rozwój nowotworu tych odcinków przewodu pokarmowego. Nie wspomnę o potwornych cierpieniach przez lata, bólach i wydanych ogromnych sum pieniędzy na leki o działaniu tylko objawowym. Żałuję, że poddałam się operacji, jestem skazana na przewlekłe cierpienie i świadomość, że to skróci moje życie.

Bardzo się cieszę, że trafiłam na apel Ani, bo za półtorej tygodnia sama miałam iść pod nóż. Dzięki niemu skonsultowałam swój przypadek z doktorem gastroenterologii, a nie jak do tej pory z chirurgami oraz lekarzami gastroenterologami. Obecne wytyczne Europejskiej Organizacji Zdrowia mówia, że sam kamyk w woreczku (nie dający bardzo silnych dolegliwości bólowych) nie jest wskazaniem do operacji usunięcia pęcherzyka. Co więcej, usunięcie pęcherzyka często nie znaczy, że dolegliwości bólowe w prawym podżebrzu miną - potwierdzone badaniami na wielu przypadkach. Należy taki kamyk "hodować", aby sobie rósł i powoli upośledzał pracę woreczka, ponieważ dzięki temu organizm stopniowo "uczy się", jak bez niego funkcjonować. Taki woreczek po kilku, kilkunatsu latach można wtedy spokojnie usunąć i nie ma biegunek, zarzucania żółci i tym podobnych historii, które niestety mają miejsce, gdy woreczek usunie się zbyt wcześnie. Mój przypadek to kamica woreczka (nie przewodowa), kamyk 11mm, czyli dość duży, więc nie grozi mi zatkanie przewodów żółciowych i możliwe powikłania ze strony wątroby lub trzustki, dlatego zdecydowałam o odwołaniu operacji. Decyzja o usunięciu woreczka nie powinna być podejmowana pochopnie, bo tak nam doradził chirurg. Sama byłam świadkiem, jak moja babcia cierpiała własnie na zawracanie żółci i nikomu tego nie życzę. Polecam skonsultować swój przypadek z dobrym gastroenterologiem. Aniu, dziękuję, za przestrogę i życzę zdrowia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość olo281

Do Magda

A co jeśli kamień (bądź złóg)  zablokuje się w szyi pęcherzyka? Wtedy rośnie w nim ciśnienie i może to doprowadzić do przesiąków przez ścianki do otrzewnej a w najgorszym przypadku do pęknięcia pęcherzyka.Bez natychmiastowej pomocy chirurga zgon gwarantowany. Nikt nie ma USG w oczach i nie wie, gdzie w danym momencie znajduje się kamień. Owszem....jeżeli kamica przebiega bezobjawowo - nie ma sensu pozbywać się tak bardzo naszemu organizmowi potrzebnego narządu. Jednak jeśli zaczynają się kolki to nie ma co zwlekać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 12.10.2018 o 11:36, Gość olo281 napisał:

Do Magda

A co jeśli kamień (bądź złóg)  zablokuje się w szyi pęcherzyka? Wtedy rośnie w nim ciśnienie i może to doprowadzić do przesiąków przez ścianki do otrzewnej a w najgorszym przypadku do pęknięcia pęcherzyka.Bez natychmiastowej pomocy chirurga zgon gwarantowany. Nikt nie ma USG w oczach i nie wie, gdzie w danym momencie znajduje się kamień. Owszem....jeżeli kamica przebiega bezobjawowo - nie ma sensu pozbywać się tak bardzo naszemu organizmowi potrzebnego narządu. Jednak jeśli zaczynają się kolki to nie ma co zwlekać.

