Też przechodziłam operacje Whippa w grudniu 2025. Po badaniach okazało się, że mam nowotwór dwunastnicy, wycięto część trzustki, dwunastnicę, część żołądka i cześć jelita, na którym był naciek.Po operacji było ciężko, ale w szpitalu miałam bardzo dobrą opiekę. Pierwsze 2 miesiące to odwodnienie, osłabienie, spadek wagi, rygorystyczna dieta... Potem już było lepiej, spacery, ruch, to podstawa, by wzmocnić organizm. Ja zawsze byłam osobą energiczną, więc dążyłam do tego, by wrócić do stanu sprzed operacji. Tego jednak nie da się... W połowie lutego zaczęłam dostawać chemię uzupełniającą, jednak niestety nie dostaje jej jak zaplanował onkolog co tydzień, lecz co dwa, bo wyniki mam kiepskie, szpik nie nadąży się odbudowywać, hemoglobina niska . Jutro odbiorę pierwsze wyniki tomografu po operacji, wiadomo, boję się...Chcę się tutaj też odnieść do bólu, o którym piszą na forum - mnie niestety też czasami dopada, to jest ból w nadbrzuszu, trwa parę minut, ale jest trudny do wytrzymania, zapiera dech, ile można złapać oddechu, skręca żołądek (chyba !), nie ma na niego rady, nie pomaga nic.Boje się, by mnie nie złapał np na ulicy, bo co wtedy zrobię. Czuję, jak się zbliża, to taki charakterystyczny ból. Od operacji miałam go 5 razy... Pozdrawiam wszystkich i życze zdrowa 😊