Skocz do zawartości
eChirurgia.pl

Metatarsalgia operacja

Znaleziono 1 wynik

  1. Dzień dobry. Mam problem związany z PŁASKOSTOPIEM POPRZECZNYM i METATARSALGIĄ (ogólnie z płaskostopiem: podłużne + poprzeczne zwane ogólnie metatarsalgią również, + koślawość stóp: stopa płasko - koślawa, możliwe również, że jakiś problem z palcami/ palcem młotkowatym/ młoteczkowatym palców II-IV, koślawością V palca, z ostrogą piętową). Zacznę od tego, że mam 40 lat i od zawsze miałam płaskostopie, od urodzenia. Za czasów nastoletnich nosiłam wkładki, a potem... wiadomo jak to bywa. Większość swojego życia byłam dość aktywna. Nie uprawiałam jakichś maratonów co prawda, nie chodziłam na siłownię ale dużo chodziłam (wycieczki wielo km, chodzenie po górach, chodzenie z kijkami, jazda na rowerze, ćwiczenia w domu z hantlami, gumami). Był też czas zastojów (wieloletnich np jak w okresie pandemii, przy małych dzieciach - co trwa niestety do dnia dzisiejszego) oraz wzrosty i spadki wagi np w czasie i po ciążach, przy stosowanych zmianach diet, z różnych chorób czy przy zmianie/ stosowaniu hormonów, głównie z estrogenem). Od ponad roku mam dolegliwości związane z bólem stóp, pięt oraz przodostopia, na obu stopach jednocześnie z tym, że stoę prawą mam bardziej "zajechaną" życiem (na niej widać mam większe obciążenia, chyba jest bardziej koślawa). Wydałam mnóstwo pieniędzy na wszelkiego rodzaju wkładki korekcyjne (w tym w ostatnim czasie na wykonywane indywidualnie, z badaniami stóp na podoskopie, komputerowo, na specjalnych matach pokazujących obciążenie stóp podczas chodzenia itp). Przetestowałam chyba już wszystko co jest możliwe i polecane na odciążanie stóp (u mnie głównie prawej bo z nią mam problem największy): podkładki, przekładki, stabilizatory, poduszki, seperatory, taśmy - oj wszystko co można było) + zabiegi u fizjoterapeuty z ćwiczeniami z nim + w domu, masaże i inne różne zabiegi. Ja na obcasach nigdy nie chodziłam ale chodziłam często (chyba całe swoje życie) w butach "w szpic" oraz na praktycznie zerowej podeszwie czyli typu baleriny czy podobne (a w wakacje klapki, najczęściej a la ortopedyczne bo zawsze w takich było mi wygodnie, czy sandałki sportowe), w zimie coś a la buty trekkingowe (i na jakieś wyjścia po górach trekkingowe). Sportowych adidasów chyba nie nosiłam wcale przez swoje całe życie za wyjątkiem kiedy szłam biegać, truchtać, na rower czy do ćwiczeń w domu ale zdarzało mi się nawet na wycieczki (oczywiście nie po górach :D) chodzić po wiele km w butach zupełnie nieodpowiednich czyli... w balerinach... a z natury mam drobne, słabe kości + ta moja wada płaskostopia od urodzenia, wszystko razem wzięte do kupy jak sądzę (+ ciąże, zmiany hormonów, choroby, wiek) spowodowało, że... płaskostopie poprzeczne (stopa płaska poprzecznie) zaczęło sprawiać mi ból, mam dolegliwości bólowe ogólnie całej podeszwy od dołu stóp (poduszki przodostopia, pięty, łączenie palców z łukiem poprzecznym w przodostopiach, bóle paców, przestrzenie między kośćmi w całym śródstopiu, a więc też ból od góry stopy przy czym bóle nie do wytrzymania są tak od połowy stopy, od jej środka po koniec palców). Bolą obie stopy przy czym ta prawa stopa tak bardzo, że na niej już chodzić praktycznie nie mogę. Boli też właśnie kość, ścięgna, miejsca związane z II palcem czy też między II a III palcem, może też III i IV. Od roku chodzę tylko w adidasach, szerokich, miękkich, z podeszwą z pianki, a w domu croksy wraz z wkładkami, które mam "na wymiar", niestety nic już nie pomaga, kości II i III palca "strzykają" jak chodzę, ból przy każdym stąpnięciu i nie ma znaczenia w jakich butach (a próbowałam już wiele, najlepszych, najbardziej polecanych, w każdych jest tak samo), w kładkach czy bez, na boso czy z butami, chodząc czy nawet stojąc (sam nacisk powoduje, że boli pod stopą, kości, pomiędzy