Jak uchronić chorego na raka żołądka przed śmiercią głodową?

u?ytkownik
Hanna

Droga Małgorzato ! Bardzo dziekuje za te piękne słowa i pocieszenie ,ale widzisz mój tatuś już nic nie będzie miał robione tylko tę protezkę aby nie umarł z głodu. Żadnej operacji ani zadnej chemii tylko to mogą zrobić .
Żołądek jest już tak zaatakowany są przerzuty na przełyk i już na płuca .Dziś miałam go u siebie i patrzyłam jak je jak gołąbek ,jak chudnie z dnia na dzień i serce mi peka bo biedaczek myśli że ten wrzód mu wyleczą i będzie dobrze nie mam sumienia zmieniać wersji niech tak myśli może dzięki temu dłużej będzie z nami. Jutro bede dzwonić do faceta który współpracuje z onkologami w Pleszewie mieszka gdzieś pod Pleszewem tam che jechać do niego może ma jakąś siłe w tych swoich rekach i stanie się jakiś cud , bo nie wiem jak mogę jeszcze i co mogę zrobić dla niego. Takim wspieraniem się Małgosiu lzej jest na duszy ,że są ludzie których się nie zna ale jak dużo mogą dać ciepła bardzo dziękuje za te miłe słowa od Ciebie ja też Tobie i Twojemu tatusiowi życzę wszystkiego najlepszego też tej sił w tych tak trudnych chwilach - Pozdrawiam

Reklama
u?ytkownik
Małgorzata

My właśnie teraz potrzebujemy jak najwięcej siły. Z moim tatą jest już bardzo zle. Patrzymy jak umiera i nie możemy nic zrobić. najgorsze jest to że strasznie przy tym cierpi. To ostatnie jego dni albo nawet może juz tylko godziny. Nie wiem jak to przeżyję.Wiesz mój tato też miał przeżuty na wątrobę i węzły a pomimo to miał chemię i naświetlania. Jedz do tego faceta może rzeczywiście on ma jakieś znajomości i pomoże twojemu tacie. Bardzo wam tego życzę.Pozdrawiam

u?ytkownik
kolejna zdesperowana

Moja mama ma raka żołądka: nie je normalnie już prawie pół roku - chodziła prywatnie do wszelkich lekarzy: wymyślali wszelkie choroby (nerki, wrzody, zrosty pooperacyjne itp.) - o raku ani słowa!!! Potem miesiąc z małymi przerwami w szpitalach - różne oddziały, wszelkie badania i żadnej spójnej diagnozy! W końcu odwodniona znowu trafiła na oddział - w czasie operacji stwierdzono komórki rakowe, potem koszmar: 3 tygodnie czekania na wyniki - mama nadal nie je. Obecnie została zakwalifikowana na chemie, ale wróciła do domu i czeka kolejne 3 tygodnie na termin, ma jeść, bo podobno jest za słaba, żeby otrzymać chemię: nadal wymiotuje kilka razy dziennie!!!!!! Nie mamy już siły!!!! To się tylko szumnie nazywa: służba zdrowia w Polsce-śmieszne: totalna porażka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

u?ytkownik
Malgorzata

A czy twoja mama ma jakies tabletki powstrzymujace te wymioty? Moj tato chorowaj na raka prawie dwa lata. Wiec wiem sporo na temat leczenia tej choroby. Jesli bedziecie mieli jakies pytania to postaram sie udzielic odpowiedzi. Jutro wybieram sie do kosciola wiec pomodle sie o zdrowie dla twojej mamy. Pozdrawiam i zycze duzo sily i wiary w to ze bedzie dobrze

u?ytkownik
mila

Witam,tak czytam i niestety historia mojego taty jest podobna.od chwili rozpoznania raka zołądka zył rok.wczesniej resekcja żołądka,po operacji nie mógł jesc wszystkiego.Pózniej był taki czas ze jadł na co miał ochote ale wymiotował i chudł mimo tego ze miał apetet-po prostu rak zjadał go miał przerzuty do trzustki zrobił sie bardzo zółty.do konca był swiadomy i do konca rozmawiał z nami.W ostatnich dniach miał juz problem z oddychaniem był tak chudy ze zal było nam strasznie.A rok wczesniej mama zmarła na raka kosci.to jest wszystko straszne!cały czas zyje w załobie nie moge przestac myslec o nich bardzo tęsknie ale nie moge nic zrobic bo choroba zabrała mi oboje rodziców prawie w jednym roku