Dokładnie, ja zwlekałam bo bałam się operacji i na stół trafiłam żółta i z przewlekłym zapaleniem pęcherzyka,  kamien zablokował mi przewód żółciowy, miało być laparoskopowo skonczyło się klasycznie 😞

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Karolinakarolina

Ja miałam usunięty pęcherzyk 19 grudnia. Od 3 dni cierpię na pulsujace pieczenie w żołądku. 23 grudnia złapał mnie taki ból, że musiałam wziąć nospe.  W takim momencie mam ochotę wymiotować ale nie mogę:( mam dopiero 23 lata i się załatwiam czy to mi przejdzie:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Midu

Witam. Z racji tego, że sam korzystałem z tego wątku gdy podejmowałem decyzję o zabiegu czuje się zobowiązany opisać moją historię , może komuś pomoże podjąć decyzję. Mam 42 lata i 4 miesiące temu miałem zabieg usunięcia pęcherzyka żółciowego. O tym, że mam kamienie dowiedziałem się zupełnie przypadkowo przy USG jesienią 2013. Siłą rozpędu zapisałem się na zbieg, który był planowany na luty 2014. Nie miałem żadnych objawów, czasem coś mnie zakuło jak zjadłem dużo tłustego . Im bliżej zabiegu tym bardziej się bałem , tym bardziej, że nie miałem objawów i na około miesiąc przed zrezygnowałem. Co pół roku sprawdzałem stan pęcherzyka w badaniu USG , cały czas były widoczne dwa złogi , ale nic nie wskazywało na stan zapalny. Generalnie objawy były znikome, czasem były 2-3 tygodnie, że coś tam czułem ale nigdy nie brałem żadnej tabletki. Były okresy , że zapominałem o sprawie. Od 2017 zacząłem mieć coraz większe wzdęcia , gazy , ataku koli nie miałem nigdy , czasem pobolewał brzuch. Zacząłem coraz bardziej zwracać uwagę co jem, cały czas miałem wrażenie, że pęcherzyk coraz słabiej działa. Początkiem 2018 roku miałem  jedyny atak , siedziałem w wanie z gorącą wodą bo tylko to pomagało, po około 6 godzinach przeszło. Od tamtej pory coraz więcej rzeczy mi szkodziło , w sensie olbrzymie gazy , dyskomfort, coraz więcej rzeczy eliminowałem z jadłospisu. Męczył mnie psychicznie też fakt posiadania kamieni i świadomość , że będę musiał iść na operacje.W kwietniu 2018 poszedłem na USG , dowiedziałem się że pęcherzyk wygląda źle , ścianki są pogrubione , Pani doktor stwierdziła też, że pęcherzyk jest już na tyle upośledzony, że nie spełnia swojej funkcji , a może mi narobić kłopotów. Zdecydowałem się na zabieg  w Krakowskim Szpitalu Ojców Bonifratrów. Szpital wybrałem świadomie i starannie, wiedziałem , że specjalizują się w takich zabiegach i mają świetnych lekarzy.Termin miałem na początek września . Przechodziłem wszystkie procedury, ok 2 tygodnie przed wpadłem w panikę, szukałem pretekstu aby się wycofać. Jeszcze dzień przed nie byłem pewien czy nie ucieknę. Chciałem mieć to za sobą i to było silniejsze od strachu. Bałem się jednak strasznie , uspokoiłem się trochę po przyjęciu o godzinie 6 . Ok 11-tej miałem  zabieg  laparoskopowo, pamiętam tylko jak na sali przedoperacyjnej pielęgniarka wbijając mi wenflon mówiła , że to jedyny ból jaki będę czuł w ich szpitalu. Po wybudzeniu oczywiście dusiła mnie rurka , ale szybko ją usunięto. Dostawałem kroplówki, czułem się świetnie. Na kolacje dostałem kromkę z masłem. Następnego dania usunięcie drenu i wypis ok 11. Dostałem na drogę pudełeczko z panadolem i L4 na 3 tygodnie. No i jak wróciłem do domu trochę było słabo pierwszego dnia, panadol w tabletce to jednak nie to co leki w kroplówkach. Po dwóch dniach od zabiegu nie brałem już żadnych leków. Przez tydzień jadłem regularnie 5 razy dziennie w małych ilościach, jednak szczególnie rano męczyły mnie biegunki, trochę mnie to przerażało , byłem też słaby. Po około tygodni zaczęło się normować. Jadłem z zegarkiem w ręku w ścisłych porach , dzień zaczynałem od owsianki z łyżeczką miodu , później jakąś kanapkę z serem lub dżemem lub szynką.Po ok 2 tygodniach wypiłem pierwsze piwko , dziwnie było ale poszło:). Jadłem coraz więcej i ograniczeń było coraz mniej , nic mi się nie działo czułem się świetnie. Potem powrót do pracy , jedzenie z cateringu organizm znowu potrzebował 2-3 dnia aby wskoczyć na wyższe obroty. Generalnie z perspektywy czasu uważam, że podjąłem bardzo dobrą decyzję. Sam zabieg przeprowadzony perfekcyjnie przez świetnych specjalistów w Szpitalu Ojców Bonifratrów w Krakowie. Po 4 miesiącach jem wszystko , smażone też, alkohol też  . Każdy dzień rozpoczynam jednak od owsianki z łyżką miodu i jem jednak mniejsze porcje niż wcześniej tak się przyzwyczaiłem i jest OK.Na konie dodam tylko, że pęcherzyk w badaniu histapologicznym wskazywał stan zapalny, utwierdziło mnie to w przekonaniu, że postąpiłem słusznie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agnieszka

