Skocz do zawartości
eChirurgia.pl
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Aga z Łodzi

Rokowania po martwiczo-krwotocznym OZT

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Jacek
Dzień dobry ja wyszedłem ze szpitala już praktycznie po wszystkim leżałem 50 dni.W domu już nie miałem żadnych z tym problemów.Ale pamiętam początek rehabilitacji w szpitalu ze początki były strasznie ciężkie zanim zacząłem sam chodzić minęło chyba o koło 2 tyg.Najpierw sadzali mnie na łóżku żebym sobie posiedział,umył się sam w głowie się bardzo kręciło-a był to straszny problem dla mnie nie miałem w ogóle siły,następnie przy pomocy sióstr małymi kroczkami do łazienki.Później dali mi balkonik przy pomocy niego już samemu po sali zacząłem chodzić i już dalej poszło.(BARDZO MI POMOGŁY SIOSTRY Z ODDZIAŁU CHIRURGII ORAZ REHABILITACJI KTÓRE SIĘ MNĄ OPIEKOWAŁY)Trzeba cierpliwości,ale Pańska żona nie może leżeć cały czas w łóżku,trzeba ją wyciągać,żeby chodziła po mieszkaniu a później coraz dalej.Pamiętam że nogi strasznie mi się trzęsły jak wstawałem.A z tym jedzeniem to niestety tak jest tym bardziej że karmiony człowiek był poza jelitowo,kroplówki itd.Pamiętam że jogurt mały to jadłem na 3-4 razy,obiad szpitalny np.zupy to 4 łyżki bo nie byłem w stanie nic więcej zjeść,ale to minie.Dziś to mam takie napady jedzenia że bym zjadł za zonę i dziecko no,ale wiadomo nam nie wolno.Mniej a częściej dobrze się mówi ciężej to zrealizować.Trzeba cierpliwości i czasu i będzie wszystko dobrze.Jeżeli ktoś ma pytania do mnie na temat tej choroby,to chętnie odp.podam może swojego e-maila:fructis_jacek@poczta.onet.pl W poprzednim poście pisałem że wybieram się na CT.Byłem mam wyniki no niestety mam dwa torbiele jeden w trzustce o koło 9,5x3,5x6 cm,a drugi w głowie trzustki 1,9 cm,a po`za`tym jest ok.Lekarz który robił opis CT porównywał wyniki poprzednie i powiedział że widać niestety spustoszenie po chorobie,przeczytał mój wypis ze szpitala i powiedział ze i tak na to co przeszedłem to jest b.dobrze-wie Pan ze nie powinno Pana tu dziś być dostał Pan drugą szansę życia.W poniedziałek idę na konsultacje chirurgiczną jak się za te moje torbiele zabiorą czy na kłuciem czy będą musieli otwierać brzuszek.Jak będzie po wszystkim na pewno napiszę.Jacek Białek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość anetta
do Marii.Droga Mario, mój mąz także był leczony metodą otwartego brzucha, sytuacja była bardzo cięzka ale udało się.Owszem nieobyło się bez komplikacji. To były dla naszej rodziny bardzo ciężkie dni gdyż lekarze niedawali dużej szansy na przeżycie. Pamiętaj Mario, że trzeba być .dobrej myśli. JEŻELI BĘDZIESZ CHCIAŁA ZE MNĄ POROZMAWIAĆ TO NAPISZ PODAM CI SWÓJ NR TELEFONU. To co tu pisze to jest tylko namiastka z tego co przeżyliśmy z całą rodziną. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Dariusz
Dziekuję za odpowiedź Panie Jacku, teraz z zoną jest już troszkę lepiej nie je dużo ale więcej niż poprzednio martwi nas tylko pewne zgrubienie wyczuwalne pod skórą pod raną po drenie,taka jakby gula,nie jest to barzdzo bolące ale też dla żony nieprzyjemne,żona nie gorączkuje.Pojadę dziś do lekarza i się skonsultuję gdyż kontrola i przeswietlenie dopiero za tydzień I oczywiście życzę szybkiego powrotu do pełnego zdrowia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jacek
Witam jestem po konsultacji z chirurgiem oraz lekarzami po badaniach i na razie zostawiają moje torbiele w spokoju do końca czerwca.Kolejne badanie CT właśnie w czerwcu.Zostawiają tylko dla tego że nie mam żadnych dolegliwości trzustkowych.Czuje się bardzo dobrze oczywiście dietka cały czas.Życzę wszystkim szybkiego powrotu do zdrowia.Jeżeli ktoś by miał do mnie pytania to proszę pytać chętnie odp.na e-mail lub tu często zaglądam.Jacek B