u?ytkownik
Malgorzata

Witam.Strasznie mi przykro. Ja straciłam tatę.Ty do tego jeszcze mamę, Nie wiem co napisać bo zadne słowa nie pozwola zapomniec o czyms tak strasznym. Najważniejsze by sie nie załamać.Bo nasze zycie toczy sie nadal.Bądz silna. Pozdrawiam

u?ytkownik
Mirosław z Łasku

Przeczytałem wiele wypowiedzi na temat życia bez żołądka. Ja osobiście żyję już dwa lata po całkowitej resekcji żołądka. Jak się czuję, powiedział bym wspaniale, żeby nie świadomość, że z tym bedzie się żyć do śmierci. 50% przeżycia dłuższego niż 2 lata daje pozytywne nastawienie do życia. Oczywiście na tym się nie kończy. Po mniej więcej 16 miesiącach miałem wznowę raka, a więc powrócił. Przeszedłem drugą operacje, która polegała na zastosowaniu jejunostomii czyli włożenie rurki do odżywiania dojelitowego. Jest to wielkie uwiązanie ale nie tragedia. Czuję się świetnie, nie miewam żadnych specjalnych sensacjii. Chciałem nadmienić iż biorę drugi raz chemię, ponieważ doszło do tego,że część jelita poniżej zespolenia została zawężona domprześwitu 1,5mm, też nie mogłem nic jeść, ale druga chemia dała pozytywne wyniki. Teraz zjadam nawet kanapki z chlebem, owoce ciastka, czyli odżywiam się na dwa sposoby. Piję również olej lniany z kapsaicyną,( można kupić przez internet), Jedna rada nie wieżcie tylko jednemu lekarzowi, szukajcie wskazówek u 2 a nawet 3 lekarzy , To wy sami musicie dowiedzieć się o swoim stanie lekarze traktują nas jako źródło dochodów nic więcej. Zyczę wszystkim chorym przynajmniej zastopowania choroby i głowa do góry.Pamiętajcie o chęci życia za wszelką cenę i powodzenia.

u?ytkownik
iwona

Dzisiaj potwierdziły sie moje najgorsze obawy mój ojciec ma raka żołądka z
przerzutami.Wypisano go ze szpitala w Kościerzynie nie mówiąc nam
wszystkiego.Oddano nam go do domu mimo że nie był wstanie nic przełknąć,to
było 5 dni temu .wczoraj pojechaliśmy do szpitala z powrotem ponieważ nasiliły
się bóle,ale chirurg odmówił przyjęcia ojca.Za powód podał brak wskazań
chirurgicznych,a podawanie kroplówek na oddziale szpitala nie stać i winić mamy tych co nie płacą składek.Ojciec popłakał się,bo on pracowł ,składki odprowadzał az do choroby a teraz słyszy takie słowa. Co ja mam robic on umiera z głodu.Dzisiaj byłam po wynik biobsjiw Kościerzynie i chirurg mi powiedział ze ojciec ma miec zrobioną przetoke żywieniową ale nie u nich. Jak można odmówic cierpiącemu pomocy.przecież to nie humanitarne.

u?ytkownik
kinga

Witam..czytając wasze wpisy mam łzy w oczach...mój tata tęż choruje na raka żołądka - nieoperacyjnego. 02 stycznia 2011 roku dostał krwotok pogotowie zabrało go do szpitala, gdzie zrobiono mu gastroskopię i lekarz oznajmił nam,iż to rak ale musimy poczekać na wyniki his. po 10 dniach wiadomość rak złośliwy. Przygotowano go do operacji usunięcia żołądka 21.01.jednak zabieg zakończył się na otwarciu zwiadowczym. 27.01 wypisano go do domu.Pojechaliśmy do pani onkolog (mama ja i brat) ona oznajmiła nam iż ojcu zostały 3 może 6 miesięcy jeżeli podejmie chemię - podjął paliatywną xelodynę jednak po 3 serii przerwał. W maju 2011 było z nim żle. potem powoli zaczął do siebie dochodzić. Równy rok -2 stycznia 2012 dostał znów krwotok i pogotowie zabrało go do szpitala. Od tego dnia zaczął coraz to mniej jeść , opada z sił . Ciężko się patrzy na bliską osobę która umiera. 11 listopada 2012 moi rodzice obchodzili 50 rocznicę ślubu miałam ich zawieść na msze św. jednak tata nie był już w stanie pojechać z nami. Byliśmy sami na tej mszy (ksiądz przyjechał do domu z komunią i z życzeniami) Mam nadzieję, że święta spędzimy razem. Mojego tatę poinformowaliśmy o chorobie już przed planowaną resekcją jednak on swoją chorobę traktował jak grypę. Jednak teraz gdy już nie jest w stanie wyjść z domu , nie może nic zjeść lub łyżkę dwie to widać że zaczął się załamywać . 21listopada jedziemy z nim na TK kompterową a jutro ma pielęgniarka przyjechać pobrać krew mam nadzieję ,że jeszcze będzie dobrze.. w całej jego chorobie spotkaliśmy samych dobrych lekarzy i pielęgniarki- żadnych łapówek ... pozdrawiam