Witam pisałam tu  7 października 2015 roku. Pęcherzyk miałam usuwany w styczniu 2013 roku. agnieszka.aga.ka@wp.pl

Dwa tygodnie temu poszłam wykonać prywatnie badanie USG i do lekarza gastrologa, bo miałam już dość. Od czasu do czasu lądowałam na SOR potem u lekarza. Występowały u mnie silne bóle z lewej strony górnej części brzucha i straszne rozwolnienia. 

Ciągle słyszałam, że organizm musi się przyzwyczaić i takie tam. 

Wynik otrzymałam taki, że w trzustce i nerce jest zmiana, a przewody żółciowe powiększone. W zeszłym tygodniu wylądowałam ponownie w nocy w przychodni z tymi samymi bólami. Dostałam zastrzyki. Niestety nie pomogły. Ból wrócił po godzinie od podania zastrzyków. Ponownie poszłam do przychodni. Dostałam skierowanie do szpitala. W szpitalu zostałam położona w sali obserwacyjnej. Zrobiono mi badania z krwi, zostałam zbadana przez dwóch lekarzy. Otrzymałam kroplówkę z lekami. Diagnoza ostre zapalenie trzustki. Zostałam odesłana do domu ze skierowaniem do szpitala na badanie i mam się zgłosić w połowie marca. Oczywiście jak będzie się coś działo, ból się nasili, albo dostanę żółtaczki mam od razu zgłosić się na SOR. 

Leżę w domu, boli,  nic prawie jeść nie mogę i tak sobie czekam na to badanie.

Żałuję, że wcześniej nie poszłam na badanie USG i tego, że słuchałam lekarzy, którzy przepisywali leki na zgagę, niestrawność i inne zamiast wysłać na jakiekolwiek badania.

Dlatego jeśli czujecie, że coś jest nie tak, to nie czekajcie, działajcie!!!! Jeśli lekarz nie chce wam dać skierowania na badania, to idźcie prywatnie do lekarza gastrologa albo na badanie USG!!!!!!! Proszę Was, żebyście za długo nie czekali, bo potem ból jest nie do zniesienia i stres ogromny!!!

Pozdrawiam wszystkich cieplutko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Marynia

Cześć. Ja też mam problem z woreczkiem żółciowym i zastanawiam się czy powinnam go usuwać. Każdy lekarz, u którego byłam raczej mi to sugeruje. Mam 29 lat i jestem z Warszawy. 3 lata temu wylądowałam w nocy w szpitalu na ostrym dyżurze- okropny ból pod żebrami z prawej strony, w skali 0-10 na 15. Ten ból miewałam już wcześniej, ale bagatelizowałam go, ponieważ po zarwanej nocy w końcu się poprawiało. Wracając do ostrego dyżuru - lekarz zrobił mi wtedy usg i stwierdził jednoznacznie powiększony pęcherzyk żółciowy do granic możliwości, cienkościenny, a w środku złóg. Podał mi jakiś zastrzyk i przeszło, jak ręką odjął. Ale dał mi skierowanie do chirurga na konsultacje. Chirurg stwierdził, że nie ma się co zastanawiać tylko usuwamy i już. Zgodziłam się. Zrobili mi pełne badania krwi, tu wszystko w normie. Za jakiś miesiąc zadzwonili ze szpitala, że mam już wpadać na zabieg. A mnie akurat nie bolało :) czułam się super. Poszłam kontrolnie do innego lekarza na usg i okazało się, że nie mam żadnych złogów, pęcherzyk wygląda normalnie, trzustka i wątroba też. Więc odwołałam całe to zamieszanie, ale problem nie zniknął. Po zjedzeniu czegoś ciężkiego, smażonego albo zwyczajnie tłustego mam bóle nie do zniesienia, które przechodzą po zarwanej nocy, ale następnego dnia to miejsce jest całe obolałe. Nie mogę jeść w ogóle jajek, makarony tylko bezglutenowe. Małe ilości pieczywa. Z fastfoodów tylko chińskie, ale też raczej bez sosów. Strasznie mnie to dezorientuje, ponieważ niby wszystko jest w porządku, ale jednak nie, o czym świadczą te często nawracające bóle. W usg nic nie widać, krew w porządku, ogólnie czuję się dobrze. 

