Gość Marta Opublikowano 28 Maja 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 28 Maja 2011 Nie wiem czy to będzie pytanie lub opis. Czy takie traktowanie i zachowanie jest normalne ? Było to tak : Moja mama została skierowana do szpitala do ewentualnej operacji lewego torbiela na jajniku.Lecz od kilku miesięcy przyjmowała żelazo ,gdyż miała bardzo niski poziom - tylko 19. Po przyjęciu do szpitala w poniedziałek pobrano jej sporo krwi do badania z pewnością musiało wykazać niski poziom żelaza dla niej. Pomimo tego zabieg został ustalony na wtorek. Nikt z lekarzy się nie zgłosił , nie wiedziała kto będzie przeprowadzał operacje, czy będzie miała znieczulenie ogólne czy tylko do kręgosłupa. We wtorek o godz. 9.40 zabandażowano jej nogi ,gdyż później się okazało ,że zrobiono to ponieważ miała żylaki . Zawieziono na sale operacyjną bez rozmowy z lekarzem czy anestozjologiem . Pamięta tylko jak pan założył jej maske i powiedział ,że będzie przez nią oddychać.Później się okazało ,że nie udało się to zrobić laporaskopowo tylko musieli rozciąć brzuch ,bo się okazało ,że ma torbiel też na drugim jajniku. Gdy mama się budziła to czuła jak jej wyciągali rurkę.Tego dnia ,wieczorem miała takie bóle klatki piersiowej ,które utrzymywały się do 2 tygodnii. Bóle były tak silne ,że mama myślała ,że ktoś jej zmiażdżył klatkę. Ból krtani, kiedy znajomi dzwonili nie poznawali jej głosu. Ogólnie całe samopoczucie było nie dozniesienia. W sobotę została wypisana do domu . Nikt z nią nie rozmawiał..żaden lekarz nikt nic nie wytłumaczył . Mama była pierwszy raz w takiej sytuacji . więc nic nie wiedziała , myślała, że takie zachowanie jest normalnie. Na wyniki HIS-PAT czekała prawie 1.5 msc. Dzwoniła 2 razy w tygodniu i nikt nic nie mówił co z wynikiem ,aż zadzwoniła do Elbląga co z wynikiem. Tam powiedzieli ,że wynik otrzymali 15.04 a odesłali 19.04 . Ale oczywiście w szpitalu nic nie wiedzieli, aż musiała pojechać. Lekarz powiedział jej ,że dzień pracy ma skończony.Następnego dnia zadzwonił pan ordynator i powiedział , że wynik jest dobry i niech się pani nie martwi. Teraz kiedy się tak nad wszystkim zastanawiamy myślimy ,że w trakcie operacji musiała mieć poważne komplikacje, bo chyba nie jest normalne kiedy wsadzają ci rurkę do krtani , podejrzewamy,ze mama była reanimowana. W karcie wypisu napisane tylko,że nie było komplikacji, nie napisali ,że miała narkozę . Mama do dziś nie wie kto robił operacje , kto ją usypiał. Miesiąc po operacji miała skierowanie na badanie krwi,gdyż przyjmuje żelazo od kilku miesięcy . Z 19 podniosło się do 38 . To można sobie wyobrazić jaki poziom miała w czasie operacji . lub po narkozie ,które chyba spada. Czy normalny lekarz może podjąć się operacji z takimi złymi wynikami ? Przecież mogła się nie obudzić. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Gość ania Opublikowano 29 Maja 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 29 Maja 2011 Oj dziecino nie masz chyba pojecia procedur operacji mialam podobny zabieg, poczatkowo zakladano ze bede miala laparoskopie, ale w trakcie okazalo sie ze trzeba otwierac, a przy laparotomi jest pacjent intubowany i z tad ta rurka, a nie jak piszesz ze mame reanimowali,po intubacji to moze bolec gardlo, i utrzymuje sie chrypka,a w wypisie nigdy nie mialam napisane cze byla narkoza logiczne ze bylo znieczulenie.Pozdrawiam Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.