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Maria
Mój mąż na ozt zachorował w styczniu tego roku. Leżał w szpitalu 4 miesiace, schudl 30kg. Przeszedł 2 operacje. Obecnie wrócił do szpitala, poniewaz powstała przetoka trzustkowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Viola
Mój mąż leży już od trzech miesięcy na ostre martwiczo krwotoczne zapalenie trzustki. Miał 4 operacje od miesiaca leży w śpiączce farmakologicznej. Lekrze nie dają nadzieii.Od dzisiaj dostał morfine.Czy to już koniec z nim. Ja ciągle mam nadzieje i bardzo się boje.Viola

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jacek B.
Trzeba wierzyć.Lekarze tez nie dawali żadnych szans mnie nawet po wybudzeniu mówili mojej rodzinie,że stan nadal jest kiepski i zagrażający życiu.Mnie się udało jakoś wyjść z tej strasznie ciężkiej choroby.Dziś już jestem j rok po ostrym krwotocznym zapaleniu trzustki.Miałem teraz już kolejne badanie EUS teraz na pełnym uśpieniu torbiele małe znikły,duży który był zmniejszył się znacząco.Cały czas niestety jestem cukrzykiem przyjmuje insulinę trzymam dietę zero tłustych oraz ostrych potraw,zero alkoholu i podstawa nie przejadać się bo zaraz są lekkie kłucia w lewym boku.Stale pod kontrolą lekarzy w Łodzi przyjmuje KREON 25 tys.Życzę aby Pani mąż wyszedł z tego,trzeba wierzyć do końca.Sytuacja w tej ciężkiej chorobie może zmienić się z dnia na dzień na lepszą tak było w moim przypadku.Jacek Białek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Izabela
Mój mąż chorował na krwotoczne zapalenie trzustki 7 lat temu. Na ojomie lezał 4 tygodnie, nastepnie 2,5 miesiaca na chirurgii i wyszedł z tego. Choroba była spowodowana nadużywaniem alkocholu. Przez okres 2 lat nie pił alkocholu i przestrzegał diety,Po tym okresie a minęło już 5 lat pije alkochol jak szewc nie przestrzega diety , insulinę bieże 4 razy dziennie i żyje,Proszę napiszcie jak długo to jeszcze może potrwać bo ja juz mam tego dość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jacek B.
Dzień dobry myślę że nikt Pani nie da odpowiedzi na zadane pytanie,ale jeżeli mąż się nie powstrzyma to atak trzustki nawróci.Myślę że bóle na pewno ma.Szkoda faceta jego zdrowia i Pani.Pozdrawiam J.B

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Viola
Dziękuje Panie Jacku za odpowiedzieć. Dzisiaj lekarze mówili, że zmierza ku gorszemu. Coraz wiecej morfiny , nie potrafi bez respiratora oddychać, ma bardzo niskie ciśnienie.Ochodzę od zmysłów. Bardzo schudł, mnóstwo odleżyn. Jestem skrajnie wykończona , bo patrzę i nie mogę pomóc.Viola