u?ytkownik
bogusia dzisiaj

My rowniez przezywamy tragedie tesc rak zoladka i przelyku ma 80 lat boze dziekujemy ci ze spotkalismy tak wspanialych lekarzy!szybka diagnoza szybkie wszystkie badania-hist.pat.tk ekg echo serca za 3 dni operacja jestesmy im bardzo wdzieczni darzymy ich ogromnym szacunkiem za ogromna wiedze ludzkie podejscie do tescia irodziny iza walke o zycie pacjentow.te anioly to personel chirurgi klatki piersiowej usk w bialymstoku ul m c sklodowskiej a w szczegolnosci pani doktor hand melli pierwsza klinika chirurgii to lekarze z sercem na dloni dziekujemy!

u?ytkownik
córka

Mój tata w lutym źle się czuł w maju stwierdzono rak żołądka, w czerwcu miał mieć operację w AM w Gd usunięcia żołądka, ale otworzono go i stwierdzono że są już przeżuty na wezły chłonne i wszyli tylko rurkę do dokarmiania, potem od lipca 5 chemie w kościerzynie i w październiku wodobrzusze 1raz 12l mu ściągneli drugi raz po tygodniu 5 l potem po 2 tyg znów 12l z każdym odbarczaniem tata czuje się coraz gorzej. Teraz minął tydzień od ostatniego spuszczania wody i znów tata ma duży brzuch, wszystko go boli ma ataki bólu, co zje prawie wszystko wymiotuje, nie mam pojęcia jak mu pomóc, a patrzenie na cierpienie osoby bliskiej jest straszne. Najgorsze jest to że póki woda będzie się zbierać tata nie może mieć chemii,a bez chemii wiadomo....wogle mnie dziwi że ta woda tak szybko się zbiera i w tak dużych ilościach. Jutro tata idzie do swojego onkologa i wtedy zobaczymy co powie

u?ytkownik
MONIKA

Witam. Moja mama od luego tego roku zle sie czula poszla do lekarza rodzinnego a on stwierdzil ze to problemy jelitowe.Na jakis czas leki pomogly do pazdziernika. W pazdzierniku wzywalam pogotowie bo stan mamy byl bardzo zly wymiotowala nic nie jadla bolalo ja w lewym boku pod zebrami bole rowniez promieniowaly do plecow duzo spala. Dostalam skierowanie do szpitala dla mamy bo lekarz z pogotowia wyczul guz w okolicach zoladka i tydzien pozniej byla juz w szpitalu. Zrobili gastroskopie i jednak guz pobrali wycinki do badania histopatologicznego wypisali ja do domu bo tam miala na wyniki czekac tydzien. w tym samym dniu w ktorym ja odbieralam ze szpitala po poludniu znowu trafila do szpitala bo miala krwawienie z zoladka. podlaczyli ja do kroplowek trzy dni na chirurgii lezala az wkoncu lekarz stwierdzil ze nie beda operowac bo to rak zoladka z przezutami na trzustke.I NIC NIE MOGA ZROBIC. odebralam wynik histopatologiczny nowotwor zlosliwy nieoperacyjny i odrazu do onkologa w poniedzialek mamy wizyte nie wiem co dalej . Mama wie ze ma guza nie powiedzialam jej ze to zlosliwy nie mam serca zeby jej to powiedziec. patrze na nia i widze jak jej oczy gasna jest coraz slabsza wazy 41 kilo jest mi strasznie ciezko. wszystkich was tu doskonale rozumiem. Czy moze wie ktos z was co w takiej sytuacji onkolog zrobi??? prosze pomozcie mi.