CO JA MAM ROBIĆ? Podpowiedzcie mi dobrzy ludzie, bo nie wierzę lekarzom.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agnieszka

Marynia ja bym poszła jeszcze raz na badanie USG, potem na TK albo na RM i wtedy podjęła decyzję. A obowiązkowo dieta, dieta i jeszcze raz dieta. 

Jestem już 6 lat po usunięciu pęcherzyka żółciowego i teraz będę tak długo chodziła do lekarzy, aż w końcu znajdą przyczynę moich dziwnych ataków, bo mam już dość. Czasami żałuję, że usunęłam pęcherzyk, ale z drugiej strony miałam w nim nadżerki i w każdej chwili mógł pęknąć więc dobrze zrobiłam poddając się zabiegowi.

Ja właśnie wyszłam ze szpitala i z trzustką jest w miarę dobrze, nie mam kamieni w przewodach żółciowych, a lekarz powiedział, że to mogą być jelita i jeszcze czeka mnie gastroskopia, kolonoskopia i sprawdzenie czy nie mam bakterii halicobacter pylori. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Paweł

Do Marynia.Tak jak radzi Agnieszka-przeskanuj dokładnie pęcherzyk i przewody żółciowe-na USG idź prywatnie-mi też raz tak raz siak wychodziło na USG a kamienie jednak były.Na ataki kolki żółciowej Buscopan rozkurczowo,mocne przeciwbólowe i gorący prysznic pod prawy bok-skutecznie zmniejsza odczucie bólu.Ten ból to i tak nic przy kolce NERKOWEJ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agnieszka

Witam po dłuższej przerwie.

Jestem już po kolonoskopii i po gastroskopii. Mam stwierdzone zapalenie błony śluzowej żołądka. Dostałam leki pantoprazol i duspatal, oraz nasiona babki płesznik. Jeśli po 4 tygodniach nie nastąpi poprawa mam zgłosić się do lekarza proktologa, bo przyczyna może leżeć w jelitach. Tak powiedział mi lekarz rodziny, który otrzymał moje wyniki z badań. 

Także czekamy i zobaczymy co będzie dalej.

Pozdrawiam wszystkich. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Weronika

Witam. Trafiłam na to forum szukając opinii na temat usunięcia woreczka żółciowego. Zaczynajac od początku; wykryto u mnie kamienie, wielkości od 20 do 30mm przy szyjce. Jestem na razie pod opieka internisty, nie wiem co robic, rodzice mówią mi zebym podjęła sie zabiegu, badania krwi miałam i wszystko w normie, tydzien temu bolało jak diabli, ale po kilku dniach ustąpiło. Kolejna wizyta w czwartek u internisty, nie rozumiem dlaczego nie skierował mnie od razu do chirurga... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość olek281

Hej Weronika :) Na nic nie czekaj i zasuwaj do chirurga!!! Jeśli już miałaś kolki i trwały kilka dni to nie ma na co czekać : będzie tylko gorzej. Może uspokoić się na jakiś czas ale powróci ze zdwojoną siłą-wiem z autopsji.Druga sprawa; może dojść do najróżniejszych powikłań typu perforacja ściany pęcherzyka i wtedy już tylko na ostry dyżur i pod nóż. W tej chwili masz szansę na zabieg laparoskopowy.Powodzenia i odezwij się co tam u Ciebie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Marcin

