Skocz do zawartości
eChirurgia.pl
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Marysia

Wypróżnienie po operacji żylaków odbytu

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Kinga
Ja operację miałam dwa dni temu.Gdyby nie konieczniść wypróżniania byłoby w porządku, jednak po pierwszej wizycie w toalecie zdążyłam tylko się umyć i zemdlałam z bólu. Są podobno bezbolesne metody usówana hemoroidów, ja żałuję ze zdecydowałam się na zwykłe cięcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Marysia
Ale podobno w pewnych stanach tylko operacyjne usunięcie bywa skuteczne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość zibi
jestem po operacji usuniecia hemoroidow po operacji wporzo ale wyprurznianie to koszmar jak to dlugo potrwa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jolinka
Problem z hemoroidami pilegnowalam 32 lata,ból sie nasilał z czasem,byłóo klamerkowanie potem operacja.Jestem po 1tydzien,koszmar ,ból okropny a załatwinie sie to straszna rzecz..narazie jestem cierpliwa i cierpiaca czekam z kazdym dniem na poprawe.Operacje polecam do odwaznych i tych ktorzy musza.Stosuje mascemla po zabiegu higienicznym,cudowna sprawa dzieki niej przezyłam ten pierwszy tydzien.Łacze sie w bólu z wszystkimi którzy maja ten wstydliwy problem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Rafal
Mialem wczoraj operacje wyciecia hemoroida zewnetrzengo. Zabieg bezbolesny przy pomocy skalpela. Po powrocie do domu znieczulenie ze mnie zeszlo i okropnie zaczelo mnie piec! O 5 rano sie obudzilem bo bolalo. Do toalety poszedlem dzis rano i zrobilem sobie lewatywe z nawilzenirm zelem durexa. o dziwo poszlo praktycznie bezbolesnie! Zobaczymy jak bedzoe dalej. Siedziec nir za bardzo da rade wiec leze. Lekaz mowil ze gojenie trwa 2 tygodnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ewa.
Witam. Za kilka dni mam iść na zabieg wycięcia hemoroidów. Planowana wizyta od pół roku, i teraz okazało się że będę miała akurat okres. Czy przełożyć zabieg?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ania
Ja jestem czwarty dzień po zabiegu. Usunięto mi polipa i hemoroidy. Strasznie boję się wypróżnienia. Czy płynna dieta na pewno daje luźny stolec?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość karola77
witam :) miesiąc temu miałam usuwane wewnętrzne żylaki odbytu,trafiłam przed operacją na to forum i panicznie się bałam po tym co tu wyczytałam.. Sama operacja to pikuś,tzn znieczulenie,*głupi jaś* i człowiek nawet nie wie,że coś mu robią :) Koszmarny był pierwszy tydzień po(żyłam od ketonalu do ketonalu) i pierwszy stolec (w czwartym dniu po zabiegu),mąż stał koło mnie,żeby mnie łapać jakby co .. 2 tygodnie przeleżałam na brzuchu,ale dziś jest już w porządku..Czasem troszkę zaboli,ale wiem,że warto było..To pierwszy miesiac od 6-iu lat,kiedy nie załatwiam się krwią i nie drżę,czy znów będę musiała mieć przetaczaną krew-właśnie z powodu krwawień z tych żylaków.. Tak więc kawa na ławę : boli okrutnie,ale jak nie ma wyjścia,to trzeba to zrobić,pocierpieć potem i mieć spokój:) pozdrawiam wszystkich i polecam oddziały chirurgii krótkoterminowej na te zabiegi - na drugi dzień mogłam już iść do domu , a mimo wszystko lepiej się cierpi w swoim łóżku i w swoim WC :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość katrin
Witam, jestem 3 dzień po zabiegu, jeszcze przed wypróżnieniem.... Metoda Fergussona III i IV stopień guzki. Sama operacja do przeżycia, ból po określiłabym jako swędzenie, ucisk.... momentami ok, momentami da się bardzo odczuć. Mam jeść normalnie, ale narazie odważyłam się lekką zupę, serki, jabłka tarte, trochę pieczywa i PARAFINA. Jestem dość odporna na ból ale nie wiem czy drugi raz zdecydowałabym się... Być może zmienię zdanie jak szczęśliwie dojdę do zdrowia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Angel
Witam. Jestem 1dobę po operacji. Miałam wycięte 2 zylaki. Został jeszcze jeden z drugiej strony. Spodziewałam się że operacja będzie pod znieczuleniem ogólnym a tu szok wklucie igieł prosto w zylaki. Bolesne jak nie wiem. Jeszcze w trakcie wycinania kolejny zastrzyk bo czułam cięcie. Najgorsze jest to że wszystko widać i słychać masakra. Kolejny zabieg za 2miesiące. Wypuszczono mnie po godzinie do domu. Co jakiś czas lykam ketonal bo strasznie piecze i mocne uczucie ciagniecia. Jeść mi pozwolono wszystko co nie powoduje zaparc noarazie jem tylko kleik i owoce. Pije też wodę. Dostałam do smarowania masc posterisan. Niewyobrażam sobie jak się wyproznie bo w nocy usuwalam sobie tampon i myślałam że nie dam rady tego wyjąć. Żałuję że nie zdecydowałam się wcześniej na zabieg bo może nie musiałoby się to skończyć operacja. Życzę wszystkim wytrwania w tym co trzeba przejsc przy leczeniu zylakow odbytu i na swojej glupocie przestrzegam przed przetrzymywaniem tego do ostatniej chwili. Pozdrawiam wszystkich chorych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Tenia
