Dyskomfort w jamie brzusznej po operacji niedrożności jelit

użytkownik
Ewa

W czerwcu 2008 byłam operowana na niedrożność jelit. Uwolniono liczne zrosty (w okolicy jajnika prawego) i uwolniono z nich jelita. Dlaczego po 6 m-cach od operacji czuję kłucie wzdłuż szwu pooperacyjnego, w okolicach pępka (szew pionowy między pępkiem a wyrostkiem) oraz prawego jajnika. Mam wrażenie jakbym miała powbijane igiełki kaktusa. Ciągle mi się odbija pustym powietrzem, a wnętrzności jakby opadnięte na dół brzucha. Robiłam badania ginekologicznie i jestem zdrowa, natomiast chirurg powiedział, że tak może jakiś czas trwać. Ale jak długo i dlaczego. Bardzo proszę o odpowiedź. Boje się jakichkolwiek powikłań, bo 31 lat temu usunięto mi jedną nerkę. Obecnie mam 53 lata.

Reklama
użytkownik
stappler

Niestety, ale objawy jakie Pani opisuje są związane z istnieniem w jamie brzusznej zrostów. Takie zrosty powstają po każdym wkroczeniu do wnętrza jamy brzusznej. W miejsce uwalnianych zrostów powstają nowe. Dolegliwości z nimi związane będą zawsze występować i nie ma Pani na to żadnego wpływu. Nie ma też sposobu leczenia tej przypadłości. Zrosty takie powodują także zwiększone ryzyko powstania niedrożności.
Pozdrawiam.

użytkownik
honorata

To wszystko prawda ja tek mam ze po kazdej operacji po kilku miesiacach zrosty wracaja.też juz nie wiem co ze soba zrobić

użytkownik
paulina

Jestem po trzech operacjach ginekologicznych w ciagu roku.Mam bardzo silne bole podbrzusza i jestem szykowana do nastepnego zabiegu uwalniania zrostow,czy to pomoze?

użytkownik
siren

Wiem, że nie jestem odkrywcza w tym stwierdzeniu, ale niestety, organizm ludzki to jedna wielka zagadka. Każdy z nas stanowi indywidualną niepowtarzalność i może różnie reagować na zastosowanie identycznych zabiegów leczniczych włącznie z ingerencją chirurgiczną. Z tego co czytałam i sama już doświadczyłam widzę jednak, że najczęściej ktokolwiek już raz przeszedł operacje jamy brzusznej, wpada w sidła *matni*. Jedna operacja pociąga za sobą kolejną. Ich odległości czasowe są dziełem przypadku. Możemy tylko naiwnie wierzyć, że kontrolowany sposób odżywiania i czuwanie nad regularnością pozbywania się resztek pokarmu z organizmu, zwiększy maksymalnie ich odstępy czasowe. Osobiście w listopadzie ubiegłego roku przeszłam operację usunięcia woreczka żółciowego z jednoczesnym usunięciem rozległych zrostów z jelita cienkiego i grubego. Od operacji minęły już dwa miesiące, a moja rana pooperacyjna jeszcze nie jest do końca zrośnięta. Mam szczęście do komplikacji. Była to w moim życiu już trzecia operacja brzucha. Pierwszą przeszłam w 1993r-treść pękniętej torbieli na jajniku wylała się do jamy brzusznej. Wypłukano mnie i przy okazji usunięto wyrostek robaczkowy. Nie licząc pojawiających się od czasu do czasu kilkunastominutowych epizodów spastycznych skurczy jelit, aż do 2001 r miałam względny spokój. Po 3--krotnym pobycie w szpitalu i walce z ropnym zapaleniem lewego jajnika podjęto decyzję o operacji. W trakcie operacjo okazało się , że trzeba było usunąć wszystkie narządy rodne. Lewy jajnik pomimo dożylnego leczenia antybiotykowego nadal był zropiały. Poza tym na prawym jajniku była jakaś torbiel czekoladowa na której rosły włosy i zęby. Pozrastane jajniki z jajowodami przyrośnięte były do jelit, a całość do miednicy małej. Wszystko jak to określił ginekolog, wyglądało jak polakierowana odlana bryła betonowa. Nie dawano gwarancji, że zrosty nie powrócą. No i mieli racje. W 2009 roku znów powróciły bóle jakie miałam przed operacją. Wiedziałam co się stało i co nieuchronnie mnie czeka. Doraźne pobyty w szpitalu w stanach ostrego bólu powodującego utraty przytomności i kolejne badania doprowadziły do listopadowej operacji. Pierwotnie miała się ona odbyć w bliżej nieokreślonym terminie, ale jak badanie komputerowe wykazało zmiany na woreczku i wątrobie, to zapadła decyzja o natychmiastowym otwarciu brzucha. Tak więc woreczka już nie mam., zrosty usunięto. Wątroba do obserwacji. Oswajam się z myślą, że kiedyś znowu nastąpi konieczność kolejnej inwazji. Tak już jest u osób ze skłonnościami do zrostów jak mi przekazano. Osobiście polecam *ostropest plamisty* !!!! To ziarenka podobne do siemienia lnianego. Mielę je i przyjmuję dwa razy dziennie po łyżeczce od herbaty. To oczyszcza wątrobę z toksyn które zjadamy z pożywieniem, a ponadto pomaga przy opróżnianiu jelit, a to jest ważne dla *jelitowców*, żeby nie doszło do zastojów w przewodzie pokarmowym. No cóż. Pozostaje nam wszystkim być dobrej myśli i dbać o siebie. Wiele osób cierpi z różnych powodów. Trzeba walczyć i nie poddawać się. To często bardzo trudne, ale ani my sami, ani nikt inny nic nam na to nie poradzi. To nie znaczy, że mamy zaniechać wizyt u specjalistów! To konieczność obowiązkowa. Bez Ich pomocy nasi najbliżsi już dawno pewnie by nas opłakiwali. A więc ... odwagi!!!

Twoja odpowiedź