Moja historia... W zasadzie już od kilku lat po zjedzeniu czegoś ciężkiego miałem okropne wzdęcia, czasami tak intensywne że przeszkadzały w oddychaniu. W wielki piątek 2019 dokładnie o 8:00 roku dostałem niemiłosiernych boleści w nadbrzuszu, lekarz w przychodni wypisał skierowanie na SOR na który pojechałem z walizką:-) koło 15ej. Tam badania krwi, USG i diagnoza. Kamienie w pęcherzyku żółciowym, jeden z nich przytkał odpływ. Nospa, pyralgina, elektrolity i do domu. Do 28 września święty spokój kiedy to obudził mnie w nocy potworny ból. Godzina wiercenia się na łóżku, nospa, coś przeciwbólowego i nic, ból, ból i jeszcze raz ból. Ubrałem się i pojechałem do nocnego lekarza. Dostałem nospe w tyłek + pyralgine. Po godzinie zero poprawy. Wróciłem do domu, postarałem się jednak na chwilę zasnąć bo o 7ej trzeba było wstać do pracy. Poniedziałek popołudniu pojechałem na SOR, zrobili USG, badania krwi, poradzili by się umówić na usunięcie potwora z kamieniami i puścili do domu. Noc jako tako minęła. We wtorek dalej bolało więc postanowiłem pojechać na kolejne USG do mojej przychodni. Lekarz obejrzał flaki i od razu wystawił skierowanie na ostry dyżur. Kolejna wizyta na tym samym SORze i już tam zostałem. Wypadki potoczyły się błyskawicznie. Zszedł lekarz z chirurgii i spytał czy godzę się na operację. No chyba nie miałem innego wyjścia po stan woreczka uległ diametralnemu pogorszeniu, wyniki badań krwi też. O laparoskopi nie było mowy! O 22:30 zawieźli mnie na salę a o północy chwalilem się rodzinie że już po wszystkim. Prawdę mówiąc chyba dobrze że się tak stało bo nie miałem czasu na przemyślenia, martwienie się i i na zaglądanie na różne fora. Teraz o tym co po operacji... W zasadzie wyspałem się chyba na tym stole bo po wybudzeniu nie spałem do 2ej w nocy. Gapiłem się w komórkę i oglądałem film 🙂 Potem jednak mnie zmogło. Nic nie bolało bo dozylnie dostawałem Tramal. Rano na wizycie lekarskiej kazano mi wstawać z łóżka! 9 godzin po normalnej operacji 😕 Pielęgniarki cały dzień mnie upominały ale zdecydowałem się wstać dopiero koło 17ej. Oprócz siebie samego musiałem dzwigać i worek z rurą umieszczoną w moim boku. Pierwsza wizyta w kibelku była nieco bolesna ale katastrofą okazało się być kichnięcie:-) Następnego dnia dostałem jakieś paskudne śniadanie, potem nie lepszy obiad i kolację. W międzyczasie wyciągnięto mi rurę z boku. Cały czas w kroplowce szły antybiotyki i coś przeciwbólowego. Następnego dnia wypis do domu! 60 godzin po normalnej operacji. Lekarz przepisał mi antybiotyk i ketonal którego w sumie w ogóle nie wziąłem. Tydzień po opuszczeniu szpitala byłem na kontroli w przychodni. Szwów nie zdjęli bo okazaly sie być rozpuszczalne. 

Dziś mija 11 dzień po operacji. Czuje się zupełnie normalnie z jednym ale. Swędzi mnie skóra:-/ Nie wiem czy to jakaś reakcja na leki których było sporo w ostatnim czasie  czy coś innego. Jak nie przejdzie to za parę dni pójdę z tym do lekarza. Jem często ale małe porcje, raczej gotowane i lekkostrawne. Mam nadzieję że z każdym dniem będzie lepiej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agnieszka
W dniu 4.11.2019 o 19:31, Gość Paweł napisał:

Agnieszka co u Ciebie?