jestem 2tyg.po operac ji żylaków odbytu jest różnie tzn.ból przy wypróżnianiu i małe krwawienie nie biore żadnych leków tylko higiena i jeszcze raz higiena mam nadzieje że najgorsze to juz za mną operacja była konieczna przy tak silnych krwawieniach

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Edi
Witam odwiedzających ten wątek forum.Jestem również po usunięciu hemorojdów oraz sporej fałdy skórnej.Bałam sie trochę zabiegu, ale sam zabieg to pestka w porównaniu z kolonoskopią(na żywca) którą miałąm przed zabiegiem.Miałam znieczulenie zewnątrzoponowe, nic nie czułam nawet własnych nóg nie mówiąc o wycinaniu czegokolwiek. Trwało to niespełna pól godziny.W szpitalu czułąm sie dobrze, natomiast w domu nie było już tak różowo, bo wypróżnienia niestety były koszmarem.Ból trwał zawsze do dwóch godzin , mimo lużnych stolców( parafina jest doskonała na nie) .Stosowałam pyralgin, nasiadówka w zimnej wodzie zaraz po... oraz niezbędnik dla każdego po tej operacji lignokaina w aerozolu polecam każdemu.Najgorszy był pierwszy tydzień, potem to już naprawdę z górki.Jestem zadowolona z rezultau zabiegu, chociaz czeka mnie jeszcze drugi.Da sie znieść!Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Bozena
Witam, tydzien po zabiegu........koszmar i nie pisze tak zeby kogos straszyc.Naturalnie operacja to pestka, spisz nie czujesz.Pierwsza noc, koszmar, nic nie zadzialalo, z bolu spacerowalam od 22iej do rana.Rano wizytam silniejsze srodki przeciwbolowe....spie, nie czuje bolu, dzieki ci panie. Da sie wytrzymac.Noc obleci. Na trzeci dzien do domu, tabletki no i tez jest ok. Dzien czwarty, acha musze do toalety................Boze...........Dalam rade wyjsc z toalety i prosto pod pzysznic, z glosnym placzem, szybko i do lozka. Tabletki, nic nie pomagaja.Dzisiaj piaty dzien oddalam stolec, bol jest okropny, z dnia na dzien lekko slabszy ale okropny. Potem 4 godziny lezenia w przeroznych pozycjach , bo juz sama nie wiem jak zeby nie bolalo.Coraz mniej krwi sie pokazuje ale jednak nadal. Zastanawiam sie jak dlugo jeszcze bedzie bolalo....Pozdrawiam wszystkich cierpiacych

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość monika
witam wszystkich. jestem 1 tydz po operacji metodą MM. I chce wszystkim powiedzieć że jest super. bólu pooperacyjnego nie miałam ŻĄDNEGO. W szpitalu co prawda dawali mi środki przeciwbólowe ale czy potrzebnie to nie wiem bo po prostu nic nie odczuwałam. Po wyjściu ze szpitala do domu pomyślałam sobie- no teraz to sie dopiero zacznie-nastawiłam sie na okropny ból bo przecież juz sie naczytałam różności na ten temat. i tak mijały kolejne doby a bólu jak nie było tak i nie ma nadal! nie biore żadnych środków przeciwbólowych! jedyny ból jaki odczuwam to ten przy oddawaniu stolca , ale nie jest tak źle jak tu większość opisywała! nawet po tym nie musze brać nic przeciwbólowego! Normalnie funkcjonuję! prowadzę dom , opiekuje sie dziećmi! Tak więc głowa do góry!! nie zawsze jest tragicznie!! to tylko sporadyczne przypadki!! panie które leżały ze mną w szpitali na tą sama przypadłość również nie skarżyły sie na jakiekolwiek dolegliwośći no z wyjątkiem tego wypróżnienia ,któe z resztą nie było i dla nich aż taką trgedią! Z mojego punktu widzenia jest super i metodę M M polecam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Marta
Witam. Dziś 3 doba po operacji,znieczulenie dolędźwiowe, wszystko jest do zniesienia, po samym zabiegu nie było bólu, jedynie lekki ucisk i nie przyjemne uczucie, nudności i ból głowy, za to dziś zaczął się koszmar. Podczas pierwszego wypróżnienia i po nim, ból nie do opisania, płakałam i wyłam w głos, zanim zaczęła działać tabletka przeciwbólowa .Nikt mnie nie uprzedził że będzie to tak bolesne doświadczeniem spodziewałam się nie przyjemnych dolegliwości ale to co się zdarzyło, przeszło moje najśmielsze oczekiwania, pomimo że jestem osobą bardzo odporną na ból.Boję się już kolejnych dni.....Mam nadzieję że wraz z upływem czasu będzie już tylko lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Małgorzata eM
