Skocz do zawartości
eChirurgia.pl
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Marcin

Cała prawda o tym jak jest po usunięciu pęcherzyka żółciowego

Rekomendowane odpowiedzi

Poniewaz nie spie kolejna noc uzupelnie Info, OP miala miejsce na wiosne tego roku metoda laparoskopie,  lekarze do ktorych poszedlem lub zostalem skierowany twierdza ze wyniki mam super i juz znaczy zdrowy jestem , radosci Ty moja tylko dlaczego albo po co boli.  Nie chce te droga nikogo odwodzic od poddania sie OP jedynie opisuje moje osobiste zalosne doswiadczenia w temacje.

Edytowane przez Coda
Blad

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, jestem 2 lata po wycięciu pęcherzyka. Mam problemy od poczatku. USG,badania krwi nic nie pokazują jedynie gastroskopia pokazała lekkie zapalenie dwunastnicy. Mam okresy kiedy mnie nie boli ale jak złapie to potrafi trzymać długo, ucisk i lekki ból w prawym boku obok żeber w strone dołka, przelewanie w jelitach,zasysanie, bóle głodowe, dostałam ursofalk okazało się że nie mogę go brać bo mam po nim żółte biegunki, po lekach na kwas żoładkowy wcale nie jest lepiej, biorę no-spe,piję rumianek,mięte,zioła na trawienie i Kreon czasem po obiedzie, jestem na diecie ale czasem jak mam lepszy okres to sobię pozwole na coś smaczniejszego czasem mi się uda to strawić a czasem nie 😞 myslałam że po OP bedzie lepiej, zwlekałam z operacją i na stół trafiłam z zablokowanym kamieniem w przewodzie i żółtaczką, cały pęcherzyk był wypełniony małymi kamieniami, miało być laparoskopowo a skonczyło się klasycznie 😞 są chwile że mam dość 😞 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Coda

Czesc strasznie top nie mile, przez dwa lata lekarz w polsce leczyl mnie na wrzody,. Masakra leki i nadzieja ze bedzie lepiej. Dopiero po badaniach specjalistycznych wyszlo ze to woreczek. Nadzieja znowu i teraz Katastrophe, juz nie spie kolejna noc glupie mysli w glowie, 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Coda

Tak seriös to JUZ nie wiem gdzie pomocy szukac, zmiany lekarzy kolejne szpitale badania.

Zona nie wie Co sie ze mna dzieje a ja wczoraj wypilem pol litra Wodka i przez kilka godz nie czulem nic ale teraz bedzie jazda bol wraca a ja musze do pracy.   Nie wiem tak seriös Co dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Magda
W dniu 23.11.2012 o 15:49, Gość Ania napisał:

Hej. Miałam usunięty pęcherzyk żółciowy rok temu. Po 4 miesiącach zaczęłam bardzo źle się czuć, bóle rozpierające w klatce piersiowej, dziwny posmak w ustach, przelewanie w żołądku. Miałam w marcu wykonaną gastroskopię okazało się, że mam zarzucanie żółci z dwunastnicy do żołądka , zapalenie żołądka i przełyku z nadżerką oraz przepuklinę rozworu przełykowego przepony. To, co teraz przechodzę, to jest koszmar. Mam codziennie palący ból w żołądku, mdłości, tłusty, ostry posmak w ustach. Piecze mnie przełyk, język, dziąsła, wargi, a nawet jama nosowa. Od marca zażywam ciągle PPI, Ursofalk 500mg, Zirid 3Xdz, Sucralfate 4Xdz. I nic nie pomaga, jest coraz gorzej. Codziennie z bólu płacze i nic nie można zrobić. Mam dopiero 33 lata, marzę o posiadaniu dziecka, moje wszystkie plany legły w gruzach z chwilą wycięcia pęcherzyka. Z zawodu jestem fizjoterapeutą i musiałam zawiesić działalność, bo nie jestem w stanie pracować. Co za lekarz pisze takie bzdury, że przewód żółciowy wspólny przejmuje rolę usuniętego pęcherzyka, a niby jakim cudem? Ductus choledochus może się nieznacznie tylko poszerzyć, jego zadaniem nie jest magazynowanie żółci. Wątroba dobowo wytwarza ok. 1l żółci, prawie jej połowa była magazynowana i zagęszczana w pęcherzyku. A teraz gdy został on usunięty, trafia ona bezpośrednio do dwunastnicy. Jest jej tak dużo, że jelito nie jest w stanie jej szybko przemieścić w dalsze odcinki ukł. pokarmowego i dochodzi do jej wstecznego zarzucania do żołądka. Zwracam się do osób, które mają poddać się operacji usunięcia pęcherzyka żółciowego, zastanówcie się, czy jest taka konieczność. Jeśli nie występują u Was często dolegliwości bólowe, w USG, TK, czy MRI nie stwierdza się pogrubienia ścianek pęcherzyka, wyniki morfologii nie świadczą o cechach zastoju żółci (próby wątrobowe: alat, aspat, ggtp, bilirubina, fofataza zasadowa oraz crp jest ok), to na waszym miejscu nie poddawałabym się zabiegowi. Warto zastosować dietę oraz zażywać kwas ursodeoksycholowy (np. Ursocam, Ursofalk itp) na rozpuszczenie złogów. A jeśli ktoś z lekarzy straszy Was, że jak nie usuniecie pęcherzyka, to czeka Was ostre zapalenie trzustki, rozwój raka itp. To wiedzcie, że po operacji nadal jest takie ryzyko . Ale nie tylko grozi zapalenie trzustki, ale też żołądka i przełyku, gardła oraz jamy ustnej, a dalsze konsekwencje to rozwój nowotworu tych odcinków przewodu pokarmowego. Nie wspomnę o potwornych cierpieniach przez lata, bólach i wydanych ogromnych sum pieniędzy na leki o działaniu tylko objawowym. Żałuję, że poddałam się operacji, jestem skazana na przewlekłe cierpienie i świadomość, że to skróci moje życie.

Bardzo się cieszę, że trafiłam na apel Ani, bo za półtorej tygodnia sama miałam iść pod nóż. Dzięki niemu skonsultowałam swój przypadek z doktorem gastroenterologii, a nie jak do tej pory z chirurgami oraz lekarzami gastroenterologami. Obecne wytyczne Europejskiej Organizacji Zdrowia mówia, że sam kamyk w woreczku (nie dający bardzo silnych dolegliwości bólowych) nie jest wskazaniem do operacji usunięcia pęcherzyka. Co więcej, usunięcie pęcherzyka często nie znaczy, że dolegliwości bólowe w prawym podżebrzu miną - potwierdzone badaniami na wielu przypadkach. Należy taki kamyk "hodować", aby sobie rósł i powoli upośledzał pracę woreczka, ponieważ dzięki temu organizm stopniowo "uczy się", jak bez niego funkcjonować. Taki woreczek po kilku, kilkunatsu latach można wtedy spokojnie usunąć i nie ma biegunek, zarzucania żółci i tym podobnych historii, które niestety mają miejsce, gdy woreczek usunie się zbyt wcześnie. Mój przypadek to kamica woreczka (nie przewodowa), kamyk 11mm, czyli dość duży, więc nie grozi mi zatkanie przewodów żółciowych i możliwe powikłania ze strony wątroby lub trzustki, dlatego zdecydowałam o odwołaniu operacji. Decyzja o usunięciu woreczka nie powinna być podejmowana pochopnie, bo tak nam doradził chirurg. Sama byłam świadkiem, jak moja babcia cierpiała własnie na zawracanie żółci i nikomu tego nie życzę. Polecam skonsultować swój przypadek z dobrym gastroenterologiem. Aniu, dziękuję, za przestrogę i życzę zdrowia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość olo281

Do Magda

A co jeśli kamień (bądź złóg)  zablokuje się w szyi pęcherzyka? Wtedy rośnie w nim ciśnienie i może to doprowadzić do przesiąków przez ścianki do otrzewnej a w najgorszym przypadku do pęknięcia pęcherzyka.Bez natychmiastowej pomocy chirurga zgon gwarantowany. Nikt nie ma USG w oczach i nie wie, gdzie w danym momencie znajduje się kamień. Owszem....jeżeli kamica przebiega bezobjawowo - nie ma sensu pozbywać się tak bardzo naszemu organizmowi potrzebnego narządu. Jednak jeśli zaczynają się kolki to nie ma co zwlekać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 12.10.2018 o 11:36, Gość olo281 napisał:

Do Magda

A co jeśli kamień (bądź złóg)  zablokuje się w szyi pęcherzyka? Wtedy rośnie w nim ciśnienie i może to doprowadzić do przesiąków przez ścianki do otrzewnej a w najgorszym przypadku do pęknięcia pęcherzyka.Bez natychmiastowej pomocy chirurga zgon gwarantowany. Nikt nie ma USG w oczach i nie wie, gdzie w danym momencie znajduje się kamień. Owszem....jeżeli kamica przebiega bezobjawowo - nie ma sensu pozbywać się tak bardzo naszemu organizmowi potrzebnego narządu. Jednak jeśli zaczynają się kolki to nie ma co zwlekać.

Dokładnie, ja zwlekałam bo bałam się operacji i na stół trafiłam żółta i z przewlekłym zapaleniem pęcherzyka,  kamien zablokował mi przewód żółciowy, miało być laparoskopowo skonczyło się klasycznie 😞

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Karolinakarolina

Ja miałam usunięty pęcherzyk 19 grudnia. Od 3 dni cierpię na pulsujace pieczenie w żołądku. 23 grudnia złapał mnie taki ból, że musiałam wziąć nospe.  W takim momencie mam ochotę wymiotować ale nie mogę:( mam dopiero 23 lata i się załatwiam czy to mi przejdzie:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Midu

Witam. Z racji tego, że sam korzystałem z tego wątku gdy podejmowałem decyzję o zabiegu czuje się zobowiązany opisać moją historię , może komuś pomoże podjąć decyzję. Mam 42 lata i 4 miesiące temu miałem zabieg usunięcia pęcherzyka żółciowego. O tym, że mam kamienie dowiedziałem się zupełnie przypadkowo przy USG jesienią 2013. Siłą rozpędu zapisałem się na zbieg, który był planowany na luty 2014. Nie miałem żadnych objawów, czasem coś mnie zakuło jak zjadłem dużo tłustego . Im bliżej zabiegu tym bardziej się bałem , tym bardziej, że nie miałem objawów i na około miesiąc przed zrezygnowałem. Co pół roku sprawdzałem stan pęcherzyka w badaniu USG , cały czas były widoczne dwa złogi , ale nic nie wskazywało na stan zapalny. Generalnie objawy były znikome, czasem były 2-3 tygodnie, że coś tam czułem ale nigdy nie brałem żadnej tabletki. Były okresy , że zapominałem o sprawie. Od 2017 zacząłem mieć coraz większe wzdęcia , gazy , ataku koli nie miałem nigdy , czasem pobolewał brzuch. Zacząłem coraz bardziej zwracać uwagę co jem, cały czas miałem wrażenie, że pęcherzyk coraz słabiej działa. Początkiem 2018 roku miałem  jedyny atak , siedziałem w wanie z gorącą wodą bo tylko to pomagało, po około 6 godzinach przeszło. Od tamtej pory coraz więcej rzeczy mi szkodziło , w sensie olbrzymie gazy , dyskomfort, coraz więcej rzeczy eliminowałem z jadłospisu. Męczył mnie psychicznie też fakt posiadania kamieni i świadomość , że będę musiał iść na operacje.W kwietniu 2018 poszedłem na USG , dowiedziałem się że pęcherzyk wygląda źle , ścianki są pogrubione , Pani doktor stwierdziła też, że pęcherzyk jest już na tyle upośledzony, że nie spełnia swojej funkcji , a może mi narobić kłopotów. Zdecydowałem się na zabieg  w Krakowskim Szpitalu Ojców Bonifratrów. Szpital wybrałem świadomie i starannie, wiedziałem , że specjalizują się w takich zabiegach i mają świetnych lekarzy.Termin miałem na początek września . Przechodziłem wszystkie procedury, ok 2 tygodnie przed wpadłem w panikę, szukałem pretekstu aby się wycofać. Jeszcze dzień przed nie byłem pewien czy nie ucieknę. Chciałem mieć to za sobą i to było silniejsze od strachu. Bałem się jednak strasznie , uspokoiłem się trochę po przyjęciu o godzinie 6 . Ok 11-tej miałem  zabieg  laparoskopowo, pamiętam tylko jak na sali przedoperacyjnej pielęgniarka wbijając mi wenflon mówiła , że to jedyny ból jaki będę czuł w ich szpitalu. Po wybudzeniu oczywiście dusiła mnie rurka , ale szybko ją usunięto. Dostawałem kroplówki, czułem się świetnie. Na kolacje dostałem kromkę z masłem. Następnego dania usunięcie drenu i wypis ok 11. Dostałem na drogę pudełeczko z panadolem i L4 na 3 tygodnie. No i jak wróciłem do domu trochę było słabo pierwszego dnia, panadol w tabletce to jednak nie to co leki w kroplówkach. Po dwóch dniach od zabiegu nie brałem już żadnych leków. Przez tydzień jadłem regularnie 5 razy dziennie w małych ilościach, jednak szczególnie rano męczyły mnie biegunki, trochę mnie to przerażało , byłem też słaby. Po około tygodni zaczęło się normować. Jadłem z zegarkiem w ręku w ścisłych porach , dzień zaczynałem od owsianki z łyżeczką miodu , później jakąś kanapkę z serem lub dżemem lub szynką.Po ok 2 tygodniach wypiłem pierwsze piwko , dziwnie było ale poszło:). Jadłem coraz więcej i ograniczeń było coraz mniej , nic mi się nie działo czułem się świetnie. Potem powrót do pracy , jedzenie z cateringu organizm znowu potrzebował 2-3 dnia aby wskoczyć na wyższe obroty. Generalnie z perspektywy czasu uważam, że podjąłem bardzo dobrą decyzję. Sam zabieg przeprowadzony perfekcyjnie przez świetnych specjalistów w Szpitalu Ojców Bonifratrów w Krakowie. Po 4 miesiącach jem wszystko , smażone też, alkohol też  . Każdy dzień rozpoczynam jednak od owsianki z łyżką miodu i jem jednak mniejsze porcje niż wcześniej tak się przyzwyczaiłem i jest OK.Na konie dodam tylko, że pęcherzyk w badaniu histapologicznym wskazywał stan zapalny, utwierdziło mnie to w przekonaniu, że postąpiłem słusznie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agnieszka