Dalej walczę. Ostatnio dostałam takiego ataku, że myślałam, że nie dam już rady 😞

Nic się nie zmienia a wręcz mam wrażenie, że jest coraz gorzej. Teraz dostałam silne leki przeciwbólowe w kroplach. A jak u ciebie?

Znalazłam coś takiego co nazywa się „zespołem po cholecystektomii” 

http://www.medonet.pl/choroby-od-a-do-z/choroby-narzadow-wewnetrznych,zespol-dolegliwosci-po-wycieciu-pecherzyka-zolciowego,artykul,1580026.html?fbclid=IwAR0TyR6nOmvjFhZA-Hu9eTl3kh8lezL7MS8URO2aKmaIc_CEDrZgsSUXhm8

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Paweł

U mnie wieczne biegunki-nieważne co zjem-najgorzej z rana.Dolegliwości bólowych nie mam jakoś od wiosny-nie wiem od czego to zależy.O zespole po cholecystektomii czytałem.Jak masz tak silne ataki jak przed wycięciem to może to być dysfunkcja zwieracza odiego choć oby się nie sprawdziła moja diagnoza.Pozdrawiam i trzymaj się dzielnie a jak chcesz to pisz śmiało na maila pawel.goldyn@onet.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Pablo

Dla bojących się zabiegu po przeczytaniu tych wszystkich "strasznych" wpisów wyżej:
Pamiętajcie, na forach piszą w znacznej większości ludzie, którzy mają problem i szukają rozwiązania lub możliwości "wygadania się". Rzadziej piszą ludzie, którzy nie mają żadnych powikłań po zabiegu. Stąd wrażenie, że "wszyscy mają problem".

Co do dylematu pt. "wycinać czy nie wycinać", wiedzcie co się wiąże z pozostawieniem wypełnionego złogami (kamieniami) woreczka. Od poważnych komplikacji zdrowotnych po śmierć.
Mnie spotkało ostre zapalenie trzustki i nikomu tego nie życzę, chociaż mogło się skończyć dużo gorzej.
A czemu mnie spotkało owo zapalenie? Bo wyznaczony termin usunięcia woreczka żółciowego był odległy i niestety jeden kamyk wydostał się z woreczka do przewodów żółciowych.

Dokładnie się przebadajcie i rozważcie ryzyko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Henryk

Witam

Mam 33 lata. Czekam obecnie na zabieg laparoskopowy, który mam wyznaczony pod koniec kwietnia 2020. O kamieniach w woreczku dowiedziałem się w grudniu 2019. Leżałem wtedy chory w łóżku przyjmowałem antybiotyk, dzień wcześniej trochę wypiłem za dużo alkoholu. Następnego dnia zjadłem jajka na śniadanie a na obiad pieczone udka z kurczaka i wcześniej gotowany na nich rosół, który mocno doprawiłem papryczkami chili. Przed snem zjadłem kilka ciastek i popiłem mlekiem z miodem. Jak widzicie mieszanka nieziemska i ewidentny błąd dietetyczny. Nigdy jednak nie miałem, żadnych dolegliwości więc o dietę się nie martwiłem.

Ok 22, ból pod prawym żebrem ale i pod lewym. Nigdy nie czułem takiego bólu, nie widziałem co się ze mną dzieje. Taksówka i szybka wycieczka do szpitala. Zanim się dostałem do chirurga to spędziłem 2h na miejscu. W międzyczasie dostałem zastrzyk w tyłek, który nic nie pomógł, zrobili mi EKG i kazali czekać.

Po czasie 40 minut nic się nie zmieniło, wysłali mnie na USG. Wyszło, że dużo małych pozlepianych ze sobą kamyków a łączny złóg ma ok 10mm do tego delikatnie powiększona wątroba. PZW nie powiększony o szerokości 8mm. Chirurg kazał zapisać się na zabieg, dał ketonal w tyłek i po powrocie do domu ból minął.