Jestem miesiąc po operacji metodą MM. Przeszłam swoje. Ogromny ból po operacji, środki nie działały, dostałam krwotok, szyli mnie na drugi dzień. Potem w domu maści, nasiadówki 4 razy na dobę w korze dębowej, tabletki p.bólowe. Ale to kwestia organizmu jak reaguje i w jakim stanie były żylaki (moje IV stopień). Mimo tego bólu- warto było !!! Nie zwlekajcie jak ja z leczeniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Susi
Pięc dni temu miałam zabieg metodą MM. Zaraz po operacji wydawalo mi się ok, chociaż miejscowo bolało, ale nie tak bardzo. Dostawałam środki p/bólowe. Ja niestety leżałam w klinice, w której za bardzo nie ma czasu dla pacjentów, chociaz jest super nowoczesna. Przez całą dobę nie dostałam nic do jedzenia oprócz wody. Wypisano mnie dobę po zabiegu z zaleceniem jedzenia płynnych pokarmów do pierwszego stolca, braniem leku Diosminex, nasiadówek w korze dębu, picia parafiny no i brania leków p/ bólowych. Do dzisiaj stolca nie ma, leci ze mnie zabarwiona na kolor jedzonej przetartej zupy woda z krwią, bół jest okropny. Z oddawaniem moczu też nie jest swobodnie. Kiedy chodzę, parcie jest tak duże, że muszę isc do toalety, po czym konczy sie na tym,że leci woda. Trudno mi uwierzyc, że po 10 dniach można normalnie funkcjonowac po tym zabiegu i pracowac. Tak mówią tylko lekarze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Arek . Ferenc
Jestem 3 tygodnie po operacji hemoglobina 13.9 a nie 7.4 i mam w dupie ten bol , dwa tygodnie prawie mdlalem mam nadzieje ze bedzie dobrze proktohemolan i ketonal to pomaga .wkacu nie słysze pan jótro mozesz się nie obudzić mogę poprostu żyć i było warto

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Edward
Jestem po zabiegu już 3tydzien,bol okropny.Stolec był straszny i teraz stolec prze a wylatuje po malutkim kawałeczku i trwa to przez dwa dni,mam tego dosyć bo znowu jestem obolaly.Czy stolec ma tak isc przez dwa dni po malutkim kawałeczku?/jestem na zupkach i jem kasze manna dość luzna,ile to będzie trwac??bo już mnie nogi bola biegac do toalety.Pije olej i parafinę i dwa razy na dobe Laktulosum.Czy wy tez tak macie??/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość robert
strach sie bac, jutro lece do szpitala, zabieg pewnie poniedziałek, tyle strasznych opowieści sie tu naczytałem ze nawet myslałem o zrezygnowaniu z wycinania tych okropnych zylaków przekonała mnie dziewczyna ze trzeba sie z tym zmierzyc ale profilaktycznie od 3 dni wcinam kisle, galaretki,jabłka,kaszke manną,pije siemie lniane, i łykam oliwe z oliwek, mam nadzieje ze to troche złagodzi mój ból, na wszelki wypadek kupiłem sobie dodatkowe srodki przeciw bólowe najmocniejsze jakie mozna nabyc w aptece bez recepty ale wątpie czy cos pomogą to raczej dla komfortu psychicznego ze sie je ma:(, zobaczymy jak to bedzie hemo mam juz od ponad 20 lat, sa ogromne, na moje oko 5 stopień w 4 stopniowej skali:((( popełniłem wielki błąd ze posłuchałem pielegniarki 20 lat temu kiedy byłem na wizycie u lekarza to powiedziała tak: *prosze w czasie kapieli wpychać je palcem spowrotem do srodka* i tak robiłem przez ponad 20 lat, załuje ze posłuchałem tej pani bo gdybym tak nie robił to juz dawno bym pewnie niewytrzymał z bólu jakby były na zewnątrz i miał bym problem załatwiony lata temu. a teraz zastanawiam czy jedna operacjia wystarczy zeby pozbyć sie tego cholerstwa?? jestem przerazony, jak przeżyje to dam znać*)))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Dona
Witam. Już po zabiegu. Zabieg miałam w piątek, a dziś wtorek, więc 4 doba po operacji, a już znalazłam się na SOR. W piątek rano o około 6,10 oczywiście kąpiel, później tabletka i kroplówka. Zaczęłam się robić senna. Nagle poczułam jak grono pielęgniarek wywozi mnie na moim łóżku gdzieś.... oczywiście na sale operacyjną. Później poproszono mnie o przejście, a może przetoczenie się na docelowe łóżko i się zaczęło. W pierwszej kolejności krótka rozmowa z anestezjologiem, następnie kazano mi zrobić skłon na siedząco do przodu i zastrzyk w kręgosłup jeden, ale coś nie tak ,więc powtórzono. Do przeżycia...Zasłonięto kotarą mnie od pasa w dół i zaczął się zabieg. Nic nie czułam. Gdzieś po ponad godz i 15 min. zabieg zakończono i przeniesiono mnie na moje wcześniejsze łóżko. Czułam się dobrze, chciało mi się spać. Obudziłam się około 