Gość kroton Opublikowano 18 Lutego 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 18 Lutego 2011 Dzień dobry, Czy mógłbym prosić o Wasze stanowisko w następującej kwestii: Czy ktoś ma podobne doświadczenia? Czy ja przesadzam? Czy powinienem wnieść skargę w sprawie i do kogo? W dniu 11 lutego 2011 r. przed godz. 18-tą zgłosiłem się z nagłym i silnym bólem nadbrzusza, zwłaszcza po lewej stronie do Izby Przyjęć. Wszedłem obolały do Izby Przyjęć i przez kilkanaście minut lekarz (S. F.), który wyszedł mi naprzeciw głównie próbował zniechęcić/wystraszyć mnie wielogodzinnym oczekiwaniem, gdybym zechciał tu skorzystać z pomocy. Sugerował oddalenie się i prawie zrobił mi zarzut, dlaczego akurat tu przychodzę. Uparcie nie dawałem się zbyć, więc skierował mnie do rejestracji i łaskawie oświadczył, że mnie zbada. Wróciłem z dokumentacją, a lekarz ten - mnie obolałemu od bólu, jakże bezdusznie zaproponował czekanie w poczekalni przy tomografie komputerowym na drewnianej ławie. Sprzeciwiłem się i zażądałem możliwości położenia się na leżance (było mnóstwo wolnych miejsc). Po kilkudziesięciu minutach przyszedł zebrać wywiad i zbadać mnie. Opowiedziałem mu o dolegliwościach bólowych w podżebrowej, górnej części brzucha, głównie po lewej stronie oraz zgłosiłem bóle z tyłu pleców w okolicy nerek. Informowałem, że nie mam dolegliwości z wydalaniem stolca i oddawaniem gazów, jedynie mam nudności i że niewiele zjadłem. Więcej lekarz nie chciał już słuchać, osłuchał mi klatkę piersiową, pobieżnie zbadał palpacyjnie brzuch. Opukał - zbadał nerki i tu miałem oraz zgłaszałem objawy bólowe - o czym nie ma ani słowa w dokumentacji medycznej - dlaczego? Zgłaszałem krwiomocz - też ani słowa w dokumentacji - dlaczego? Zgłaszałem wykonane zabiegi rozbijania kamieni nerkowych, kamicę nerkową i dlaczego nie ma o tym w dokumentacji? Następnie lekarz ten mamrocząc coś pod nosem oddalił się i wrócił w ubranej rękawiczce z uniesionym palcem i tubką żelu w dłoniach zarządziwszy badanie przez kiszkę stolcową. Żenujące i wcale niezabawne zachowanie! Tylko po co to badanie?! Tego już nie wyjaśnił, mało tego obok był pacjent siedzący na łóżku i prawdopodobnie widział całą sytuację. Czy taka sytuacja jest w ogóle dopuszczalna? Odmówiłem więc tego badania z uwagi na brak informacji o celowości badania i wskutek obecności obok innej osoby. Lekarz się tym zirytował, był też jakby zawiedziony, komentując zadanym mi pytaniem: Po cóż więc musiałem zakładać rękawiczkę? A odnośnie obecności drugiego pacjent, do którego miałbym się wypinać gołą pupą - usłyszałem: Cóż, takie mamy warunki! Ważne tu jest, że dwukrotnie (na korytarzu, a potem w sali) wspomniałem lekarzowi o krwiomoczu, o zabiegu rozbijania kamieni nerkowych ESWL, który miałem wykonywany. Zupełnie to zignorował - dlaczego? Dlaczego w tej sytuacji osią badania, najważniejszym chyba badaniem miało być badanie per rectum?! Przy mojej odmowie, lekarz się oddalił i powróciwszy zażądał mojego podpisu w sprawie odmowy badanie przez odbyt. Po co? Oświadczył, że nastąpił koniec badań, koniec postępowania i przygotuje mi wypis. Ponieważ nie chciałem niczego podpisać odmówił mi wydania karty wypisowej, której to informacji także nie ma w dokumentacji. Oddaliłem się z Izby Przyjęć wskutek uzyskania powyższych informacji. Zdenerwowało mnie to, ponieważ bolało mnie dalej, nie uzyskałem pomocy i dodatkowo musiałem wrócić po dokumenty w dniu następnym. Opisana przez lekarza dokumentacja medyczna jest zatem w dużej mierze kłamliwa! Jest to niestety praktykowany w tej placówce bardzo zły obyczaj, o czym miałem okazje kiedyś się przekonać. Informuję, że wychodzą z tej placówki udałem się na wizytę prywatną, gdzie wykonano USG, co dało wynik ataku kolki nerkowej. Wdrożone leczenie dało mi ulgę od bólu. Czy mogę przekazać fakturę z żądaniem zwrotu poniesionych kosztów? Wobec powyższego wnoszę skargę na zachowanie, sfałszowanie zapisów dokumentacji medycznej oraz niewłaściwe postępowanie diagnostyczne i brak terapeutycznego przez lekarza S. F. W postępowaniu warto pamiętać o częściowo fałszywych zapisach w dokumentacji medycznej. Kontaktowałem się telefonicznie z Zastępcą Dyrektora szpitala i ku mojemu zaskoczeniu nie chciał wysłuchać moich argumentów, a usłyszałem, że ten kto robił ESWL, ten niech mnie leczy i pomaga doraźnie i że nie powinienem wtedy tu przychodzić do szpitala. To też jest żałosne. Co o tym sądzić??? Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Gość prawnik Opublikowano 21 Lutego 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 21 Lutego 2011 To co opisujesz zapewne nadaje się do gazety, a nie wiem czy nie do prokuratora! Powinieneś napisać skargę i wysłać nagrania oraz dokumenty z tego drugiego szpitala i z zabiegu ESWL do Rzecznika Prawa Pacjenta i Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej. Chyba kilka przepisów tu złamano, a i widzę też błędy w sztuce lekarskiej... Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.