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Anetta
Violu twój mąż musi kategorycznie przestać pić alkohol, trzustka tego nie lubi.Jeżeli chce żyć musi przestrzegać diety. Ja razem z mężem dbamy o dietę i jak narazie jest wszystko dobrze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Viola
Niestety mąż dwa tygodnie temu zmarł. Teraz wiem, ze trzustka to ciężka choroba i mało kto z niej wychodzi. Pozdrawiam wszystkich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość EWA
Mój mąż zmarł siedem miesięcy temu na ostre martwiczo krwotoczne zapalenie trzustki,to straszna choroba,nigdy wcześniej nie chorowal... nie pił alkoholu jeden atak i po dwóch tygodniach pobytu w szpitalu odszedł.Miał 44 lata.Gratuluje P.Jackowi ,że udało mu się wyjśc z tej smiertelnej choroby,mojemu mężowi nie było to dane.Po dzień dzisiejszy nie mogę dojść do siebie,tak bardzo mi go brakuje.....!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Katarzyna
Witam serdecznie! Mój brat leży w szpitalu na OIOM-ie ,ma ostre martwiczo krwotoczne zapalenie trzustki,niewydolnośc oddechowo krążeniową,tydzień temu miał trzecią operacje tym razem ratującą życie ...po przebytej dzień wcześniej dostał krwotok wewnętrzny.Jest splątany,nawet jak wybudzają go ze śpiączki nie zawsze wie kto u niego jest,gdzie on jest....to bardzo utrudnia leczenie wyrywa wszystkie kroplówki ,sączki dreny,rurkę z respiratora.... Lekarze nie dają zbyt wielkich nadzieii....już sił z tej bezradności brak...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jacek B.
Witam Pani Kasiu przechodziłem to samo.Powinni Pani brata powiązać do łóżka,ja też byłem przywiązywany bandażem ręce i nogi.Miałem ten sam odruch wyrywania sobie wszystkiego chociaż tego nie pamiętam.Powiem więcej w takiej śpiączce człowiek śni i wydaję mu się że jest w realnym świecie,słyszy wszystko co się wokół niego się dzieje,jak mnie związywali to czułem to i wydawało mi się że chcą mi krzywdę zrobić,niekiedy słyszałem rozmowy,ale to wszystko miało inny przebieg w mojej głowie(strasznie ciężkie sny itp.dużo by pisać... ) niż było to w rzeczywistości.Przez to podejrzewam że Pani brat tak reaguję.Lekarze nikomu nie dają żadnych szans w tej chorobie.Moja rodzina przechodziła to samo,nawet już po wybudzeniu kiedy byłem już w jako takim kontakcie z rzeczywistością lekarze powtarzali mojej żonie ze do puki nie stanę na własne nogi to jest zagrożenie życia.Trzeba cały czas wierzyć że wyzdrowieje.Ja jestem tego przykładem.Oczywiście spustoszenie w organizmie po tej chorobie jest duże.Ale cóż jest ważniejsze od Życia-Nic,ze skutkami tej choroby da się żyć pisałem wszytko we wcześniejszych postach.Życzę bratu aby wyszedł z tego i Pani oraz rodzinie wiary i siły. Jeżeli ktoś z Państwa ma do mnie pytania to zapraszam często tu zaglądam. Jeszcze raz życzę wszystkim powodzenia J.B