10,30. Komfort znakomity. Dobrze się czułam, oczywiście uprzedzono mnie ,abym przez 8 godzin się nie poruszała, a do 12 godzin nie podnosiła głowy. Gdzieś około 16,30 znieczulenie zaczęło mnie powoli puszczać. Poczułam brzuch jak balon, jak gdyby miał mi pęknąć. Zgłosiłam pielęgniarką. One oczywiście wiedziały o co chodzi i przyniosły mi basen. Zdziwiłam się , ponieważ nie chciało mi się sikać. Powiedziały, abym próbowała. Oczywiście maiły rację. Zaczęłam dotykać brzuch i go delikatnie nagniatać. Gdzieś po około 20 min poczułam,że chyba sikam. Brzuch zrobił się miękki, ból ustał. Około 18 dostałam ketonal dożylnie. Wszystko było ok. Noc przebiegła dobrze. Rano pielęgniarki zmieniały pościel, więc pomogły mi wstać. Oczywiście łóżko całe zakrwawione, ale podobno to normalne. Później obchód lekarski po salach i lekarz mnie poinformował, że wychodzę. Byłam prze szczęśliwa, nic mnie nie bolało, wychodzę do domu. W niedzielę wszystko ok, lekkie bule, ale to przecież normalne....W poniedziałek po południu zaczęły się wariacje w moim brzuchu. Czułam niestrawność, ból w podbrzuszu. Stwierdziłam ,że to normalne, wzięłam apap i jakoś przeszło. We wtorek już od około 9 zaczął się koszmar. Miałam bule parte, takie jak przy wypróżnianiu. Poszłam do łazienki , ale tylko krew leciała i nic poza tym. Ból się nasilał, czułam ,że zaraz zemdleję, cała byłam mokra, nogi zdrętwiałe. Siostra zadzwoniła do lekarza, bo ja nie byłam w stanie nawet mówić, tylko jęczałam. Doktor kazał natychmiast się zgłosić na SOR. Oczywiście pojechałam z mężem i siostrą , bo myślałam ,że nie wytrzymam z bólu. Na izbie lekarz już na mnie czekał. Szybko kroplówka z ketanolem i zaczął oglądać rany. Co się okazuje: Po pierwsze Bóle miałam dlatego, ponieważ nie mogłam się załatwić Po drugie Nie mogłam się załatwić, ponieważ rany zaczęły mi się sklejać. Lekarz poinformował mnie,że to jego wina, że nie wytłumaczył mi jak robić opatrunki oraz ,że on na pewno by mi nie przepisał takich leków, jakie miałam przepisane, ponieważ podobno te czopki, które stosowałam do odbytu. Stosuje się w drugim tygodniu po zabiegu, a nie od razu. Zalecił lewatywę, którą oczywiście pielęgniarka mi zrobiła. Ból był okropny!!! Myślałam ,że umieram. Szczypanie odbytu, uczucie parcia, bóle kręgosłupa. Nikomu tego nie życzę. Następnie czekaliśmy na wypróżnienie. Udało się... ale nie tak szybko, bo najpierw duża ilość krwi,a później stolec. Co się okazuje,że lekarz dodatkowo podczas tej wizyty na SOR przeciął mi zwierać, abym mogła się wypróżnić, ale ja oczywiście nawet nie wiem kiedy to zrobił, bo taki miałam ból. Dziś jest środa..Mąż oczywiście robi mi opatrunki. Boli mnie tyłek, 4 doba po zabiegu.Stolca nadal brak. Praktycznie nic nie jem , bo się boję. Jestem pełna obaw co będzie dalej i czy uda mi się chociaż trochę wypróżnić. Przestrzegam!!!! Zapytajcie lekarza jak robić opatrunki, aby się moja sytuacja Wam nie powtórzyłam. Życzę zdrowia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość robert
mamy sobotę. jestem juz w domku, wypuscił mnie dopiero dzis(operacja w poniedziałek)ale to i tak po moim naleganiu bo chciał mnie jeszcze zostawić a wiec: znieczulenie miałem ogólne chwilowe, działajace ok godziny czasu operacja trwała chwile krócej po wybudzeniu sie ból okropny,prosiłem zeby mnie dobili,ale zaraz dostałem zastrzyk z jakimś narkotycznym lekiem przeciwbólowym , chwilka moment i ból odszedł, zasnełem. obudziłem sie około, wieczorka, przeniesli mnie z oiomu (czy jak to sie teraz nazywa) na moją sale, znowu jakiś zastrzyk przeciw bólowy, i znowu odpłynełem. wstałem rano, znowu ból, oczywiście kroplówka z przeciwbólowy (tu juz chyba był, zwykły ketanol) ale ból nieustepował, przyczyna tego była taka ze po operacji chirurg wstawił w pupę jakby czop zeby w środku sie to nie posklejało i pewnie cos tan naciskało i niemogłem sie wysikać i stąd ten ból i to była jedyna dłuzsza chwila cierpienia bólu, zgłosiłem to lekarzowi, czop miał zostać usuniety ok godziny 18 ale ze wywołał takie objawy to odrazu został wyjety, toaleta siku, jejciu jakie to było super uczucie kiedy mogłem normalnie sie wysikac:)ból ustał lecimy dalej: bład jaki zrobiłem to niejedzenie, bo po przeczytaniu wpisów na tym forum poprostu bałem sie jesc zeby odsunąc w czasie wypruznienie sie, kiedy powiedziałem to pielegniarce to powiedziała ze to zle, bo przez takie cos stolec moze sie zaczopować i wtedy z oddaniem go moze być o wiele