Witam pisałam tu  7 października 2015 roku. Pęcherzyk miałam usuwany w styczniu 2013 roku. agnieszka.aga.ka@wp.pl

Dwa tygodnie temu poszłam wykonać prywatnie badanie USG i do lekarza gastrologa, bo miałam już dość. Od czasu do czasu lądowałam na SOR potem u lekarza. Występowały u mnie silne bóle z lewej strony górnej części brzucha i straszne rozwolnienia. 

Ciągle słyszałam, że organizm musi się przyzwyczaić i takie tam. 

Wynik otrzymałam taki, że w trzustce i nerce jest zmiana, a przewody żółciowe powiększone. W zeszłym tygodniu wylądowałam ponownie w nocy w przychodni z tymi samymi bólami. Dostałam zastrzyki. Niestety nie pomogły. Ból wrócił po godzinie od podania zastrzyków. Ponownie poszłam do przychodni. Dostałam skierowanie do szpitala. W szpitalu zostałam położona w sali obserwacyjnej. Zrobiono mi badania z krwi, zostałam zbadana przez dwóch lekarzy. Otrzymałam kroplówkę z lekami. Diagnoza ostre zapalenie trzustki. Zostałam odesłana do domu ze skierowaniem do szpitala na badanie i mam się zgłosić w połowie marca. Oczywiście jak będzie się coś działo, ból się nasili, albo dostanę żółtaczki mam od razu zgłosić się na SOR. 

Leżę w domu, boli,  nic prawie jeść nie mogę i tak sobie czekam na to badanie.

Żałuję, że wcześniej nie poszłam na badanie USG i tego, że słuchałam lekarzy, którzy przepisywali leki na zgagę, niestrawność i inne zamiast wysłać na jakiekolwiek badania.