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Katarzyna
Dziękuję Panie Jacku za słowa,które w pewnym sensie przyniosły ulgę.....tak niewiele wiem o tej chorobie że każde nowe powikłanie czy jakiś symptom przeraża i budzi lęk nie do opisania. Dzisiaj znów ,,bez zmian,,jak mówią lekarze.W brzuchu się nie goi nic,wczoraj wieczorem jak byłam wieczorem u niego znów go zaintubowali,dziś rano ciśnienie 83 na 43....katastrofa ,jakiś krwotok z ust,nie otwiera oczu nie patrzy nie ma z nim kontaktu....tylko rękę ściska jakby bał się czegoś... To już drugi miesiąc leczenia i żadnej poprawy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Katarzyna
Witam serdecznie. Wczoraj o piątej rano zmarł mój brat... Pozdrawiam i życzę wszystkim powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Małgorzata
Moja ukochana mama zmarła na martwiczo krwotoczne zapalenie trzustki po dwóch miesiącach nieziemskich męczarni po 10 operacjach , niewydolności wielonarządowej ,miała powikłania po respiratorze lekarze wykonali tracheotomię , brzuch się nie goił Mama zmarła w wyniku zapalenia otrzewnej które spowodowało zapalenie wsierdzia..... 24 września minie rok -moje cierpienie po jej stracie nie maleje . To straszna choroba zabija tak okrutnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość maria
witam wszystkich moja mama zmarła na ozt krwotoczo-martwicze 3 lata temu, po 5 miesiacach męczarni, po kilku operacjach, wiekszość czasu była w śpiączce, kilka razy powracała z chirurgii na oiom, w sumie strasznie cierpiała, najpierw niewydolność nerek, potem sepsa, kilka tracheotomii, ponieważ respirator spowodował spustoszenia, brzuch cały czas się nie goił, gdy już było lepiej, nerki zaczęły pracować, sepsa przeszła to zaczęły się powikłania oddechowe, zwężenie tchawicy nie pozwalało jej normalnie oddychać, aż w końcu śmierć kliniczna, udało się ją odratować, ale nie odzyskała przytomności, ponownie oiom, tym razem było jeszcze ciężej, doszła odma, neurolog stwierdził śmierć mózgu, ale organizm jeszcze walczył prawie miesiąc, aż po 5 miesiącach się skończyły jej cierpienia i zmarła. Ogrom bólu i cierpienia, okropne odleżyny, meczarnie i wszystko na nic. A jakby tego było mało, teraz na ozt od 3 tygodni jest w szpitalu mamy brat cioteczny... juz nawet nie mam siły myśleć co będzie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość kaska
witam co to znaczy że od kilku dni nie można wybudzić ze śpiączki farmakologicznej chorego z ozt?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość EWA
Mam pytanie do Pana Jacka!Mój mąz zmarl na ozt martwiczo-krwotoczne,przed śmiercia był w śpiączce farmakologicznej.Proszę mi napisac czy będąc w takiej śpiączce wiedział że byliśmy z nim przez caly ten czas,czy nas słyszal,czy czuł ze trzymam go za rękę.Pan był w takim samym stanie to na pewno udzieli mi Pan jakiejś odpowiedzi.Tak bardzo chcialabym miec pewnośc*że wiedzial że do końca przy nim byłyśmy z córką i że nie cierpiał......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jacek B.
Dzień dobry Pani Ewo po pierwsze jest mi bardzo przykro że Pani mężowi się nie udało wyjść z tego,niestety jest to ciężka choroba i nie każdy ma takie szczęście jak ja za co jestem wdzięczny Panu Bogu oraz lekarzom i pielęgniarką ze szpitala w Kołobrzegu za opiekę,takiej opieki życzę wszystkim chorym.Powiem tak czuję się bliskość osoby która siedzi obok,po wybudzeniu jak rozmawialiśmy wspólnie ze znajomymi i rodziną którzy siedzieli koło mnie to faktycznie wszystko się zgadzało.Na przykład rozmawiali z lekarzami przy moim łóżku na OIOM-e o tym,aby mnie przewieź do Łodzi w jakiś sposób karetką czy helikopterem,ale lekarze nie wyrażali zgody ze względu na bardzo ciężki stan i za dużą odległość z Kołobrzegu do Łodzi.A