gorzej, ze ból moze byc wiekszy, to odrazu zaczełem jesc, dieta ma sie rozumieć odpowiednia, same zupki no i tak lezałem sobie od kroplówki do kroplówki wkurzony troche na ludzi opisujących tu swoje przezycia zwiazane z bólem, ludzie ból jest znośny a jak nie to kenatol,a kiedy on niepomaga to silniejszy i da sie to wytrzymać:) czekanie na parcie, acha niewiem jak u unnych ale ja bałem sie kichnąćczy mocniej zakasłać bo podczas tych czynności troszki miejsca operowane bolały ale to tez chwilowe, taka ciekawoskta:) lecimy dalej, jest 3 dzień i nadchodzi ten moment, po opowieściach byłem gotowy na najgorsze łącznie z zemdleniem ide siadam,i zaczynam, oczywiście strach wielki i co??a nic stolec rzadki bólu tyle co nic lece pod pryśnic i do łoza wieczorna wizyta, lekarz pytam czy był? odpowiadam, tak był i ze nawet niebolało sie zdziwił mocno, nawet niewiem czy mi uwierzył bo potem pielegnirka dopytywała czy napewno cos poleciało? i juz był gotów mnie wypisać ale powiedział zeby zaczekać bo obrzek jest jeszcze zbyt duzy i lepiej zeby troche sie zmniejszył wiec oki, zostaje, 4 dzień rano jest parcie lece do kibelka bez stresu bo tre wszystkie opowieście tu zawarte są mało wiarygodne siadam i zaczyna sie i szok, pojawia sie ból przypominają mi sie wszystkie opowieści o przezyciach innych pacjetów ale jakoś dałem rade(ból był wiekszy pewnie dlatego ze stolec był twardy a nie rzadki jak pierwszy) wiec taka rade, duzo wody pijcie duzo wody zeby stolec był w miare miekki, oszczedzi to wam wiele cierpienia ból oczywiście bedzie ale nie taki duzy po ogrnieciu sie lece pod pryśnic, w oddali widze pielegniarki i juz krzycze ze zaraz chciałbym ten silny zastrzyk przeciw bólowy, pani powiedziała ze juz szykuje, jak garbaty kaleka doszedłem do łazienki, przysnic i do pokoju w tej samem garbaten pozycji:( pani odrazu z zastrzykiem przyszła i kuj w tyłek chwila moment i ból odchodzi:) no wizycie wieczornej doktor pyta i jak? opowiadam i mówie, jak wcześniej chciałem wyjsc do domu to teraz niechce i ciesze sie ze lekarz w swoim doświadczeniu podjął inna decyzje, jakbym był w domu i doznał tego bólu i niemógł dostać tego silniejszego leku narkotycznego to bym chyba przez okno wyskoczył, taka mała podpowiedz jesli lekarz mówi zebyście zostali, zostanciedzień czy dwa niezrobi róznicy a napewno zaoszcządzi wam wiele bólu dzień nastepny znowu wypróznienie bolesne ale jakos dałem rade zaraz poprosiłem o zastrzyk w tyłek z tym silniejszym lekiem, ból jak reka odjął reszta dnia prawie bez bólowo, ketanol miałem w rozpisce a ze niejest uzalezniający to nawet sie nie sprzeciwiałem:) 4 dzionek esknota do domu jednak bierze góre i przy wizycie mówie ze juz chce do domu, lekarz niechce mnie puścić bo jednak mam jeszcze duze krwawienia i ze lepiej zebym został, wkurzyłem sie troszki ale luz, jak mus to mus włanczam film-oglądam,przychodzi lekarz i mówi był stolec? odpowiadam ze nie to jak bedzie i bedzie wszystko dobrze to pana wypuszcze, ze sie mi niechciało za bardzo, dokończyłem film i wtedy mówie sobie ze spróbuje lece siadam i zaczynam, i znowu ból ale to dlatego ze stolec był wiekszy i chodz troszki wiekszego bólu jakos poszło, krwi oczywiście duzo, normalnie kapała zemnie:( wychodze z toalety a akurat w koncy korytarza stoi lekarz przy wejsciu do swojego gabinetu tak patrzy na mnie i zrobił taka mine ze juz wiedziałem ze wychodze:) recepta,ielegniarka wyciagneła weflon, spakować sie i do domku:) mam nadzieje ze nie postapiłem pochopnie niemal uciekając ze szpitala, ale 6 dni mysle ze były wystarczające. nie bójcie sie iśc do szpitala, ja miałem 4 stopien i nawet chirurg mówił ze na ten stopień to były duze chodowałem je ponad 20 lat, ze wstydu, ale za kazdym razem one i tak beda wieksze i ból stanie sie niedowytrzymania a im wcześniej tym mniej bólu i krótszy pobyt w szpitalu sorki za błedy, ale jeszcze jestem lekko osłabiony lece na łoze dalej wypoczywac pozdrawiam wszystkich cierpiących na hemo głowa do góry, to sie leczy:)im predzej tym lepiej pozdrowienia dla dony będzie dobrze:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Kasia