Po tym incydencie zmieniłem dietę. Nie jem tłustego, kwasy tłuszczowe tylko nienasycone, więcej ryb i drobiu, jak czerwone mięso to chude. Warzywa gotuje w parowarze a mięso piekę z bardzo małą ilością oliwy. Alkohol odstawiłem na miesiąc po czym teraz ograniczyłem do minimum czyli 1 lampka czerwonego wina dziennie po obiedzie i 2 lampki w weekendy. Do tego 3x dziennie silimiarol 70mg. (jak zjem trochę więcej czy coś bardziej ciężkiego to przynosi sporą ulgę), do tego więcej się ruszam, pije 2l wody dziennie, nie jem fast foodów i jem 4-5 małych posiłków dziennie a nie tak jak kiedyś, że obiad pod korek i potem na noc dojadanie kanapeczek.

Schudłem przez ten czas 20kg. Czuje się w miarę ok. Ataki nie powróciły. Czasem odczuwam kucie pod prawym żebrem ale nie jest to ból, tylko czuje że coś tam jest. Po silimarolu to ustaje.

Z chorób przebytych.

1) Ostre zapalenie trzustki w wieku dziecięcym jako powikłanie po przebytej śwince

2) Zespół Gilberta. Podwyższona bilirubina - Tu boje się, że może to mieć jakieś powikłania po usunięciu woreczka.

3) Ostatnio nabyte nadciśnienie tętnicze ale to raczej związane ze złym trybem życia który prowadziłem. Obecnie przyjmuję 5mg prestarium + zmiana trybu życia i moje ciśnienie jest wręcz za niskie po średnio 110/60 więc mam nadzieję, że odstawie z jakiś czas leki albo zmniejszę dawkę o połowę. Jednak chyba z samym woreczkiem nie ma to zbytnio nic wspólnego?

No i mam teraz zagwozdkę. Usuwać czy nie usuwać>. Wiadomo, że chirurg zawsze powie że usuwać bo od tego jest. Może kuracja tym Ursofalkiem by mi pomogła i rozpuściła te kamyki? Bardzo bym się nie chciał nabawić problemów ze zwieraczem Oddiego i po przeczytaniu tych wszystkich wpisów się bardzo boję. Pójdę chyba na konsultacje jeszcze do tego gastroenterologa niech zrobi mi jeszcze raz USG albo inne badanie obrazowe i coś doradzi. Czy poprosić o ten Ursofalk i go brać? A może przełożyć termin operacji na późniejszy? Operacje mam na koniec kwietnia a na koniec czerwca jedziemy z żoną na urlop. Zdążę do tej pory wrócić do normalnego życia? Czy może przełożyć urlop na Wrzesień lepiej albo operacje na Wrzesień?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Paweł

Każdy lekarz będzie ci radził usuwać-bo taka jest procedura a jak wystąpią skutki uboczne to nie on się z nimi będzie męczył.Ja bym na twoim miejscu nie spieszył się pod nóż bo skutki mogą być tragiczne-przeczytaj wpisy pechowców na tym forum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ptx