Dlatego jeśli czujecie, że coś jest nie tak, to nie czekajcie, działajcie!!!! Jeśli lekarz nie chce wam dać skierowania na badania, to idźcie prywatnie do lekarza gastrologa albo na badanie USG!!!!!!! Proszę Was, żebyście za długo nie czekali, bo potem ból jest nie do zniesienia i stres ogromny!!!

Pozdrawiam wszystkich cieplutko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Marynia

Cześć. Ja też mam problem z woreczkiem żółciowym i zastanawiam się czy powinnam go usuwać. Każdy lekarz, u którego byłam raczej mi to sugeruje. Mam 29 lat i jestem z Warszawy. 3 lata temu wylądowałam w nocy w szpitalu na ostrym dyżurze- okropny ból pod żebrami z prawej strony, w skali 0-10 na 15. Ten ból miewałam już wcześniej, ale bagatelizowałam go, ponieważ po zarwanej nocy w końcu się poprawiało. Wracając do ostrego dyżuru - lekarz zrobił mi wtedy usg i stwierdził jednoznacznie powiększony pęcherzyk żółciowy do granic możliwości, cienkościenny, a w środku złóg. Podał mi jakiś zastrzyk i przeszło, jak ręką odjął. Ale dał mi skierowanie do chirurga na konsultacje. Chirurg stwierdził, że nie ma się co zastanawiać tylko usuwamy i już. Zgodziłam się. Zrobili mi pełne badania krwi, tu wszystko w normie. Za jakiś miesiąc zadzwonili ze szpitala, że mam już wpadać na zabieg. A mnie akurat nie bolało :) czułam się super. Poszłam kontrolnie do innego lekarza na usg i okazało się, że nie mam żadnych złogów, pęcherzyk wygląda normalnie, trzustka i wątroba też. Więc odwołałam całe to zamieszanie, ale problem nie zniknął. Po zjedzeniu czegoś ciężkiego, smażonego albo zwyczajnie tłustego mam bóle nie do zniesienia, które przechodzą po zarwanej nocy, ale następnego dnia to miejsce jest całe obolałe. Nie mogę jeść w ogóle jajek, makarony tylko bezglutenowe. Małe ilości pieczywa. Z fastfoodów tylko chińskie, ale też raczej bez sosów. Strasznie mnie to dezorientuje, ponieważ niby wszystko jest w porządku, ale jednak nie, o czym świadczą te często nawracające bóle. W usg nic nie widać, krew w porządku, ogólnie czuję się dobrze. 

CO JA MAM ROBIĆ? Podpowiedzcie mi dobrzy ludzie, bo nie wierzę lekarzom.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agnieszka

Marynia ja bym poszła jeszcze raz na badanie USG, potem na TK albo na RM i wtedy podjęła decyzję. A obowiązkowo dieta, dieta i jeszcze raz dieta. 

Jestem już 6 lat po usunięciu pęcherzyka żółciowego i teraz będę tak długo chodziła do lekarzy, aż w końcu znajdą przyczynę moich dziwnych ataków, bo mam już dość. Czasami żałuję, że usunęłam pęcherzyk, ale z drugiej strony miałam w nim nadżerki i w każdej chwili mógł pęknąć więc dobrze zrobiłam poddając się zabiegowi.

Ja właśnie wyszłam ze szpitala i z trzustką jest w miarę dobrze, nie mam kamieni w przewodach żółciowych, a lekarz powiedział, że to mogą być jelita i jeszcze czeka mnie gastroskopia, kolonoskopia i sprawdzenie czy nie mam bakterii halicobacter pylori. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Paweł

Do Marynia.Tak jak radzi Agnieszka-przeskanuj dokładnie pęcherzyk i przewody żółciowe-na USG idź prywatnie-mi też raz tak raz siak wychodziło na USG a kamienie jednak były.Na ataki kolki żółciowej Buscopan rozkurczowo,mocne przeciwbólowe i gorący prysznic pod prawy bok-skutecznie zmniejsza odczucie bólu.Ten ból to i tak nic przy kolce NERKOWEJ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×