Witam.Zacznę od początku mam 34 lata jestem kobietą, która urodziła 2 dzieci siłami natury w tym jedno w wieku 18 a drugie 26 lat.Z moimi żylakami odbytu zmagam się od kiedy pamiętam chyba już nawet w podstawówce miałam dolegliwości jest to uwarunkowane genetycznie.Dwa porody tylko pogłębiły moje stan, ale jakoś to było- zaczynały boleć- kilaka czopków, maści i przechodziło aż do niedawna a mianowicie w kwietniu zaczęło się ogromny żylak wyszedł na zewnątrz zrobiło się wielkie zapalenie z którym walczyłam najpierw sama(hemorol,proktogliwenol,i mnóstwo innych pro......które można kupić bez recepty w aptece) potem z lekarzem rodzinnym(posterisan h i wszelkie inne, które były na receptę) Nic nie pomagało w pracy wyłam z bólu w domu byłam niezdolna do zrobienie niczego podjęłam decyzję idę do proktologa.Ze skierowaniem terminy nie ubłagalne, jednak się nie poddałam błagałam prosiłam, aż miła pani powiedziała, że mi pomoże i kazała przyjść miedzy pacjentami.Jak się okazało trafiłam w ręce profesora dr,J .Rudnickiego,który bardzo szybko uświadomił mnie ,że moje hemoroidy są ogromne i nadają się już tylko do wycięcia . Oczywiście wypisał najpierw czopki na dwa tygodnie takie do zrobienia z antybiotykiem ,pomogły bardzo szybko.Nie zwlekałam z decyzją podjęłam ją od ręki byłam już tak wykończona tym bólem,że pomyślałam raz kozie śmierć.Profesor bardzo szybko wyznaczył mi termin zabiegu więc 9 lipca już zostałam przyjęta na odział bez szczególnych przygotowań przyszłam tylko na czczo żeby można było zrobić podstawowe badania. Więc pobrano mi krew,ekg,rtg,rutynowe badanie odbytu rozmowa z chirurgiem rozmowa z anestezjologiem i do wieczora dieta tylko woda około 22 zrobiono mi lewatywę ( z ciepłej wody z kranu) dowiedziałam się, że to w ramach oszczędności , ale uznałam ,że to nie wystarczy i poprosiłam rano o jeszcze jedna lewatywę.Na zabieg szłam jako pierwsza wiec koło 7.30 przyjechał po mnie sanitariusz dał do popicia tabletkę taka co troszkę ogłupia i usypia i zawiózł mnie na sale operacyjną,Tam przeskoczyłam na inne łóżko pani podpięła mnie do aparatury założyła aparat do mierzenia ciśnienia ,anestezjolog kazał usiąść powiedział że poczuję ukłucie dostałam znieczulenie podpajęczynkowe i właściwie to już więcej nic nie pamiętam,ocknęłam się jak pani zapytała czy dam rade sama przejść na swoje łóżko- czułam nogi więc przeszłam.Później pamiętam ,że bardzo bolały mnie plecy tak bardzo ze nawet nie mogłam uleżeć w tej jednej zalecanej pozycji więc kręciłam się z boku na bok, Znieczulenie pomału puszczało więc poprosiłam o leki przeciwbólowe.Po zabiegu w odbycie zostawiają taki kołek, który bardzo rozpiera i przez to bardzo boli wyciąga go pielęgniarka dopiero na drugi dzień.Pierwsza noc po zabiegu jakoś zleciała bolało bardzo brałam pyralginę do żyły ketonal domięśniowo i morfinę domięśniowo ból mimo wszystko czułam.Miałam problem z oddaniem moczu do basenu próbowałam i się nie udało więc jak minęło jakieś 6 godz od zabiegu z pomocą pielęgniarki wstałam i poszłam do toalety dziwnie bo na stojąco udało mi się wysikać,ale cóż ulga była wielka.Na drugi dzień czyli piątek dostałam już płynne coś do jedzenia potem zupa zmiksowana i na kolację też jakiś mix z czegoś cały czas problem z oddaniem moczu i środki przeciwbólowe.W sobotę rano dowiedziałam sie ,że mimo ogromnych jak to profesor stwierdził ,powiedział ,że czwarty stopień to mało powiedziane , ale dobrze wygląda idę do domu.Nie protestowałam bo mimo wszystko siostry na oddziale ich praca pozostawiają wiele do życzenia ale to już na inny wątek.Więc w sobotę koło 15 otrzymałam wypis i pojechałam do domu.W domu do łóżka kupiłam pyralginę sprint i miałam ketonal cały czas przed każdym posiłkiem piłam parafinę ciekłą dużo wody i tylko miksowane zupki tyłek moczyłam ile sie dało w korze dębu smarowałam maścią proktis m i taka z lidokaina bo bolało. Na domiar złego dostałam miesiączkę. tak zleciała sobota i niedziela wieczorem w niedzielę przyszedł czas na pierwszy stolec. Więc jak ktoś uważnie czytał to co pisałam to widział ,że pisałam za każdym razem po prostu bolało, Poszłam do toalety bo poczułam parcie ale okazało sie ono tak duże i jak sie okazało stolec twardy ,że zaczęło mnie rozrywać.Ja ,która jestem bardzo odporna na ból urodziłam dwójkę dzieci miałam ogromne przejścia z zębami korony mosty resekcje itp, Wydawało mi się, że dam radę że muszę dać radę..... poległam! .Po dłuższej chwili parcia darcia krzyku w niebogłosy z ręcznikiem między zębami Krew leciała i z pupy i z okresu więc łazienka czerwona mąż przerażony ale dzielnie mi pomagał. Usiadłam w misce z ciepłą woda trochę lepiej ale rwący ból nie dawał mi spokoju wyłam oblewały mnie siódme poty nie mogłam złapać oddechu słabłam mdlałam i nie