Ja mialem pierwszy atak dzien wczesniej wypilem 7 piw nastepnego dnia bylem na silce zjadlwm po niej mc donalda wypilem 2kc wpuszce poniewaz meczyl mnie maly kac zjadlem dosyc obfity obiad , na kolacje zjadlem filety sledziowe wedzone w oleju i na deser mullermilk koktail mleczny i powoli zaczynal mi sie bol pod prawym zebrem rozlewajacy sie na lewe na poczarku myslalem ze watroba, a bol stopniowo zaczol rosnac az swoje natezenie najwieksze znalazl w nocy zlany potem chcialem dzwonic juz po karetke bo myslalem ze ozt mnie nierze jakies wziolem nospe wypilem czystek , dziurawiec bol zaczol slabnoc do rana przeszlo calkiem, bylo to sierpien 2019, nigdy wczesniej zadnych atakow,nastepna akcja koniec pazdziernika 2019 rowniez 2 dni po sporej popijawce 10 piw + kilka szklanek whisky na imprezie, zjadlem koktail mleczny deser znowu jakis dziwny bol pod zebrem ktory szybko minol dosyc ale zgiety wpol musialem isc byla to sroda nastepna akcja niedziela kiedy dzien wczeaniej w sobote zjadlem pizze ze sporom ilosciom majonezu i ketchupu wlasnej roboty nastepnego dnia kawa z dunatem czekoladowym atak ten sam co z sierpnia 2019 tym razem zawinolem sie w lekkim zgieciu i poszedlem na pogotowie rutynowe badania palpacyjne brzucha pewnie zatrucie lub jakis niezyt zoladka dostalem nospe i jakis jeszcze lwk rozkueczowy olalem sprawe poszedlem nastepnego dnia do pracy jakos przeszlo ale lekkie klucie i dyskomfort caly czas sie utrzymywal przy schylaniu jakby rosl wiekszy, brzuch zrobil sie jakis taki bardziej napiety i deskowaty myslalem ze jakas grypa zoladkowa czy cos , ale ciagle mnie bolalo mimo tego jakos tak przewlekle raz wiecej raz mniej pojawialy sie leki ciagle ze trzustka mi wysiada od tych bledow dietetycznych i nadmiaru piwa raz w tygodniu w weekendy glownie czasem niedziela na kaca rowniez dopijalem zeby lepiej sie poczuc,poszedlem do rejonowego badania palpacyjne standard skierowanie na usg nastepnego dnia watroba ,trzustka , sledziona ,nerki wszystko bez zmian zdrowy jak ryba ,pecherzyk cienkoscienny bez zlogow za pierwszym razem moze dlatego ze duzo gazow na usg wyszlo,chodz bylem na czczo , badania laboratoryjne wszystko norma oprocz alat na poziomie 600 panika ze jakas marskosc watroby czy cos i do tego od lekarza rodzinnego porada jak najszybciej do szpitala z takim wynikiem , dostalem sie do szpitala badania laboratoryjne alat rowniez 700 dodatkowo lekarz zauwazyl ze caly zolty jestem zatrzymany w szpitalu listopad 2019 na 5 dni bo wypadalo swieto niepodleglosci w ten pobyt wszystkie badania tomografia,usg ktoey wykryl liczne drobne zlogi w pecherzyku zolciowym , tk wykrylo zmieniony obraz brodawki vatera z cieniem akustycznym prawdopodobnie zlog zatkal brodawke vatera powodujac blokade odplywu zolci z watroby do dwunastnicy lub jakas inna zmiana rozrostowa (obawy) po 5 dniach zmiana szpitala na inny z rosnacym ciagle poziomem bilirubiny ze wzgledu braku przyzodu ercp w szpitalu wiec transfer do innego ktory ten przyzad posiadal,ercp zrobiony teza sie potwierdzila zostal wyjety zlog wielkosci 5 mm  ktory sie zaklinowal w brodawce vatera powodujac zoltaczke mechaniczna po 2 dniach wypisany do domu lacznie 7 dni w szpitalu zapisalem sie na zabieg na lipiec 2020 od tego czasu zero alkoholu , fast fodow itp az w kwietniu 2020 po zjedzeniu kilku ciastek z marmolada znowu jakis piekacy nadbrzusza jakbym kwasu sie napil jakiegos do udrazniania rur szybki telefon pyralgina ktora juz niepomagala i na pogotowie znowu oczekiwanie kroplowki ketonale na ip przeciwbolowe usg wykazalo dluzy zlog o wielkosci 20 mm przy ujsciu pecherzyka plus kilka drobnych co napoprzednich usg wychodzily jedynie drobne zlogi z ropnym stanem zapalnym niema sie co wahac po 2 h na stole operacyjnym wyladowalem najpierw laparoskopem oki poszlo po 4 godzinach od laparoskopowej operacji krwawienie z miesni poprawka metoda klasyczna kilka dni w szpitalu 15 szwow srodek brzucha kilka dni bolesnych i pomalu dochodze do siebie troche lekko jeszcze brzuch boli i biegunki rano ale po operacji do normalka drobne zlogi maja to do siebie ze lubia sie przedostawac z pecherzyka do pzw i blokowac sie tam ale nie u kazdego zawszw mozna probowac rozpuszczac zlogi u mnie niestety sie niedalo ze wzgledu na uwapnione i powiklanie w postaci zoltaczki mechanicznej szczescie ze ostrego zapalenia trzustki niedostalem wiec niedalobsie nic innego zrobic jak wyciac pecherzyk

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×