u?ytkownik
Magda

Witam, czytam i strasznie Wam wszystkim współczuję i mocno przytulam w sercu. Przechodzę podobne momenty. U mojej mamy dwa i pół roku temu zdiagnozowali ostatnie stadium raka piersi z przerzutami do kości i naciekiem na organy wewnętrzne. Od półtora miesiąca nie ma dnia żeby nie wymiotowała, strasznie schudła, osłabła, od ponad roku leży, gdyż już wtedy kości same zaczęły jej się łamać, więc nie wiadomo gdzie przez ten czas zrobiły się przerzuty. Boję się co będzie dalej - z jednej strony perspektywa śmierci przeraża mnie, a z drugiej strony jak tak na Mamunię patrzę, to aż chwilami wolałabym, by to był już koniec i już nie cierpiała więcej. Nie mam pojęcia jak długo to jeszcze będzie trwało, a każdy dzień jej prób jedzenia jest dla nas wszystkich cierpieniem... Współczuję Wam bardzo i życzę dużo sił do walki z tą okropną chorobą

u?ytkownik
Norbert

W zeszlym roku moj ojciec mial calkowita resekcje zoladka wraz ze sledziona i czescia trzustki z powodu rozleglego raka zoladka T3. Potem otrzymal chemioterapie niestandardowa i niestety badanie TK wykazalo zmiane guzowata w miejscu zespolenia. Tata otrzymal caly cykl chemii, ale dalsze leczenie zostalo odlozone ze wzgledu na ten wynik na okolo trzy miesiace w celu kontynuowania chemioterapii ale juz standardowej. Po okolo dwoch miesiacach ojciec zrobil prywatnie badanie TK , ktore stwierdzilo, ze nie ma zadnych zmian guzowatych w obrebie zespolenia, na watrobie czy trzustce. Zrobil tez gastroskopie, ktorej wynik byl pozytywny - zadnych zmian chorobowych. Onkolog znow odlozyl leczenie na kolejne trzy miesiace, tata ma kolejny tomograf 26.11.2012. W ciagu tego okresu ojciec schudl 35 kg i wazy teraz 55 kg przy wzroscie 175 cm. Od kilku miesiecy ma jakby cofanie sie pokarmu do przelyku, ale w postaci spienionej sliny lub bezbarwnego sluzu. Ostatnio dostal uporczywa czkawke juz w trakcie jedzenia, ktora trwala ok. 30 min. Stan ten trwal ok tygodnia. Zapisano mu lek haloperidol ktory wstrzymal czkawke ale niestety wplynal na samopoczucie (depresja) i niestety pojawily sie wymioty. Lek odstawiono trzy dni temu (byl przyjmowany przez 6 dni) niestety poki co nic sie nie zmienilo. Tata naprawde stara sie stosowac do diety poresekcyjnej, je male posilki, pije nutridrinki, ale waga niestety ciagle spada. czy to moze byc nawrot choroby? Co to jest ta bezbarwna spieniona slina? Czy moze to byc refluks zoladkowy? Czy branie enzymow trzustkowych w kapsulkach (czesc trzustki usunieta) moglo by pomoc w trawieniu i nabraniu troche wagi, szczegolnie w kontekscie mozliwe chemioterapii? Jesli cos wiecie na ten temat prosze napiszcie.

u?ytkownik
córka

Tata w wtorek był u onkologa no i niestety znów woda się zebrała w czwartek jechał na ściąganie 10l dziś jest niedz i już brzuch się robi okrągły, straszne jest to wodobrzusze i brak możliwości dania chemii lub czegokolwiek żeby tatę podleczyć. Tata w lutym przy wzroście 187cm ważył 140kg a dziś ma 85 kg przez ostatnie 2 tyg znów schudł 5 kg, ja nie mam pojęcia co to będzie co tata zje wymiotuje, nic go już nie cieszy, rozmawiamy z nim próbujemy go czymś zająć, nawet wnuk go nie cieszy który był jego oczkiem w głowie.
A MONIKO co do twojego taty to u nas było bardzo podobnie i tata miał mieć radioterapię ale już było za późno i chemia, po chemii 3 dni tata źle się czuł, ale z każdą chemią jakby lepiej jadł i miał nadzieję na wyzdrowienie, teraz przez wodobrzusze wszystko się posypało i jest do d... ale mam nadzieję że u Was będzie inaczej