wiedziałam czy dłużej dam radę wystraszyłam się śmiertelnie.Kazałam mężowi zadzwonić po pogotowie,ku mojemu zdziwieniu pogotowie przyjechało bardzo szybko nawet chyba 10 min nie minęło co prawda ratownicy nie wiele mogli zrobić albo zabrać mnie na odział albo ketonal domięśniowo zmierzyli ciśnienie miałam problemy z oddychaniem wiec kazali oddychać do woreczka i jak lek zaczął działać pojechali.koło godziny pierwszej w nocy ból złagodniał i udalo mi sie zasnąć.Obudziłam sie znowu o 4.30 ranoz kolejnym parciem na stolec to było znowu straszne choć może juz nie tak bardzo jak pierwszy bo ten przynajmniej był miękki i jakoś lżej poszedł ale ból mimo wszystko nie do zniesienia.wtedy postanowiłam, jak na razie zupełnie podaruje sobie jedzenie piję wodę rano na czczo parafinę popiłam herbatka na rozwolnienie zjadłam 3 suszone śliwki z jogurtem naturalnym wypiłam ze dwa litry wody dodam że cały czas mam problem z oddawaniem moczu piecze mnie cewka biorę furagin i z powodu okresu nospę ,W ciągu dnia kilka razy byłam z kupką w toalecie za każdym razem niby mniej ale nadal bardzo boli na kolacje wypiłam siemię lniane i wodę cały czas mocze tyłek w korze dębu kilka razy w ciągu dnia smaruje proktis m. Jestem raczej pozytywnie nastawiona do życia ,raczej dążę do celu więc i tym razem mimo cierpień które przechodzę mam nadzieję ,że było warto.że przyjdzie niebawem dzień kiedy nic nie będzie bolało i będę szczęśliwa, a te żylaki już nigdy nie wrócą.postaram się kiedyś napisać co u mnie . Ciągle w bólu ale pełna nadziei na lepsze jutro......życzę wszystkim chorym mniejszego cierpienia i przestrzegajcie wszystkich zaleceń nie lekceważcie niczego !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Kasia
Marysiu jeśli zaglądasz tu jeszcze czasami ,proszę napisz co u ciebie? czy dzieje się coś po zabiegu czy miałaś nawroty? Ja dziś jestem tydz po zabiegu i gdyby nie to że trzeba się wypróżniać było by ok.Funkcjonuję na tabletkach oczywiście co 4 godz regularnie borę coś przeciwbólowego na zmianę raz ketonal raz pyralgin dostałam tez padolten ale od tego boli mnie żołądek ,regularnie nawet 6 razy dziennie mocze tyłek w korze dębu piję 2 litry wody w tym kubek przegotowanej rano na czczo ,nadal jem wszystko zmiksowane w postaci płynnej zupki z warzyw słoiczki dla dzieci i tylko lekkostrawne rzeczy suszone śliwki pieczone jabłka siemię lniane do tego lactulosum, Wypróżnienie to koszmar za każdym razem powala mnie z nóg boli nawet kilka godzin po długo dochodzę do siebie mimo maści lidoposterin to jest maść z lidokainą środkiem znieczulającym boli potwornie. Nie wiem czy to dlatego, że moje hemoroidy były ogromne czy coś jest nie tak w poniedziałek idę na kontrolę jednak nie wyobrażam sobie badania ja sama smarując się maścią ledwo wytrzymuję.,prócz tego wypadają mi z pupy takie pętelki nici myślałam, że szwy się rozpuszczają, a one po prostu wypadają.Nadal chcę wierzyć,że dobrze zrobiłam że dałam się pociąć,że było warto ,że w końcu przestanie boleć..... że zacznę normalnie żyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Krystyna
Witam, wczoraj minęło 2 tygodnie od operacji, dziś miałam pierwszą kontrole po operacji. Ale od początku. Hemoroidy powstały po porodach 30 lat temu( dziś mam 49). Chodziłam do lekarzy, badałam, pytałam bo mi się nie podobały, ale zawsze słyszałam nic się nie dzieje. W czerwcu 2013r trafiłam do chirurga( dobrego i mądrego chirurga ) . Diagnoza hemoroidy wypadające, krwawiące III st. do natychmiastowej operacji. A przecież nic według innych lekarz się nie działo:(. Zaczęłam szukać dobrego chirurga i znalazłam,nie ważne, że 300 km od mojego miejsca zamieszkania. Ważne, że jest bardzo dobrym chirurgiem. Trzy wizyty prywatne w gabinecie Profesora który podleczył moją przypadłość aby operacja była mniej inwazyjna, 10 miesięcy oczekiwania na operację. 12.08.14r szpital, badanie i leżakowanie, bo 3 dni wolne. W niedziele lewatywa i rozmowa z anestezjologiem który próbował mnie zmusić do podpisania zgody na operację ze znieczuleniem miejscowym,nie zgodziłam się ( to na mnie nie działa( miałam już 2 operacje w znieczuleniu miejscowy i za każdym razem przerywano operację i stosowano narkozę, ale to inna bajka), a po za tym jest niebezpieczne zwłaszcza jak ma się uszkodzony kręgosłup. 