kośćmi, tak właśnie pod podeszwą stopy kiedy naciskają kości II do IV, V kości). Od roku praktycznie z dosyć aktywnej osoby stałam się prawie niepełnosprawna bo chodzić nie mogę, tak bardzo boli każdy krok, każde stąpnięcie (głównie tą prawą stopą, z lewą myślę, że jeszcze "chwilę" byłabym wstanie "normalnie" chodzić, z wkładkami oczywiście). Chodzę czy też kuśtykam tą prawą stopą dotykając nią podłoża tylko piętą czy też częścią podeszwową stopy (bokiem stopę stawiam) jedynie z dziećmi jak muszę wyjść do szkół/ przedszkoli, a tak to całymi dniami siedzę z nogą uniesioną na krześle czy jakimś podnóżku albo leżąc, również trzymając stopę wyżej (inaczej nie mogę, boli każdy krok, każdy krok również powoduje, że stopy od strony podeszwowej stają się czerwone, pieką, bolą, parzą, no spektrum dolegliwości - niestety samych nieprzyjemnych). Jestem zdesperowana bo w ciągu roku wszystko się pogarsza i boję się, że przestanę chodzić całkowicie, a mam przecież tylko 40 lat, zawsze byłam aktywna, z co najmniej 20 lat chciałabym jeszcze poświęcić dzieciom, wyjazdom, spacerom, byciu z nimi, a nie leżeniu z nogą do góry (a wychodzi mi to już bokiem, na prawdę, mam dość...). Byłam oczywiście u kilku ortopedów i jak można się domyśleć pomocy nie otrzymałam. Aktualnie większość ortopedów nadal nie wiele wie o nerwiaku Mortona, metatarsalgii, o leczeniu (w tym operacyjnym) tych schorzeń, dolegliwości bólowych kiedy nic już nie pomaga, a już o leczeniu OPERACYJNYM płaskostopia POPRZECZNEGO (z rekonstrukcją przodostopia czyli co najmniej 3 kości palców i śródstopia) to już nie wspomnę nawet (choć nie tylko ortopedzi, mój lekarz ogólny stwierdził, że większość społeczeństwa ma płaskostopie i żyje, nikt nic nie operuje bo wystarczy pomasować... no ręce opadają..albo jak się słyszy, że no cóż, boli i boleć będzie jeszcze gorzej i trzeba nauczyć się z tym żyć, zmienić buty, mniej chodzić itd... - tak najlepiej w wieku 40 lat porzucić dzieci i usiąść przed trumną czekając na śmierć...Ręce opadają jak takie coś słyszy się od lekarzy i to nie tylko na NFZ, u większości byłam prywatnie. Wiem, że jest już kilka takich ośrodków w Polsce, w których operuje się płaskostopie i związane z nim dolegliwości, choroby jak nerwiak Mortona, metatarsalgię, palce młoteczkowate, rekonstruuje się wiele rzeczy. Powoli zaczyna się to rozwijać a ortopedzi uczą się jak operować wiele rzeczy w stopie (której się większość ortopedów boi jak ognia, w sumie nie dziwię się bo jest tam wiele rzeczy co zniszczyć można m.in. nerwy, żyły, naczynia i wiele innych rzeczy). Tak czy inaczej ja po ponad roku bycia prawie niepełnosprawną i lekceważenia przez ortopedów (ma boleć...) postanowiłam, że muszę coś z tym zrobić bo dalej tak nie da się żyć. Niestety wciąż w Polsce ten problem, operacje płaskostopia poprzecznego, metatarsalgia, nerwiak Mortona to taki temat tabu albo widmo, nie wiele można znaleźć informacji na ten temat od PACJENTÓW czyli osób, które mają takie dolegliwości, są osobami dorosłymi, żyją z tym bólem lub też są już PO OPERACJI/ OPERACJACH. Może więc zakładając ten temat, nawet po jakimś czasie ktoś taki się znajdzie? Będę wdzięczna każdemu (pełnoletnim, dorosłym) kto ma, miał takie dolegliwości czy miał, planuje operacje aby napisał tu lub skontaktował się ze mną (bursztyn3000@gmail.com) bo samej jest mi ciężko, a wiem, że takich ludzi jak ja jest sporo, którzy cierpią, nie mogą chodzić, każdy krok sprawia im ból jak i są osoby, które miały operacje i jakoś żyją. Byłoby wspaniale móc podzielić się ze sobą doświadczeniami, bólem, porozmawiać jak kto sobie z tym radzi. Mam nadzieję, że odezwą się takie osoby jak ja, z metatarsalgią, płaskostopiem poprzecznym z dolegliwościami oraz takie co już mają to wszystko za sobą czyli są po operacji,operacjach i też się podzielą z nami co, jak, gdzie.
×