ja to wiedziałem i powiem więcej miałem wrażenie ze ich widzę niekiedy w nie których sytuacjach koło mnie,ale z góry jakoś tak dziwnie nad nimi.Po wybudzeniu spytałem ojca co z tym przetransportowaniem mnie helikopterem do Łodzi i w tym momencie szok i pytanie kto mi o tym powiedział ?A ja że mi się to śniło że próbowaliście,ale nie można było.Wiedziałem kiedy przychodzą to się czuję co robili,codziennie byłem smarowany rożnymi maściami,myty,przekładany,podnoszony przez pielęgniarki i to czułem.Wiem jedno że jak człowiek jest w śpiączce to wie,że coś się dzieje,ale jest w innej rzeczywistości,ma sny czasem te fajne a czasem koszmary.Byłem przywiązywany tylko dla tego że chciałem sobie wszystko po wyrywać,bo miałem sny gdzie mi krzywdę robią,a lekarze i pielęgniarki chciały dobrze,a ja tylko chciałem do rodziny do domu,bo miałem dość było mi strasznie nie wygodnie z tymi rurami w buzi itp.Dużo by tu pisać jak człowiekowi w śpiączce wyobraźnia pracuję.Więc uważam że na pewno Pani mąż wiedział że jest Pani blisko niego z córką do końca czuł to na pewno tyle mogę powiedzieć, a czy cierpiał to zależy jakie miał wizję w swoim śnie tak jak pisałem wcześniej są te lepsze,ale są i te gorsze .Gorąco pozdrawiam i życzę siły jeżeli jakoś byłem wstanie Pani przybliżyć jak to jest w śpiączce to się bardzo cieszę.Jeśli tylko to pomoże Pani i uspokoi to jestem bardzo zadowolony że mogłem chociaż tyle pomóc.Jeszcze raz wszystkich czytających gorąco pozdrawiam.Jacek B.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość EWA
Dziękuję Panie Jacku za odpowiedż na moje pytanie.Oczywiscie,że pan mi pomógl i uspokoił mnie w pewnym sensie.lekarze mi również mówili,że mąz na pewno wie co się koło niego dzieje,jednak chciałam uslyszeć to od osoby,która przeszła to samo.Gratuluję Panu że wyszedłPan z tej cięzkiej choroby,pomimo ze mój mąz miał również bardzo dobrą opiekę w szpitalu na OIOM-ie,to jemu się nie udało.Do konca wierzyłysmy,że wyjdzie z tego,jednak nerki pomimo dializ nie chciały podjąc pracy,a to jeszcze bardziej osłabiało organizm.Mój mąz miał 44 lata i tez miał na imię Jacek.Bardzo prosze jeśli znajdzie Pan chwilę czasu o pisanie o swoich przejściach w trakcie choroby i po wyzdrowieniu,jak się Pan teraz czuje,czy sa jakies powikłania po chorobie?Jeszcze raz dziękuje i pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jacek B.
Dzień dobry cieszę się że mogłem chociaż trochę pomóc Państwu.Nie chcę powielać swoich wpisów jak wszystko przechodziłem w trakcie pobytu w szpitalu oraz po jest napisane wcześniej w postach.Wszytko co jest podpisane moim imieniem i nazwiskiem to Jacek Białek.Na dzień dzisiejszy jest bardzo dobrze gdyby nie cukrzyca i niestety co za tym idzie podawanie sobie insuliny 4x-5x dziennie nie wiedział bym że przechodziłem Ostre martwicze zapalenie trzustki ponad rok temu.Wiadomo trzeba sobie przyswoić do głowy że nawyki żywieniowe trzeba zmienić,czyli dieta ale nie jakaś drastyczna inne przygotowanie posiłków.Zero alkoholu nawet nie wolno łyka szampana ani na pewno piwa itp.drinków.Teraz mam kolejne USG pod koniec września zobaczymy nie odczuwam żadnych dolegliwości,pracuję i żyję dalej.Teraz okazuje się najgorsza cukrzyca tu trzeba się pilnować,a z tym jest problem :(.Myślę że odp.na Pani pytania jeżeli są jakieś bardziej konkretne pytania to zapraszam. jeszcze raz pozdrawiam i życzę wszystkim zdrówka pa pa .J.B

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość anetta
Mój mąż jest ponad rok po martwiczo krwotocznym zapaleniu trzustki. wyniki badań ma jak narazie bardzo dobre. Ale dieta musi być konieczna. Podobnie jak pan Jacek mój mąż ma cukrzycę ale to nie jest jeszcze najgorsze. Pozdrawiam Anetta

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×