20.08 rano zastrzyk, kroplówka i 10-30 wjazd na sale operacyjną, 13-30 wybudzenie chwilowe w trakcie gwałtownego wyjmowania rury z gardła, maseczka i znów sen. O 15 już dzwoniłam do córki, że czuję się świetnie:) i tak było do rana 21.08. Gdy o 5 rano pielęgniarka obudziła mnie pikaniem termometru nad czołem rozpoczął się dla mnie koszmar który trwa do dziś. Poczułam, że mam pełen pęcherz więc zapytałam pielęgniarki czy mogę wstać, odpowiedz brzmiała nie. Jedyne szczęście jakie mnie spotkało w tym szpitalu to to, że pielęgniarki były aniołami. Siostra przyniosła mi basen i wiedziała, że na leżąco po takiej operacji to raczej jest nie wykonalne. Przyniosła krzesło podniosła mnie i ,,,,,,udało się. Dostałam do żylne leki przeciwbólowe i było ok, do czasu gdy poczułam parcie ( okazało się, że bardzo szybko bo paręnaście godzin po operacji) . Czułam się dobrze więc nie pytając nikogo poszłam do toalety, która na moją nie korzyść była w drugim końcu długie korytarza. Tak udało się, ale przegryzłam wargę z bólu, wbiłam paznokcie w pośladki i prawie zemdlała. Udało mi się wyjść na korytarz, a tam już dopadły mnie moje kochane aniołki pielęgniarki, ich strach w oczach mówił wszystko, leki przeciwbólowe w kroplówce i znów stanęłam na nogi . Wizyta lekarska, pytanie , stolec był? Tak. To do domu:( Nie byłam zadowolona, choć nie czytałam na forach jak jest po operacji ( wolałam nie wiedzieć) to już przy pierwszym oddaniu stolca zdałam sobie sprawę co mnie czeka. Ale co pacjent ma do powiedzenia? 22.08 o 10 rano wypis ( dobrze, że dostałam miesiąc zwolnienia) a mąż był po mnie o 18. ( tak to jest, jak lekarze podejmują decyzje w ostatniej chwali a dojechać też trzeba). Dobrze, że ten szpital nikogo nie wyrzuca do 24, mimo,że jesteś wypisana o 10. Miałam więc swoje łóżko do końca i 2 posiłki. Zwijał się z bólu i chyba z nerwów biegałam co chwile do toalety, co potęgowało ból. Na szczęście znów jawił się mój anioł w niebieskim fartuszku i usłyszałam: * Nie wolno mi bo Pani jest wypisana już od 10, ale pomogę Pani, bo nie mogę patrzeć jak Pani cierpi. ( nie będę was w to wtajemniczać aby tej Pani nie zrobić problemów) ale czy nie mam racji nazywając pielęgniarki tego szpitala aniołami? Dużo by o nich pisać a ja miałam pisać o operacji:) Dzięki pomocy pielęgniarki dojechała do Wrocławia i spałam do godziny 4 rano, gdy nagle obudził mnie okropny ból, myślałam , że będę chodziła po ścianach z bólu. A jak lekarz na silę mnie wypisywał ze szpitala, to twierdził, że jeśli był już pierwszy stolec to już nic mnie nie będzie bolało, a jeśli już to słabo i wystarczy ap-pap:) Zaznaczam, że już w szpitalu miałam kilka stolców przy których wyłam z bólu. Po zażyciu silnych tabletek przeciwbólowych zasnęła. Kiedy 21.08 obudziłam się i poczułam parcie-na stolec nie przypuszczałam,że będzie to koszmarny ból. Syna rodziłam 24 godziny, w bólach, ale to w porównani z oddaniem stolca w dniu 21.08 była pestka. I tak jest do dnia dzisiejszego. Nie mogę się normalnie wysikać,nawet ie pomaga ciepła woda, więc pęcherz mam cały czas pełen, tylko przy oddawaniu stolca poleci parę kropelek. Jem dużo owoców, piję maślankę, dużo zup, itp.Stolce są rzadkie i częste co dziś mi zarzucił Profesor. Ale jak mam mieć jeden stolec skoro przy oddaniu części stolca mam taki silny ból, że wszystko się zaciska i nie ma szans na całkowite opróżnienie. Po oddaniu stolca dochodzę do siebie przez 2-3 godziny i znów idę do toalety. Więc mój dzień polega na oddawani stolca zwijając się z bólu, następnie moczeniu się w wodzie z szarym mydle leżeniu ....Oczywiście krew bucha mi cały czas z odbytu. I tak dotrwałam do pierwszej kontroli i znów koszmar przy badaniu. Profesor włożył mi jakąś rurkę w odbyt mało nie zemdlałam, później posmarował maścią która piecze jeszcze teraz( 10 godzin). Diagnoza: jak będzie coś nie tak to poprawimy. Nigdy więcej. W końcu przepisał mi leki przeciwbólowe i maści , tak jak by nie mogli tego zrobić od razu:( Następna wizyta 18.09. Co będzie dalej? Nie wiem. Wiem jedno taka operacja to koszmar,ale jeśli trzeba to trzeba. Człowiek jest taką bestią, że wytrzyma wszystko, choć w danej chwili może mu się wydawać to nie możliwe:) Ja jestem dobrej myśli i wiem, że to dla mojego dobra ( może nie wszystko, ale co tam) Zdrowie i życie najważniejsze. A gdy leżałam w szpitalu tyle się nasłuchałam i napatrzyłam. Ludzie mają takie choroby i cierpią latami, że my nie możemy póki co narzekać:) Pozdrawiam wszystkich, życzę dużo zdrowia, wytrwałości i jak najmniej bólu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×